Miliardy z dróg trafią na kolej
Polskę ma spinać sieć kolejowych autostrad, którymi pociągi będą jeździć od 250 do 350 km/h. To zupełnie zmieni sposób poruszania się po kraju, o ile Zintegrowaną Sieć Kolejową (ZSK) uda się zbudować.
Według planu, który w poniedziałek pokazało ministerstwo razem ze spółkami CPK i PLK, do 2050 roku powstać ma aż 4,7 tys. km nowych linii kolejowych. Tylko do 2035 roku zaplanowano ich około tysiąca. Daje to ponad 100 km rocznie, czyli więcej niż zbudowano… łącznie od 1989 roku.
Skala prac jest gigantyczna. W latach 2035–2050 do realizacji pozostanie 3,7 tys. km, z czego aż 2,2 tys. km stanowić będą linie dla kolei dużych prędkości (KDP). Oznacza to, że w tym okresie rocznie powstawać ma ok. 150 km nowych, najszybszych linii. To tak, jakby każdego roku budować nową trasę z Warszawy do Łodzi.
Kolejarze chcą być jak drogowcy
Łączny koszt realizacji planu nazwanego ZSK szacowany jest na 410 mld zł. Do tego dochodzi kolejne 200 mld zł na remonty obecnych, kluczowych tras (łącznie 5,6 tys. km). Czy Polskę stać na taki projekt?
Minister Maciej Lasek przekonuje, że „pieniądze muszą się znaleźć”. Na konferencji padało wiele porównań do Rządowego Programu Budowy Dróg Krajowych uchwalonego w 1993 roku. Wtedy powołano specjalny fundusz i stworzono GDDKiA – instytucję odpowiedzialną za realizację i nadzór nad inwestycjami. Gdy drogowcy się rozkręcili, rocznie oddawano 200–300 km nowych tras, a w rekordowych latach nawet ponad 600 km.
Co ciekawe, na drogi przeznaczono do tej pory ok. 300 mld zł, z czego znacząca część (ponad 100 mld zł) pochodziła ze środków UE. Kolejarze walczą o jeszcze większą skalę finansowania. W tym celu znowelizowany ma zostać Fundusz Kolejowy.
Kiedy powstanie Fundusz Kolejowy?
Od dawna politycy zapowiadali nowelizację Funduszu Kolejowego, który gromadził środki na inwestycje w nowe linie oraz remonty istniejącej sieci. Sytuację, jak ustaliliśmy nieoficjalnie, skomplikował program dopłat do paliwa (CPN). Kolej musiała (znów) zejść na dalszy plan. Teraz jednak okres dopłat powoli się kończy, a kolejarze naciskają, by jak najszybciej procedować zmiany.
- Uspokoiła się sytuacja na Bliskim Wschodzie, która była elementem wstrzymującym prace nad Funduszem Kolejowym. Poprosiłem ministra Andrzeja Domańskiego (minister finansów i gospodarki – red.), żebyśmy wznowili prace. We wrześniu lub w październiku Fundusz Kolejowy zostanie zmieniony tak, aby przedstawić go panu prezydentowi do podpisu – mówi „Forsalowi” Piotr Malepszak, wiceminister infrastruktury odpowiedzialny za kolej.
10 mld zł rocznie na kolej. To za mało
Rocznie na inwestycje kolejowe z budżetu państwa przeznaczane będzie 10 mld zł. Co ważne, jeśli część środków nie zostanie wykorzystana, przejdzie na kolejne lata, tworząc swoistą „górkę”. Takie rozwiązanie, zapisane w uchwale Rady Ministrów, ma zabezpieczyć finansowanie.
Do tej pory kolejarze opierali się głównie na funduszach UE. Gdy pojawiały się środki, ogłaszano przetargi, a potem następowały przerwy i oczekiwanie na kolejne rozdanie funduszy. Powodowało to inwestycyjną „zadyszkę”. Fundusz Kolejowy ma umożliwić stabilną i ciągłą realizację projektów.
- Bardzo ważnym elementem w kolejnych latach będzie uruchomienie mechanizmu umożliwiającego zadłużanie tego funduszu. Podobne rozwiązanie mają drogowcy i dzięki temu skutecznie realizują budowę tysięcy kilometrów nowych dróg. My chcemy mieć ten sam mechanizm w Funduszu Kolejowym, żeby szybko wystartować z budową setek kilometrów nowych linii kolejowych - przekonuje Piotr Malepszak.
- Musimy mówić o wyższych kwotach niż 10 mld zł rocznie, które są potrzebne, żeby realnie uruchomić ZSK, czyli budowę kilkuset kilometrów linii kolejowych rocznie – dodaje.
