Obecnie jest tak, że wniosek o przeniesienie sprawy do innego sądu może złożyć zarówno oskarżyciel, jak i oskarżony. O tym, czy wniosek taki zostanie skierowany do właściwego w takich przypadkach Sądu Najwyższego, decydował sąd, przed którym toczyło się postępowanie karne. Wkrótce może być inaczej. Wynika to ze zmian popieranych przez prokuraturę, a zaproponowanych przez posłów PiS na sejmowej podkomisji pracującej nad zmianami w kodeksie postępowania karnego. Zakładają one, że sąd nie będzie miał nic do powiedzenia w sprawie przeniesienia sprawy, gdy autorem wniosku będzie oskarżyciel publiczny.

– Ta propozycja uwidacznia obecną już w kodeksie procedury karnej tendencję do sukcesywnego rozszerzania kompetencji oskarżyciela publicznego w toku procesu sądowego. Powiększanie tychże kompetencji odbywa się kosztem nie tylko sądu, ale przede wszystkim uprawnień pozostałych stron postępowania, wprowadzając niebezpieczną asymetrię – zauważa Piotr Mgłosiek, sędzia Sądu Rejonowego dla Wrocławia-Krzyków we Wrocławiu.

Zdaniem resortu sprawiedliwości nie ma mowy o asymetrii: „Prokurator z mocy ustawy jest rzecznikiem interesu publicznego. Okoliczności objęte projektowanym przepisem ujawniają się na etapie postępowania przygotowawczego, którego gospodarzem jest właśnie prokurator. Rozszerzenie tego uprawnienia na oskarżonego i jego obrońcę byłoby nieefektywne i dawało im możliwość stosowania obstrukcji procesowej”.

– Nowelizacja pozwoli, by sprawy o szczególnym znaczeniu politycznym były kierowane do z góry upatrzonych sądów – stwierdza sędzia Mgłosiek. Z takim stawianiem sprawy nie zgadzają się zwolennicy przepisu. Podkreślają, że oskarżyciel nie będzie miał prawa wskazywać sądu, do którego chciałby przenieść sprawę. „To SN, a zatem organ niezależny i niezawisły ostatecznie będzie decydował, czy wniosek uwzględni” – napisał nam resort sprawiedliwości.

Poprawka do KPK przewiduje jednocześnie, że te sprawy będą rozpatrywane przez Izbę Dyscyplinarną SN (obecnie rozpatruje je Izba Karna SN), która w całości została powołana przez obecną Krajową Radę Sądownictwa i w skład której weszli w przeważającej części byli prokuratorzy.

Obecna większość rządząca nie ustaje w wysiłkach zmierzających do jak największego ułatwienia pracy prokuratorom. Tak jest także w przypadku zaproponowanych na sejmowej podkomisji zmian w kodeksie postępowania karnego. Mówiąc w dużym uproszczeniu i skrócie: dzięki nim śledczy będą w stanie eliminować od rozpoznania spraw te sądy, których – z tego czy innego powodu – nie darzą zaufaniem.

Zachwiana równowaga

Chodzi o propozycje zmian w zakresie art. 37 k.p.k. Dziś przepis ten stanowi, że „Sąd Najwyższy może z inicjatywy właściwego sądu przekazać sprawę do rozpoznania innemu sądowi równorzędnemu, jeżeli wymaga tego dobro wymiaru sprawiedliwości”. Po wejściu w życie zaproponowanych przez posłów PiS w trakcie sejmowych prac nad projektem zmian takie prawo zyska – na równi z sądem – także prokurator. A jego wniosek (o czym DGP pisał jako pierwszy na początku maja), trafi nie do Izby Karnej SN, jak to jest obecnie, a do utworzonej niedawno od podstaw Izby Dyscyplinarnej.

– W moim przekonaniu uzyskanie przez prokuratora prawa do złożenia wniosku o zwrócenie się do ID SN o przekazanie sprawy do innego równorzędnego sądu to nic innego jak wyposażenie jednej ze stron postępowania w prawo wyboru sądu, który daną sprawę poprowadzi, a przynajmniej wyeliminowania sądu właściwego po myśli art. 24 k.p.k. i następne – uważa Piotr Mgłosiek, sędzia Sądu Rejonowego dla Wrocławia-Krzyków we Wrocławiu.

Przywołane przez sędziego przepisy mówią o tym, jaki sąd jest właściwy do rozpoznania danej sprawy. A zgodnie z ogólną zasadą – ten sąd, w okręgu którego popełniono przestępstwo. Ustanowienie ustawowych reguł miało na celu uniemożliwienie wybierania sobie przez strony sądu, który ma rozpatrywać ich sprawę.

Zaniepokojony propozycją zmian jest również dr Piotr Binas, adwokat w kancelarii Gutowski i Wspólnicy.

– Przyznanie takich uprawnień tylko jednej stronie postępowania karnego bez wątpienia doprowadzi do naruszenia zasady równości stron – stwierdza ekspert. Jego zdaniem po wejściu w życie proponowanych zmian sędziowie staną się niejako zakładnikami prokuratorów.

Z tymi zarzutami nie zgadza się resort sprawiedliwości. Jego zdaniem nie ma podstaw, by wyposażyć w takie uprawnienia inne strony postępowania. – Podejrzany czy pokrzywdzony są w stanie ocenić, co jest zgodne z ich dobrem, ale tylko prokurator może ocenić co jest zgodne z dobrem wymiaru sprawiedliwości. Prokurator działa w dwóch rolach: jako strona i rzecznik interesu publicznego i jako taki ma być obiektywy – mówi nasz rozmówca.

