Człowiek jest skazany na zagładę? Z walką o klimat nie możemy już dłużej czekać [WYWIAD]

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
1 grudnia 2018, 08:30
Kryzys finansowy na świecie Fot. Shutterstock
Ziemia/ShutterStock
Starając się chronić klimat, wytaczamy działa przeciwko najbogatszym firmom. Kwestionujemy też politykę państw, które zbudowały swój dobrobyt i potęgę, działając jak koncerny naftowe – mówią autorzy książki „Nauka o klimacie”.

3926016-nauka-o-klimacie-ukazala.jpg
„Nauka o klimacie” ukazała się nakładem wydawnictwa Sonia Draga

Nie ma żadnego powodu, by uważać, że w jakiś cudowny sposób jesteśmy oderwani od świata przyrody. Zbudowaliśmy sobie iluzję życia obok, która może być podtrzymywana tylko dzięki coraz bardziej narażonej na perturbacje infrastrukturze (energia, komunikacja, mieszkalnictwo). Do szybciej zmieniającego się świata nie dostosuje się ani przyroda, ani my z naszą infrastrukturą.

Oczywiście, z naszej indywidualnej perspektywy dwa, a nawet cztery stopnie więcej to nic wielkiego. Ale tego samego nie powiedzą już miliardy mieszkające bliżej równika. Bliżej bieguna niż warszawiacy mieszka 3 proc. ludzkości, a 97 proc. mieszka bliżej równika. Tam wzrost temperatury oznacza fale upałów i susze, a w efekcie załamanie się rolnictwa i drastyczny wzrost cen na rynku światowym, który uderzy przede wszystkim w ubogie kraje uzależnione od importu żywności. A nie zapominajmy, że według prognoz demograficznych pod koniec obecnego stulecia populacja Bliskiego Wschodu ma przekroczyć pół miliarda, a Afryki – 4 mld ludzi. Jednym z najszybciej wysuszających się obecnie miejsc na świecie jest właśnie basen Morza Śródziemnego. Co zrobią ci ludzie, gdy na ich terenie zabraknie wody, żywności i nie będzie się dało żyć? Naturalnie będą chcieli przenieść się w chłodniejsze rejony na północy. Migracja jest formą adaptacji. Europa miała już okazję się przekonać, co taka migracja oznacza. Tylko że skala tego, co może być przed nami, jest o rzędy wielkości większa od tego, co dotychczas zobaczyliśmy.

Tak się jednak nie stanie, bo gleba w strefie arktycznej i pobliskich jej terenach jest bardzo uboga, a ilość światła słonecznego docierającego do powierzchni na tak wysokich szerokościach geograficznych – niewielka. Ocieplenie klimatu nie skompensuje tych efektów na tyle, by z regionów podbiegunowych uczynić wydajne tereny uprawne.

>>> CAŁY WYWIAD W WEEKENDOWYM WYDANIU DGP

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj