W opublikowanym w czwartkowym wydaniu brytyjskiej gazety wywiadzie, szef polskiego rządu skrytykował unijnych przywódców, mówiąc, że "niestety, sprawa Brexitu wyciągnęła na światło dzienne raczej niefortunne zachowania" z ich strony i wzywając do okazania większego wsparcia dla brytyjskiej premier Theresy May.

"Stawka jest wysoka, a istnieją różne opinie, więc towarzyszą temu silne emocje. Nie ma jednak wątpliwości, że May reprezentuje brytyjski naród i to musi być uznawane przez wszystkich (uczestników negocjacji ws. Brexitu - PAP)" - podkreślił.

Morawiecki uspokajał jednak, że jest optymistą ws. zakończenia negocjacji ws. warunków wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej, które utknęły w martwym punkcie ze względu na problemy polityczne rządu w Londynie, który nie dysponuje większością parlamentarną niezbędną do przeprowadzenia projektu umowy przez brytyjski parlament.

"Sytuacja może się wydawać niebezpieczna, istnieje poczucie niepewności i z pewnością żeglujemy przez nieznane wody, ale wierzę, że Theresa May jest w stanie przepłynąć przez tę burzę" - powiedział szef polskiego rządu.

Jak dodał, brytyjska premier "walczyła bardzo ciężko, aby wynegocjować najlepsze porozumienie dla Wielkiej Brytanii, co samo w sobie jest godne szacunku".

"W trakcie negocjacji było trochę twardej polityki po obu stronach stołu, ale w końcu udało się wypracować kompromis. May wykonała olbrzymi wysiłek i umowa wyjścia jest najlepszym możliwym rezultatem, który mogliśmy osiągnąć" - podkreślił Morawiecki.

Polski premier zaznaczył także, że "ma świadomość, że jeśli porozumienie zostanie odrzucone w Izbie Gmin to nie będzie żadnej umowy", co określił "przygnębiającym scenariuszem nie tylko dla Wielkiej Brytanii, ale też dla Unii Europejskiej jako całej".

"Jest prawdopodobne, że szanse na wygranie przez May głosowania w Izbie Gmin będą zależeć od postawy unijnych liderów wobec Wielkiej Brytanii. To nastawienie musi pozostać wyraźnie pozytywne, a wtedy brytyjscy obywatele będą bardziej skłonni, aby odpowiedzieć na (propozycję) Brukseli" - przekonywał.

Szef polskiego rządu zaznaczył, że po planowanym na 29 marca 2019 roku Brexicie Wielka Brytania "nie utraci na znaczeniu" dla Unii Europejskiej i podkreślił, że "wręcz przeciwnie, nasze wzajemne relacje muszą pozostać bardzo bliskie".

Jednocześnie zastrzegł jednak, że rząd w Warszawie nie wyrazi zgody na naruszenie integralności czterech fundamentalnych swobód UE, w tym oddzielenia nieskrępowanego dostępu do wspólnego rynku UE od konieczności zachowania swobody przepływu osób, o co wielokrotnie apelowali brytyjscy eurosceptycy.

"Bardzo trudno sobie wyobrazić zmianę opinii na ten temat z perspektywy UE" - ocenił.

"Telegraph" zaznaczył, że polskie władze uważają Wielką Brytanię za jednego z najbliższych sojuszników w Europie i wielokrotnie publicznie popierały premier May w trakcie negocjacji, ale jednocześnie nie złamały jedności UE w kluczowych kwestiach, jak integralność wspólnego rynku czy kwestia mechanizmu awaryjnego dla Irlandii Północnej (ang. backstop).

Jak dodano, "Warszawa podziela rezerwę Londynu wobec głębszej integracji, która mogłaby w końcu wywrzeć presję, aby kraj zamienił złotówkę na euro", ale jednocześnie "publiczne poparcie dla członkostwa w Unii Europejskiej jest w Polsce na rekordowym poziomie 92 proc.".

Morawiecki uda się w czwartek rano do Londynu, gdzie wraz z May poprowadzą trzecie polsko-brytyjskie konsultacje międzyrządowe od rozpoczęcia formatu w 2016 roku.

Podczas czwartkowej wizyty w Wielkiej Brytanii szefowi polskiego rządu towarzyszyć mają m.in. szef MSZ Jacek Czaputowicz, a także przedstawiciele resortów: obrony, spraw wewnętrznych i administracji, finansów oraz przedsiębiorczości i technologii.

Wśród głównych tematów rozmów mają być planowane wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej i prawa milionowej mniejszości Polaków oraz przyszła współpraca w zakresie polityki obronnej i bezpieczeństwa, w szczególności w ramach struktur NATO.

Z Londynu Jakub Krupa (PAP)