Jak odpowiedział nam resort sprawiedliwości, przyznanie takich uprawnień pozostałym stronom dawałoby im możliwość obstrukcji. „Poprzez wielokrotne składanie wniosków o przekazanie sprawy, co obligowałoby prokuratora do ich przekazania do SN celem rozpoznania wraz z aktami sprawy. Postępowanie nie mogłoby się wówczas toczyć z uwagi na konieczność przesądzenia właściwości sądu. W ten oto prosty sposób oskarżony i obrońca uzyskaliby doskonałe »narzędzie« do całkowitego zablokowania postępowania karnego prowadzonego przez prokuratora” – argumentuje MS. Dodaje także, że „prokurator ma obowiązek stać na straży praworządności. Wystąpienie przez prokuratora do SN z wnioskiem o przekazanie sprawy nie będzie oczywiście wiążące dla sądu, aby ją przekazać”.

Czerwone kartki dla sędziów

To jednak nie koniec zmian, które mają umocnić pozycję oskarżyciela publicznego. Posłowie proponują bowiem, aby prokuratorzy na etapie postępowania przygotowawczego zyskali prawo do składania wniosku o wyznaczenie innego sądu „do dokonania czynności sądowych w tym postępowaniu”. W tym przypadku wniosek również rozpoznawałaby ID SN.

– Niewątpliwie czynnością sądową w postępowaniu przygotowawczym będzie np. rozpoznanie zażalenia na postanowienie o odmowie wszczęcia lub umorzeniu śledztwa bądź dochodzenia – tłumaczy sędzia Mgłosiek. Tak więc po wydaniu decyzji np. odmawiającej wszczęcia śledztwa gdy wpłynie zażalenie np. pokrzywdzonego, prokurator będzie mógł zwrócić się z wnioskiem do ID SN o wskazanie innego sądu niż ten, który byłby właściwy do rozpoznania sprawy.

– I znów to prokurator niejako wskazywałby sąd, który rozpozna środek odwoławczy od jego decyzji – zauważa wrocławski sędzia.

Wątpliwości budzą również przesłanki, jakimi będzie się kierował prokurator podejmując decyzję o skierowaniu takiego wniosku. Otóż, zgodnie z propozycją, śledczy będzie mógł to zrobić „w szczególnie uzasadnionych wypadkach, jeżeli z uwagi na przedmiot postępowania lub osoby nim objęte zachodzi obawa, że zachowanie zasady obiektywizmu w toku czynności w postępowaniu przygotowawczym dokonywanych przez sąd właściwy może być zagrożone”.

– Z powyższego jasno wynika więc, że nie o dobro wymiaru sprawiedliwości, jak to jest w przypadku tego typu wniosków składanych w postępowaniu sądowym, tu chodzi, lecz o danie prokuratorom narzędzia, które ułatwi im odsuwanie od spraw konkretnych sędziów, którzy np. w innych sprawach nie uwzględniali składanych przez oskarżycieli publicznych wniosków o zastosowanie tymczasowego aresztowania – zauważa dr Binas. Jego zdaniem to będą takie czerwone kartki dawane sędziom przez prokuratorów. Ponadto mecenas zauważa, że do tej pory pojęcie braku obiektywizmu sędziego nie było znane k.p.k. Jest w nim mowa jedynie o wątpliwości co do jego bezstronności w danej sprawie.

Z kolei sędzia Mgłosiek przypomina, że już obecnie mamy w kodeksie przepisy, które znajdują zastosowanie w sytuacji, gdy strona ma jakąkolwiek wątpliwości czy sąd, a w istocie sędzia jest obiektywny. Chodzi o art. 41 par. 1 k.p.k., który mówi o wniosku o wyłączenie sędziego. Tyle tylko, że wniosek ten rozpoznaje sąd, przed którym toczy się dane postępowanie, a nie – jak to będzie w przypadku projektowanego przepisu – ID SN.

Argument obosieczny

Zdaniem naszego rozmówcy z prokuratury nie ma obaw o nadużycia tych przepisów. – W postępowaniu przygotowawczym sąd nie rozstrzyga odpowiedzialności karnej, hipotetycznie nawet prokurator działając w złej wierze nie będzie miała szans zaszkodzić postępowaniu – podkreśla śledczy.

Wielu prawników nie ukrywa, że mają wątpliwości co do tego, że to właśnie akurat Izba Dyscyplinarna SN zyska nowe uprawnienia. Jak zauważa sędzia Mgłosiek, jest to nie tylko izba, co do której istnieją ogromne wątpliwości, czy sędziowie w niej orzekający zostali powołani na swe urzędy w sposób zgodny z konstytucją. ID SN w połowie składa się z byłych prokuratorów, którzy jeszcze niedawno podlegali hierarchicznie ministrowi sprawiedliwości – prokuratorowi generalnemu.

– A sędziowie wybrani w poprzedniej kadencji z kim mają związki? To argumentacja, która do niczego nie prowadzi. Prokurator nie jest w stanie wybrać sądu, musi swój wniosek uzasadnić. Nie wyobrażam sobie także pochopnych rozstrzygnięć SN w takich sprawach, bo to będą wyjątkowe przypadki – ripostuje nasz rozmówca związany z resortem sprawiedliwości.

Etap legislacyjny: projekt w pracach podkomisji sejmowej

>>> Polecamy: Komisja finansów proponuje kolejne poprawki do projektu noweli o PPK