"Der Standard": politykom FPOe raczej nie grozi odpowiedzialność karna

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
20 maja 2019, 12:20
Austriacki dziennik "Der Standard" zastanawia się, czy politykom Austriackiej Partii Wolności (FPOe), nagranym potajemnie dwa lata temu na Ibizie podczas spotkania z domniemaną krewną rosyjskiego oligarchy, mogą grozić konsekwencje prawno-karne i odchodzi do wniosku, że raczej nie.

Ostatecznie na wiele pytań odpowiedzieć będą mogły sądy - pisze dziennik, wskazując na podstawowe kwestie: czy Heinz-Christian Strache i Johann Gudenus swymi wypowiedziami dopuścili się złamania prawa i czy doszło do naruszenia przepisów o finansowaniu partii politycznych. Sankcje karne mogą też grozić tym, którzy potajemnie nagrali tamto spotkanie.

Po ujawnieniu przez niemieckie gazety "Der Spiegel" i "Sueddeutsche Zeitung" nagrania z Ibizy Strache (dotychczas szef FPOe i wicekanclerz) oraz Gudenus (szef klubu parlamentarnego FPOe) złożyli wszystkie urzędy polityczne i odeszli z partii.

"Der Standard" przypomina w kontekście "afery Ibizagate", że w czasie tamtego spotkania Gudenus był członkiem rady miejskiej Wiednia, a Strache - deputowanym do parlamentu. Nie byli wtedy w stanie przyznać "rosyjskiej inwestorce" państwowych kontraktów, o których mówili, w zamian za dotację dla ich partii. Sprawa dotyczyła więc przyszłości, o ile FPOe wejdzie do rządu. Zdaniem wielu prawników, na których powołuje się "Der Standard", to za mało, żeby postawić im zarzuty korupcyjne, ponieważ czyn karalny "nie znajdował się wtedy nawet w stadium próby".

Dziennik zwraca uwagę, że wszystko wskazuje, iż ostatecznie żadne pieniądze nie zostały przekazane. Oferta była fikcyjna, wobec polityków FPOe użyto po prostu podstępu.

"Der Standard" pisze, że austriacka prokuratura ds. walki z korupcją otrzymała już polecenie zabezpieczenia całego materiału wideo dotyczącego spotkania na Ibizie. "Spiegel" i "SZ" zapowiedziały jednak, że materiału nie udostępnią.

Dziennik zwraca też uwagę, że potajemne nagrania wideo i audio są z zasady niedopuszczalne, ponieważ naruszają prawo do prywatności. W Austrii grozi za to do jednego roku więzienia. FPOe zapowiedziała już złożenie doniesienia o popełnieniu przestępstwa. Zapewne będzie to doniesienie przeciwko nieznanym sprawcom. Zdaniem prawniczki Marii Windhager, reprezentującej media, trzeba będzie rozważyć, czy w tym przypadku interes publiczny ma większe znaczenie niż ochrona prywatności nagranych. Jej zdaniem skarga FPOe ma małe szanse powodzenia. (PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj