Najwięcej, łącznie ok. 10 mln lewów (5 mln euro), winne są rządząca partia GERB, opozycyjna lewica oraz partia tureckiej mniejszości DPS.

Do konieczności zwrotu pieniędzy do budżetu doszło po ujawnieniu przez popularnego showmana Sławiego Trifonowa faktu, że w ostatnich pięciu latach resort finansów zamiast po 11 lewów (5,5 euro) płacił partiom politycznym dotacje w wysokości 13,5 lewów (6,7 euro) za każdy głos otrzymany w ostatnich wyborach parlamentarnych. Resort wliczał także do dotacji głosy nieważne i głosy tych, którzy wybrali opcję „głosuję przeciw wszystkim”.

Ministerstwo nie przyznało się do winy, nikt w nim nie poniósł odpowiedzialności za pomyłkę, a minister tłumaczył, że ustawa zawierała niejasności. Żadna z partii w ciągu kilku lat nie zgłosiła, że dostaje więcej pieniędzy, niż się jej należy.

Reklama

Ustawę o finansowaniu partii politycznych z budżetu przyjęto w 2001 roku w celu uniezależnienia ich od wpływów wielkich korporacji. Zgodnie z nią każda partia, która otrzymała w wyborach parlamentarnych więcej niż 1 proc. ważnych głosów, ma prawo do subwencji w wysokości. 11 lewów (5,5 euro) za jeden głos.

Zgodnie z opublikowaną we wtorek listą, rządząca partia GERB ma zwrócić 5,6 mln lewów (2,8 mln euro), opozycyjna Bułgarska Partia Socjalistyczna 4,3 mln lewów (2,2 mln euro), Ruch na rzecz praw i Swobód 1,6 mln lewów (0,8 mln euro). Zadłużenia pozostałych 36 partii są znacznie niższe, niektóre nie przekraczają 500 euro.

Resort finansów dał partiom termin rozliczenia się z budżetem do 31 grudnia 2020 r. Tym, które nie zwrócą pieniędzy, będą naliczane odsetki. Niektóre z obecnych na liście ugrupowań praktycznie już nie istnieją i nie wiadomo jak zostanie ściągnięte z nich zadłużenie.

Partia GERB premiera Bojko Borisowa poinformowała, że już we wtorek zwróciła swój dług do budżetu.

Skandal z nadpłaconymi subwencjami spowodował debatę na temat ich obniżenia lub wręcz likwidacji. Według bułgarskich mediów jest to jedna z najwyższych dotacji w Europie. Cytowano przykład Niemiec, gdzie wynosi ona 0,85 euro za jeden głos.

Na wniosek rządu parlament przyjął przed dwoma tygodniami w pierwszym czytaniu nowelizację ustawy o partiach politycznych, zakładającą obniżenie dotacji do 1 lewa (0,5 euro) za głos. Decyzja ta spowodowała jednak niezadowolenie trzech nacjonalistycznych partii tworzących koalicję z GERB, które uważają, że przy tak niskich subwencjach nie będą miały środków na prowadzenie działalności politycznej. Po wtorkowych konsultacjach w ramach koalicji decyzję obniżenia dotacji odłożono o miesiąc.

>>> Czytaj też: Milosz Zeman: Protesty przeciwko Babiszowi - to protesty przeciwko wolnym wyborom