Atomowy sojusz Amerykanów z Michałem Sołowowem: mały reaktor czy wielki PR?

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
23 października 2019, 11:34
elektrownia atomowa
elektrownia atomowa/ShutterStock
Dlaczego jeden z najbogatszych Polaków podpisał list intencyjny z General Electric Hitachi w sprawie budowy reaktora jądrowego nowej generacji? Hipotez jest kilka, ale najmniej prawdopodobna jest najprostsza- rzeczywiście chodzi o reaktor.

Komunikat amerykańsko-japońskiej spółki o podpisaniu listu intencyjnego ze oświęcimskim wywołał istną lawinę spekulacji w naszym kraju.  Niektórzy wręcz wieszczą już, że jeden z najbogatszych Polaków sam zbuduje tu elektrownię atomową, ubiegając państwowe firmy. Od podpisania listu intencyjnego do budowy elektrowni atomowej droga jednak daleka.

Przedstawmy zatem najpierw co wiemy, a potem możemy pomyśleć o tym, czego nie wiadomo.

Główny bohater całej imprezy, czyli reaktor BWRX-300, należy do nowej generacji tzw. SMR czyli small modular reactors. W teorii mają one być wyraźnie lepsze od swoich wielkich poprzedników – mniejsze, modularne jednostki, dużo tańsze i znacznie bardziej elastyczne, czyli lepiej współpracujące ze źródłami odnawialnymi. Istniejące reaktory są drogie w budowie i nie nadają się  do szybkiego włączania i wyłączania, więc nie mieszczą się w modelu  rynku energii rozwijanym w Europie czy USA. GEH zapewnia, że koszty budowy i eksploatacji małego reaktora będą porównywalne z elektrowniami gazowymi.

BWRX-300 istnieje na razie wyłącznie jako projekt. Reaktor czeka na certyfikację w Kanadzie i USA. GEH próbuje przyciągnąć jak najwięcej firm, które chciałyby współpracować oraz pozyskać państwowe fundusze na dalsze badania reaktora. W USA utworzył w tym celu konsorcjum z gigantem budowlanym Bechtel, operatorem elektrowni Exelon oraz Massachussets Institute of Technology. Departament Energii USA przyznał konsorcjum dotację  1,9 mln dol. Nie jest to wielka suma, zważywszy, że konkurencyjny projekt NuScale zdążył już przepalić subsydia ponad sto razy większe.

GEH podpisał też listy intencyjne z kompletnie nieznaną spółką Fermi z Estonii oraz innym operatorem elektrowni USA – Dominion Energy.  Ten ostatni jednak zastrzegł, że choć włoży w projekt bliżej nieokreśloną sumę, to nie zamierza na razie budować żadnego reaktora.

Przede wszystkim z samego komunikatu nie wynika, że oprócz ogólnej współpracy spółka Michała Sołowowa wyłoży jakiekolwiek pieniądze, choć po internecie krąży informacja, że reaktor będzie kosztował miliard dol. Według  źródeł portalu WysokieNapiecie.pl zbliżonych do producenta rzeczywiste koszty budowy tego reaktora są co najmniej dwa razy wyższe, choć oczywiście trzeba poczekać do zakończenia badań.

Sam właściciel oświęcimskiej spółki chemicznej powiedział „Pulsowi Biznesu” m.in. „"Małe reaktory modułowe mogą odegrać znaczącą rolę przy rozwiązywaniu stojących przed Polską wyzwań, związanych z modernizacją sektora energetycznego oraz osiągnięciem potrzebnego stopnia dekarbonizacji a nasze podejście do tej inwestycji opiera się na kombinacji ekologii i komercji”. Jak dowiedziało się WysokieNapiecie.pl, Sołowow wysłał też podobny w treści list do premiera Mateusza Morawieckiego.  Poinformował w nim o podpisaniu listu intencyjnego z GEH, przewidywanym czasie inwestycji (10 lat) oraz poprosił rząd o współpracę. Na razie reakcje polityków są pozytywne – projekt pochwalił minister finansów Jerzy Kwieciński.

>>> Czytaj też: Uzyskanie pozwolenia na budowę reaktora jądrowego może zająć Synthosowi 7-8 lat

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: wysokienapiecie
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj