Samorządy nie wykorzystują w pełni środków na walkę ze smogiem. Sięgają za to po dofinansowania, które są łatwe do rozliczenia, ale nie rozwiązują problemu u źródła. Przykład? Zamiast wspomagać mieszkańców w wymianie starych, niespełniających norm emisji kotłów węglowych, wolą sadzić drzewa i kupować oczyszczacze powietrza dla szkół. A to, choć potrzebne, nie przybliża samorządów do pozbycia się tysięcy kopciuchów, które będą musiały zniknąć z naszych domów w nadchodzących latach z powodu obowiązujących w wielu regionach uchwał antysmogowych.

Na ten problem zwracają uwagę eksperci i aktywiści smogowi, którzy przyglądają się, jak są wykorzystywane pieniądze z regionalnych programów operacyjnych i rządowych instrumentów wsparcia. Widoczne są duże dysproporcje w województwach. Niektóre samorządy chętnie sięgają po unijne wsparcie i wspomagają mieszkańców w wymianie źródeł ciepła lub dofinansowują termomodernizację budynków użyteczności publicznej w gminach, a reszta przesypia możliwość uzyskania wsparcia.

Walka o priorytety

Z naszych ustaleń wynika, że bardzo duże kwoty są również przeznaczane na termomodernizację i instalacje odnawialnych źródeł energii, ale tylko na budynkach użyteczności publicznej. O wsparcie dla indywidualnych mieszkańców dużo trudniej.

Problemem jest również to, na co dokładnie przeznaczane są pieniądze, o które starają się samorządy. Przykładowo na Mazowszu, jak wynika z ostatnich informacji urzędu marszałkowskiego, najwięcej wsparcia otrzymały gminy, które zgłosiły projekty polegające na „ograniczeniu ilości szkodliwych substancji w środowisku poprzez sadzenie nowych drzew i krzewów”.

Spośród 110 projektów realizowanych w 87 mazowieckich gminach w ponad 35 z nich ochrona powietrza za unijne fundusze sprowadziła się do zadrzewiania. Kolejne 20 lokalnych inicjatyw było związanych z zakupem oczyszczaczy powietrza. Dużą popularnością cieszyły się też projekty dotyczące zakupu i montażu systemów służących informowaniu o jakości powietrza w gminie. Po pieniądze na takie działania sięgnęła prawie co piąta gmina. W 14 przypadkach unijne pieniądze zostały też przeznaczone na opracowanie dokumentów strategicznych, chociażby programów ograniczenia niskiej emisji. Kolejne 13 projektów zakładało zakup narzędzi oraz urządzeń do kontroli palenisk domowych (m.in. dronów). Pozostałe 9 projektów sprowadzało się do prowadzenia akcji informacyjno-edukacyjnych. W sumie na te cele przeznaczono ponad 4,8 mln zł z budżetu Mazowsza, przy czym łączna kwota realizowanych przedsięwzięć ma wynieść ponad 11,4 mln zł.

Zdaniem warszawskich aktywistów to nieporozumienie, by samorządy, które mają tysiące zarejestrowanych kotłów do wymiany na swoim terenie, aplikowały o wsparcie dla sadzenia zieleni na kwoty setek tysięcy złotych.

Piece na pierwszym planie

Inaczej do środków unijnych podeszli samorządowcy z Opolszczyzny.

– Gdy ogłaszaliśmy konkurs, podkreślaliśmy, że chodzi przede wszystkim o przyłączenie gospodarstw indywidualnych do sieci ciepłowniczej bądź gazowniczej lub wymianę przestarzałych pieców na nowe. Nie powinniśmy już pozwolić żadnej nowej inwestycji na instalowanie nieekologicznych urządzeń – mówi marszałek Andrzej Buła.

Dodaje, że na początku roku w województwie opolskim zarejestrowanych było 35 tys. kotłów do wymiany, ale dzięki środkom z regionalnych programów operacyjnych ponad 1,1 tys. zostanie w tym roku zlikwidowanych. Urząd Marszałkowski pozyskał na ten cel ponad 6,6 mln zł wkładu unijnego, które trafią bezpośrednio do 11 gmin. Są to Lewin Brzeski, Otmuchów, Olesno, Prószków, Kędzierzyn-Koźle, Łubniany, Strzelce Opolskie, Brzeg, Głogówek, Dąbrowa i Bierawa. Docelowo, jak podaje marszałek, władze województwa chciałyby osiągnąć wskaźnik 3 500 wymiany kotłów rocznie.

Jak informuje nas Violetta Ruszczewska, rzecznik prasowy urzędu marszałkowskiego, był to pierwszy, ale nie ostatni, nabór w ramach programu regionalnego na wymianę kotłów, z którego mogą skorzystać samorządy lokalne.

– Ogłosiliśmy kolejny i czekamy na wnioski do 14 listopada. Tym razem na ten cel jest przeznaczone 4,6 mln zł – mówi rzeczniczka.

Dodaje, że poza listopadowym naborem samorząd województwa stara się o przekierowanie kolejnych 44 mln złotych dla samorządów, mieszkańców i wspólnot mieszkaniowych właśnie na działania związane z ochroną powietrza.

– Czekamy na oficjalną zgodę Komisji Europejskiej – mówi DGP Ruszczewska.

Konkurs na wymianę źródeł ciepła w lokalach mieszkalnych niedawno ogłoszono również w województwie lubuskim.

– Beneficjentami mogą być samorządy, które będą skupiały mieszkańców zainteresowanych uzyskaniem wsparcia na wymianę pieca. Dofinansowanie pojedynczej inwestycji nie może przekroczyć 10 tys. zł. Złożonych zostało 10 wniosków na kwotę dofinansowania ponad 9,8 mln zł – informuje nas Marek Kamiński, dyrektor Departamentu Programów Regionalnych Urzędu Marszałkowskiego.

Nowa perspektywa

Podobne priorytety obrano w Małopolsce. W zeszłym roku, jak podaje Natalia Matyasik z Krakowskiego Alarmu Smogowego, w gminach otaczających stolicę województwa wymiana kotłów postępowała bardzo opornie, co miało bezpośredni wpływ na jakość powietrza w samym Krakowie. Wówczas w 14 gminach okalających miasto zlikwidowano jedynie 3,6 proc. wszystkich przestarzałych kotłów. Tymczasem zgodnie z założeniami małopolskiej uchwały antysmogowej wszystkie kotły bezklasowe muszą zostać wymienione do końca 2022 r., a niespełniające wymogów 5. klasy emisyjności – do końca 2026 r.

Na skutek inicjatywy samorządów i aktywistów udało się ostatnio skłonić władze województwa, by wsparły rozwiązanie problemu tzw. krakowskiego obwarzanka (czyli okolicznych gmin). Pod koniec października zarząd województwa przyjął uchwały dofinansowujące proekologiczne działania dla dziewięciu gmin wokół Krakowa. Są to Igołomia, Liszki, Michałowice, Mogilany, Niepołomice, Skawina, Świątniki, Zabierzów i Zielonki. Łączna kwota zwiększenia dotacji na wymianę pieców to ponad 19 mln zł.

>>> Czytaj też: Kraków: Wolontariusze z korporacji będą edukować najmłodszych o smogu