Francuskie media analizują w środę słowa przemówienia prezydenta, który przedstawił wizję francuskiej transformacji ekologicznej i ogłosił minimalne ustępstwa wobec żądań "żółtych kamizelek", sprzeciwiających się podniesieniu podatków od paliwa.

Prezydent nie zadowolił jednak demonstrujących; dwoje ich delegatów po wieczornym spotkaniu z ministrem ds. transformacji ekologicznej Francois De Rugym uznało, że rząd jest głuchy na cierpienie ludzi i wezwało do ponownej manifestacji w sobotę na paryskich Polach Elizejskich, z góry zrzucając na władze odpowiedzialność za ewentualne zajścia.

Macron we wtorek zapowiedział rozpoczęcie "szeroko zakrojonych konsultacji", które po trzech miesiącach mają przynieść "konkretne, dostosowane do lokalnych potrzeb odpowiedzi" na kwestie "transformacji ekologicznej i społecznej". Prezydent obiecał również, że co kwartał oceniane będą fluktuacje cen ropy i dostosowywana będzie do nich wysokość akcyzy. Ponadto nakazał ministrowi ekologii przyjęcie dwuosobowej delegacji "żółtych kamizelek".

Dwoje rzeczników ruchu, Priscilla Ludosky i Eric Drouet, we wtorek wieczorem po dwugodzinnej rozmowie z De Rugym nie ukrywało rozczarowania. Drouet za "niczemu niesłużące" uznał spotkanie z ministrem i wezwał władze, by kontynuowały rozmowy z przedstawicielami "wszystkich wielkich regionów". "Prezydent w ogóle nie przekonał Francuzów" – powiedział zebranym przed ministerstwem dziennikarzom i wezwał do kontynuowania protestów.

Ludosky uznała natomiast, że minister ekologii nie jest odpowiednim rozmówcą i zażądała spotkania "z rzecznikiem rządu lub premierem". W środę rano premier Edouard Philippe pozytywnie odpowiedział na jej wezwanie.

Podobne reakcje widać było u pokazywanych przez telewizje członków ruchu "żółtych kamizelek". "Niczego nie zmienił, chce nas znów widzieć na Polach Elizejskich" – mówił o wypowiedzi prezydenta uczestnik jednej z blokad dróg. "Trzymiesięczna debata? To dokładnie tyle czasu, ile trzeba na wprowadzenie podatków i rozporządzeń, przeciw którym protestujemy. No to będziemy dalej walczyć" - cytowała agencja AFP innego protestującego.

Również stowarzyszenia konsumentów sceptycznie odniosły się do zapowiedzi prezydenta, uznając "elastyczną akcyzę" za projekt "niejasny" i "krótkoterminowy".

Portal informacyjny Atlantico ocenił, że Macron nie potrafi wyjść poza formuły ekonomicznego liberalizmu i federalizmu europejskiego. Zapowiedź elastycznej akcyzy na paliwo nazwano "prowizoryczną furtką" wyjścia z konfliktu. "Prezydent nie przedstawił jednak nawet zalążka prawdziwego rozwiązania – czytamy. Publicysta portalu dodał, że prezydent przyznał, że gniew protestujących dotyczy nie tylko paliwa. "Dziwne więc, że nie widzi, że diesel to tylko kropla, która przelała czarę goryczy - ocenił.

Jednocześnie prezydent rozczarował również Zielonych, którzy za zbyt powolne uznali zapowiedziane tempo zamykania reaktorów jądrowych (udział energii nuklearnej w całej energii ma zostać ograniczony z ponad 70 proc. obecnie do 50 proc. w roku 2035).

We wtorek prezydent zainaugurował ponadto prace Najwyższej Rady na rzecz Klimatu. "Już działa jakieś 10 instancji doradczych w sprawie energii, klimatu i transformacji ekologicznej. Istnieje więc wielkie ryzyko, że Najwyższa Rada stanie się kolejną komisją, która niczemu nie służy" – czytamy w dzienniku "Le Figaro".

Z Paryża Ludwik Lewin (PAP)