"W obszarze urządzeń dla energetyki atomowej firma jest zauważalna na rynku, zdobyła doświadczenie. Projektów jest bardzo dużo i o istotną część z nich walczymy. W tej chwili walczymy o projekty m.in. w Bangladeszu, w Turcji, w Egipcie" - powiedział Szewczyk w rozmowie z ISBnews.

Jednocześnie najważniejszym kierunkiem eksportowym pozostaje dla spółki Rosja.

"Drugą dziedziną po energetyce atomowej, którą rozwijamy od 2013 r., jest trakcja jezdna. Pojawiają się nowe kontrakty. Doświadczenie zdobyte przy realizacji kontraktu dla Cegielskiego sprawiają, że jesteśmy w stanie już seryjnie produkować urządzenia. Oczywiście, chcemy wyjść na rynki eksportowe. Są duże szanse w Europie Zachodniej, w Egipcie, ale też szczególnie w Rosji - to jest ogromny rynek. Dostarczamy zresztą dla metra moskiewskiego już od pięciu lat urządzenia na podstacje" - wskazał prezes.

Kolejna dziedzina to magazyny energii. Spółka pracuje nad magazynem dla jednej z firm z rynku spożywczego.

"Właściwie 80 proc. działań R&D to działania w kierunku przygotowania nowych urządzeń dla trakcji jezdnej i transportu, ale też ładowarek do samochodów osobowych i ciężarowych" - dodał Szewczyk.

Opracowane przez APS Energia urządzenie napędowe dla tramwajów jest już gotowe i testowane. Także ładowarki dla samochodów są już gotowe i mają wejść do sprzedaży od stycznia.

"Są rozważane plany, aby założyć spółki-córki Enapu za granicą. Myślimy o Szwecji, gdzie są zdecydowanie wyższe marże, i o Egipcie. W Szwecji spółka mogłaby powstać w I półroczu 2020 r. Jeśli chodzi o Egipt, to być może założymy jedną, sprzedażowo-serwisowo-produkcyjną spółkę-córkę APS Energii w rejonie bliskowschodnim" - podsumował Szewczyk.

APS Energia jest producentem i dostawcą przemysłowych systemów zasilania awaryjnego. Głównymi klientami APS są spółki z sektora energetycznego oraz nafty i gazu zarówno w kraju, jak i za granicą. Spółka zadebiutowała na rynku głównym GPW w 2015 r. Jej skonsolidowane przychody ze sprzedaży sięgnęły 123,93 mln zł w 2018 r. 

>>> Czytaj też: Chińskie imperium TikToka i pytania o polityczną cenzurę. Zachód ma coraz więcej obaw