Polska gospodarka ma się dobrze, PKB rośnie, ale większości małych i średnich firm od lat dolega ta sama bolączka – utrzymanie płynności finansowej. Problemy z zarządzaniem należnościami odbijają się negatywnie na realizowaniu planów sprzedażowych i blokują inwestycje. Wyzwaniem dla takich przedsiębiorstw jak firma budowlana Ani i Tomka są nie tylko opóźnienia w płatnościach. Na problem trzeba spojrzeć szerzej. Najtrudniejsze jest połączenie opóźnień z powszechnym wydłużaniem płatności przez kontrahentów, które sprawia, że małe i średnie firmy boją się przyjmować kolejne zlecenia i tracą zdolność planowania realizacji kluczowych działań. Bywa, że na otrzymanie płatności czekają ponad kwartał, a tymczasem co miesiąc muszą pokrywać koszty utrzymania działalności i wykładać środki na materiały, które umożliwią im wykonanie kolejnego zlecenia.
Biorąc pod uwagę fakt, że blisko 90 procent polskich przedsiębiorców dotyka problem opóźnień z płatnościami, jednym z najbardziej skutecznych narzędzi długofalowej strategii poprawy płynności finansowej może być dziś faktoring. Pomimo realnej potrzeby polscy przedsiębiorcy wciąż obawiają się jednak korzystania z zewnętrznych instrumentów poprawy płynności finansowej. I chociaż rynek faktoringu w Polsce dynamiką wzrostu przewyższa rozwój tej usługi w innych krajach europejskich, przez wielu polskich przedsiębiorców jest wciąż niedoceniany i stosowany w bardzo ograniczonym zakresie. Dlaczego?
Małe i średnie firmy boją się reakcji kontrahentów na wieść, że stosują zewnętrzne finansowanie. Rozpowszechnienie informacji na temat problemów z płynnością finansową wśród konkurencji i kontrahentów ma negatywny wpływ na sprzedaż i dystrybucję produktów gotowych. Nieterminowe regulowanie należności przekłada się na zmniejszenie poziomu zaufania kontrahentów i banków oraz innych instytucji finansowych wobec firmy. To pogarsza wizerunek i sprawia, że kolejni kontrahenci proponują gorsze warunki współpracy. Rozważając skorzystanie z zewnętrznego finansowania, polskie firmy obawiają się posądzenia o kłopoty finansowe lub wprost przeciwnie – o płynność, która może ośmielić kontrahentów do jeszcze częstszego niepłacenia na czas.
Takie obawy prowadzą jednak do stagnacji, przekładają się na brak elastyczności w podejmowaniu decyzji i utratę cennego czasu na czekanie. W konsekwencji pomimo sprawnego realizowania zleceń czy świetnych produktów, bez wsparcia w zarządzaniu należnościami, biznes przestaje nagle spełniać swoje podstawowe funkcje, nie mówiąc już o możliwości dalszego rozwoju. Remedium na brak zapłaty na czas jest w tej sytuacji faktoring cichy. Pozwala skorzystać z finansowania faktur bez konieczności informowania o tym kontrahentów.
Faktoring cichy pomaga nie tylko utrzymać dotychczasowe dobre relacje z kontrahentami i uelastycznić ofertę. Umożliwia małym i średnim firmom wykorzystanie dobrej koniunktury, sprzyjającego stanu rozwoju danej branży, zwiększenia przewagi konkurencyjnej w rywalizacji o zlecenia. Problemem w otwarciu się firm na korzystanie z tej formy finansowania jest jednak wciąż przekonanie, że jest to rozwiązanie doraźne, jednorazowe, dostępne w niewielkich kwotach.
Tymczasem rynek usług faktoringowych dojrzewa. Pojawiają się na nim stabilni gracze, którzy umożliwiają korzystanie z szerokiego portfolio usług, w ramach stabilnej, długotrwałej współpracy i, co ważne oferują rozwiązania sprawdzone już w praktyce. Na początku roku usługi finansowania faktur w formie cichego faktoringu wprowadziła do polskiego sektora MSP marka Ferratum Business. Polska jest już dziewiątym krajem europejskim, w którym Ferratum Business, należąca do międzynarodowej Grupy Ferratum, oferuje rozwiązania dostosowane do potrzeb małych i średnich firm.
– mówi Greg Micyk, Head of Growth, SME Lending, Ferratum Group.
Jak faktoring cichy wygląda w praktyce? Firma wysyła fakturę jednocześnie do kontrahenta i do faktora. Od tego drugiego natychmiast otrzymuje zapłatę pomniejszoną o jego prowizję. Dzięki temu narzędziu zachowuje płynność finansową, a koszt skorzystania z usługi wlicza w koszty własne, nie narażając relacji z kontrahentem. Pieniądze zwraca faktorowi, nawet po pewnym czasie od terminu wymagalności faktury. W Ferratum Business przedsiębiorca może korzystać z tej formy finansowania także w systemie ratalnym, co stanowi dogodne rozwiązanie w kontekście płatności podzielonej „split payment”. Oferta Ferratum to odpowiedź na rosnące oczekiwania polskich przedsiębiorców. Coraz więcej firm dostrzega możliwości poprawy płynności finansowej poprzez korzystanie ze stabilnej, długofalowej, partnerskiej współpracy z faktorem.
„W Ferratum Business przedsiębiorcy mogą uzyskać finansowanie w formie cichego faktoringu na 30, 60 lub 90 dni dla faktur o wartości od 4 do aż 400 tys. zł. Tak szeroki zakres wartości faktur umożliwia także większym i dojrzalszym firmom korzystanie z tego narzędzia w celu zdynamizowania kluczowych funkcji biznesowych i wzmocnienia własnej pozycji konkurencyjnej na rynku” – podkreśla Greg Micyk.
Wiele polskich firm z sektora MSP nie było dotychczas w stanie skorzystać z usługi finansowania faktur. Wysyp doraźnych ofert faktoringu cichego czy mikrofaktoringu online zapewniał możliwość wsparcia firmom małym, mikro i nano-przedsiębiorstwom czy start-upom. Niskie limity finansowania faktur oferowane przez pojawiające się jak grzyby po deszczu fintechy nie pozwalały na skorzystanie z faktoringu przedsiębiorstwom realizującym większe zlecenia, z ugruntowaną już pozycją na rynku. To blokowało ich rozwój. Zwłaszcza w sytuacji, gdy ich przychody były jednocześnie wciąż zbyt małe, by otrzymać tradycyjny faktoring w banku.
- podsumowuje Micyk.
