"Wall Street Journal" o sporach w CDU wokół Nord Stream2

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
7 grudnia 2018, 07:12
Troje głównych pretendentów do zastąpienia Angeli Merkel na stanowisku szefowej niemieckiej Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej (CDU) ma zastrzeżenia wobec planowanego gazociągu Nord Stream 2 z Rosji do Niemiec - informuje czwartkowy "Wall Street Journal".

Jak wskazuje gazeta, Annegret Kramp-Karrenbauer, Friedrich Merz i Jens Spahn, którzy będą się ubiegać o przewodnictwo partii na jej piątkowym zjeździe w Hamburgu, zgodnie twierdzą, że w obliczu wznowienia agresywnych działań Rosji Niemcy mogą zostać zmuszone do zrewidowania swego poglądu na Nord Stream 2.

Ewentualny zwrot CDU w kwestii nowego gazociągu mógłby być pierwszym testem spójności rządu kanclerz Merkel po zmianie kierownictwa partii. Będąca koalicyjnym partnerem chadecji Socjaldemokratyczna Partia Niemiec (SPD) zalicza się do najbardziej zdecydowanych zwolenników Nord Stream 2 - zaznacza "WSJ".

Niemiecki socjaldemokratyczny minister spraw zagranicznych Heiko Maas oświadczył w bieżącym tygodniu, że z gazociągu nie można zrezygnować i powinien się on stać kwestią przetargową w negocjacjach z Rosją na temat bezpieczeństwa Ukrainy. Natomiast Kramp-Karrenbauer zadeklarowała w telewizyjnej debacie, że trzeba przewartościować polityczne znaczenie Nord Stream 2.

Jak ocenia "WSJ", jeszcze dalej poszedł Merz, który na piątkowym mityngu partyjnym powiedział: "Im bardziej ten konflikt (Ukrainy z Rosją) przybiera na sile, tym bardziej musimy dyskutować, czy decyzja zbudowania tego gazociągu naprawdę była słuszna. Putin musi wiedzieć, że będziemy co najmniej zastanawiać się nad tym, jeśli nadal będzie się zachowywał tak jak obecnie".

Natomiast Spahn stwierdził w rozmowie z dziennikiem "Bild", że Niemcy nie powinny bezwarunkowo popierać realizacji gazociągu, jeśli Kreml nie zmieni swego postępowania.

Jak jednak pisze "WSJ", bliski współpracownik kanclerz Merkel uważa, że niemiecki rząd nie dysponuje żadnymi prawnymi środkami ewentualnego wstrzymania budowy gazociągu. "Uważnie śledzimy polityczną debatę, ale posiadamy wszelkie zezwolenia i stoimy na prawnie pewnym gruncie. Niemcy nie są republiką bananową, gdzie politycy mogą wstrzymywać projekty komercyjne. Mamy tu prawo i porządek" - powiedział rzecznik prasowy konsorcjum Nord Stream 2 Steffen Ebert.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj