Hiszpańscy eksperci ds. polityki i mediów zgodnie twierdzą, że po niedzielnych wyborach parlamentarnych w ich kraju należy spodziewać się mozolnego formowania stabilnego rządu. Oczekują trudnych negocjacji w sprawie utworzenia większościowej koalicji.

Juan Perez-Miranda, zastępca rektora ds. międzynarodowych uniwersytetu im. Francisco de Vitorii, oczekuje, że nowy rząd w Hiszpanii będzie rodził się z trudem w ramach rozmów koalicyjnych.

“Jest już niemal pewne, że żadne z ugrupowań startujących w niedzielnych wyborach nie będzie mogło samodzielnie utworzyć większościowego rządu” - powiedział PAP Perez-Miranda.

Przedstawiciel uczelni z podmadryckiego miasta Pozuelo de Alarcon wskazał, że utrzymujący się od dłuższego czasu w sondażach brak perspektywy powstania większościowego gabinetu działa zniechęcająco na hiszpańskich wyborców.

Także politolog z Walencji Jose Garcia podkreśla, że notowana w niektórych badaniach 40-procentowa grupa osób niezdecydowanych, na kogo głosować, jest efektem braku wyraźnego lidera przedwyborczych sondaży.

“Lewicowa koalicja socjalistów z Unidos Podemos ma podobne poparcie jak centroprawicowy sojusz Partii Ludowej, Ciudadanos i Vox. Na razie żaden z tych bloków nie ma wyraźnej przewagi wśród uczestników badań, która dawałaby większość w parlamencie” - powiedział PAP Garcia.

Hiszpański ekspert, który spodziewa się mozolnych prac nad utworzeniem po wyborach stabilnego rządu, uważa, że jedynym możliwym dziś większościowym sojuszem mogłaby być koalicja rządzących krajem socjalistów z partią Ciudadanos.

“Opcję taką przekreślił jednak już sam lider Ciudadanos Alberto Rivera podczas kampanii wyborczej. Skłania się on dziś do ewentualnego sformowania rządu z ludowcami i Vox” - dodał Garcia.

Z kolei Belen Zurbano Berenguer z uniwersytetu EUSA w Sewilli twierdzi, że stosunkowo wysoka liczba niezdecydowanych osób może być decydująca dla wyniku niedzielnych wyborów. Wskazuje, że wśród nich kluczowe dla rezultatu wyborów mogą być kobiety.

Ekspertka z dziedziny równouprawnienia płci oraz mediów uważa, że nową siłą w hiszpańskiej polityce są ruchy i organizacje na rzecz praw kobiet, które uwidoczniły swój potencjał w czasie wielotysięcznych protestów w Dniu Kobiet. Przypomniała, że 8 marca zorganizowały one masowe manifestacje we wszystkich największych miastach Hiszpanii.

Zdaniem Zurbano Berenguer liczne, ponad 40-procentowe grono niezdecydowanych, w tym wielu Hiszpanek, może “ukarać przy urnach” za retorykę prawicową partię Vox. Twierdzi, że ugrupowanie to “nie działa na korzyść umocnienia pozycji kobiety” w hiszpańskim społeczeństwie.

“W sytuacji rosnącej mobilizacji wśród kobiet nie należy się spodziewać, aby takie ugrupowanie jak Vox mogło liczyć w niedzielę na głos obywatelek naszego kraju” - dodała Zurbano Berenguer.

>>> Czytaj też: Hiszpania odpowiada Meksykowi: Nie przeprosimy za kolonizację z XVI wieku