Źle się dzieje w sądzie polskim

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
5 października 2019, 20:12
Sąd Najwyższy
Sąd Najwyższy/ShutterStock
Zmiany w Sądzie Najwyższym przedstawiano jako sposób na poprawę jego pracy. Szybciej nie jest, a czy lepiej i sprawiedliwiej, to zależy od tego, kto ocenia

Nie dość, że w 2018 r. najważniejszemu sądowi w Polsce dodano dwie izby – obsadzone w atmosferze skandalu, to jeszcze na początku 2019 r. roku prezydent nadał Sądowi Najwyższemu nowy regulamin, który kompletnie przemodelował pracę sędziów. Skutki? Politycy PiS oraz przedstawiciele prezydenta, który firmował nowe rozwiązania, mówią o jakościowej poprawie. Kierownictwo SN wskazuje natomiast na .

O tym, że w sądzie nie dzieje się dobrze, można przeczytać w przygotowanej przez I prezes „Informacji o działalności SN w 2018 r.”. Wskazuje się tam na zamieszanie, jakie wywołały niekonsultowane z sądem zmiany w prawie. Prace zaczęły się w czerwcu 2017 r., a zakończyły uchwaleniem w grudniu tego samego roku nowej ustawy o SN (Dz.U. z 2019 r. poz. 5). „Efektem tych działań było istotne spowolnienie pracy Sądu Najwyższego, trudności kadrowe oraz organizacyjne. Nie było również możliwe płynne zarządzanie Sądem Najwyższym” – czytamy w dokumencie przedstawionym parlamentowi.

– Problemem nadal są braki kadrowe w „starych” izbach SN. Największe występują obecnie w Izbie Cywilnej – informuje Michał Laskowski, rzecznik prasowy SN. To oczywiście, jak zaznacza, spowodowało, że sprawność orzekania w tych izbach znacznie się pogorszyła.

Problematyczne stało się również utworzenie w 2018 r. dwóch nowych izb SN: Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych oraz Dyscyplinarnej. Wątpliwości dotyczą przede wszystkim statusu powołanych do nich osób, choć nie tylko ich. A to dlatego, że NSA zadał Trybunałowi Sprawiedliwości Unii Europejskiej dotyczące prawidłowości powołania obecnej Krajowej Rady Sądownictwa, czyli organu, przed którym toczyły się postępowania. Naczelny Sąd Administracyjny wydał przy tym postanowienie o zabezpieczeniu trwających konkursów do SN. Wbrew temu KRS przedstawiła rekomendacje, a prezydent powołał sędziów – m.in. dwóch nowych izb. No i powstał problem, czy osoby takie powinny być dopuszczane do orzekania. Prezesi Izb Karnej, Cywilnej oraz Pracy i Ubezpieczeń Społecznych uważali, że dla bezpieczeństwa stron lepiej by było, gdyby do czasu wydania przez TSUE orzeczenia nie podejmowały one czynności orzeczniczych. W odpowiedzi na to prezydent wprowadził zmiany w regulaminie SN (Dz.U. z 2019 r. poz. 274). Zgodnie z nimi teraz to nie prezesi izb, lecz sami sędziowie wyznaczają sobie wokandy. Skutek jest taki, że nowi sędziowie już orzeczenia wydają.

>>> Treść całego artykułu można znaleźć w weekendowym wydaniu Magazynu DGP.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj