Koalicja Merkel planuje opodatkować najbogatszych Niemców. Pokazuje to, jak jest słaba i w jak trudnej sytuacji znajduje się gospodarka naszych zachodnich sąsiadów.

Liderzy Socjaldemokratów, czyli partnera koalicyjnego CDU, wyrazili poparcie dla idei wprowadzenia 1-proc. podatku majątkowego. Pomysł ten poparł także należący do SPD minister finansów Olaf Scholz. Jeśli politykom uda się wcielić w życie te zmiany prawne, to budżet państwa zyska każdego roku dodatkowe 10 mld dol.

- Około 45 rodzin w Niemczech posiada taki sam majątek jak 50 proc. mieszkańców– powiedział polityk SPD i jeden z głównych zwolenników wprowadzenia podatku Thorsten Schaefer-Guembel.

Reklama

Do podobnej inicjatywy doszło w USA. Senator Elizabeth Warren zaproponowała, by objąć osoby posiadające majątek przekraczający 50 mln dol. podatkiem w wysokości 2 proc. Fed ostrzegł, że pogłębiające się w USA nierówności zagrażają w długim terminie rozwojowi tamtejszej gospodarki.

Opodatkowanie bogatych pokazuje, że SPD próbuje skierować rząd na lewo, by odwrócić niekorzystne sondaże przed zbliżającymi się regionalnymi wyborami. To nie koniec wymagań partii: chce między innymi wprowadzenia ograniczeń w wysokości czynszów w Berlinie oraz minimalnych emerytur. Polityka SPD może rozbić i tak słabą niemiecką koalicję.

CDU szybko sprzeciwiło się wprowadzeniu nowego podatku, argumentując, że dodatkowe obciążenie gospodarki i podatników w okresie zbliżającej się recesji to szaleństwo.

Czy rozmowy o podatku dla najbogatszych to tylko wyborczy chwyt? Niekoniecznie. CDU musi iść na duże ustępstwa, jeśli chce utrzymać koalicję. Tym bardziej, że SPD wygrało w zeszłym tygodniu rządową batalię o ograniczenie tzw. podatku solidarnościowego. Chodzi o opłatę, którą musieli płacić Niemcy. W moc nowych przepisów z „janosikowego” na rzecz wschodnich landów będą zwolnieni niemal wszyscy niemieccy podatnicy (poza grupką najbogatszych). Partia Merkel dążyła do tego, żeby z podatku zostali zwolnieni także najbogatsi.

Kolejna sporna kwestia to polityka budżetowa. Biznes i SPD chcą, by Niemcy odeszły od polityki zerowego deficytu, czemu od lat sprzeciwia się CDU.

>>> Polecamy: Czy wizyty amerykańskich prezydentów dały coś Polsce?