Więcej metanu w pokładach węgla, PGNiG ma sposób na jego zagospodarowanie

Ten tekst przeczytasz w 6 minut
17 grudnia 2019, 15:12
Więcej metanu w pokładach węgla, PGNiG ma sposób na jego zagospodarowanie
Media
Spółka wkrótce rozpocznie wiercenia, które dadzą odpowiedź na pytanie, czy można połączyć bezpieczeństwo górników ze wzrostem krajowego wydobycia gazu ziemnego

W tym roku Państwowy Instytut Geologiczny – Państwowy Instytut Badawczy zaktualizował szacunki metanu towarzyszącego pokładom węgla na terenie Górnośląskiego Zagłębia Węglowego. Instytut ocenił wydobywalne zasoby tego gazu na 198 mld m sześc., czyli prawie 30 mld m sześc. więcej niż do tej pory. Z punktu widzenia spółek górniczych to niezbyt krzepiąca informacja – więcej metanu to większe zagrożenie metanowe i wyższe koszty wydobycia. Zupełnie inaczej patrzy na to Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo – dla spółki metan, główny składniki gazu ziemnego, to podstawa działalności. – Komercyjna eksploatacja zasobów metanu na terenie Górnośląskiego Zagłębia Węglowego może podnieść wydobycie gazu ziemnego w Polsce o 1-1,5 mld m sześc. rocznie. To oznaczałoby wzrost krajowej produkcji gazu o 25-40 proc.  w stosunku do obecnego poziomu wydobycia – ocenia Piotr Woźniak, Prezes Zarządu PGNiG SA.

Pierwszy krok w tym kierunku spółka zrobiła w 2016 roku, kiedy, razem z Państwowym Instytutem Geologicznym, rozpoczęła testowe wydobycie metanu w Gilowicach, w gminie Miedźna, w powiecie pszczyńskim. Efekty zastosowania opracowanej przez PGNiG metody powierzchniowego ujęcia gazu z pokładów węgla, okazały się znacznie lepsze od oczekiwań. W konsekwencji, specjaliści z PGNiG postanowili zaproponować wypróbowaną technologię wydobycia górnikom. – Od początku myśleliśmy o korzyściach, jakie nasz projekt może przynieść górnictwu węgla kamiennego.  Jeżeli uda się odmetanować pokład węgla zanim górnicy rozpoczną w nim pracę, ilość gazu, który będzie uwalniać się podczas eksploatacji węgla, powinna być radykalnie mniejsza, co z kolei poprawi bezpieczeństwo pracy górników oraz zmniejszy koszty wydobycia spowodowane występowaniem zagrożenia metanowego – wyjaśnia Piotr Woźniak.

Aż  25 na 30 zakładów górniczych w Górnośląskim Zagłębiu Węglowym prowadzi eksploatację w warunkach zagrożenia metanowego. Szef PGNiG przyznaje, że przy tej skali i powszechności problemu, spółki górnicze radzą sobie z nim bardzo dobrze, ale uważa, że będzie im coraz trudniej. Eksploatacja odbywa się coraz niżej, a zagrożenie metanowe zwiększa się wraz z głębokością. Koszty i ryzyko będą rosły. A skoro już mowa o kosztach, to trzeba liczyć się z najgorszą ewentualnością, czyli wprowadzeniem limitów administracyjnych na emisję metanu.

Metan, który jest gazem cieplarnianym o potencjale negatywnego oddziaływania kilkadziesiąt razy większym niż dwutlenek węgla, nie jest na razie poddany osobnym ograniczeniom emisyjnym na poziomie europejskim. Jeżeli jednak wziąć pod uwagę twarde stanowisko Brukseli w sprawie zmian klimatycznych oraz propagowane przez nią metody walki z tym zjawiskiem, taki stan nie utrzyma się długo. Tymczasem zdecydowana większość metanu usuwanego z polskich kopalni, jest po prostu emitowana do atmosfery. W ubiegłym roku było to ok. 700 mln m sześc. gazu. Metan kopalniany stanowi mniej więcej 1/3 emisji tego gazu w polskiej gospodarce. Wprowadzenie limitów emisji metanu i związanych z tym kosztów zakupu pozwoleń (jeżeli system ograniczeń będzie przypominać ten dla CO2), może mieć dla spółek górniczych bardzo negatywne skutki finansowe. – Polska energetyka jeszcze przez dekady będzie opierać się przede wszystkim na węglu. Należy zrobić wszystko, żeby to był surowiec z krajowych kopalni. Aby tak się stało, wydobycie węgla w Polsce musi być po prostu opłacalne – uważa Piotr Woźniak. – Droga do opłacalności prowadzi przez ograniczenie emisji metanu – dodaje.

W styczniu 2018 r. PGNiG podpisało z Jastrzębską Spółką Węglową, Polską Grupą Górniczą i Tauronem list intencyjny dotyczący współpracy w ramach programu Geo-Metan, którego celem jest rozwój technologii powierzchniowego wydobycia metanu z pokładów węgla przeznaczonych do eksploatacji górniczej. Na konkrety trzeba było poczekać rok. W lutym 2019 r. PGNiG i PGG zawarły umowę w sprawie wykonania dwóch odwiertów w złożu węgla należącym do KWK Ruda Ruch Bielszowice. Otwory wykonane na terenie gminy Mikołów posłużą do odmetanowania pokładu węgla 405/2wg, którego eksploatację, w partii złoża objętej projektem, PGG zamierza prowadzić w latach 2024-2030. To właśnie konieczność skoordynowania prac PGNiG z planami wydobywczymi spółek górniczych jest jednym z wyzwań przy negocjowaniu umów dotyczących odmetanowania. Trzeba też wziąć pod uwagę warunki geologiczne, a więc m.in. przebieg uskoków, czy kierunki zapadania warstw, a także rozkład istniejącej już infrastruktury kopalnianej, czyli układ i wgłębną lokalizację zrobów górniczych w nadkładzie. Ograniczeniem są także wymogi co do prowadzenia otworów względem układu ścian w pokładzie przeznaczonym do odmetanowania Wszystko to sprawia, że wybór konkretnych lokalizacji, dogodnych zarówno dla PGNiG jak i spółek górniczych, zajmuje dużo czasu. Ale, jak zapowiadają przedstawiciele gazowej spółki, prace nad kolejnymi umowami są już na zaawansowanym etapie.

Na razie PGNiG przygotowuje się do rozpoczęcia prac w Mikołowie. Wiercenia otworów zaplanowano na przyszły rok. Będzie to system złożony z dwóch odwiertów – pionowego i horyzontalnego – połączonych intersekcyjnie na głębokości ponad 1100 metrów. W odwiercie horyzontalnym spółka przeprowadzi zabiegi szczelinowania hydraulicznego, które mają za zadanie zintensyfikować przypływ metanu do otworu, po czym rozpocznie testy złożowe w otworze pionowym, które pozwolą określić wydajność dopływu gazu, jego parametry techniczne i możliwość zagospodarowania.

Z perspektywy PGNiG, Mikołów będzie powtórzeniem prac już zrealizowanych w Gilowicach. Na podstawie doświadczeń tam zdobytych spółka jest przekonana o skuteczności stosowanej przez siebie technologii wydobycia i liczy, że również w Mikołowie uda się wydobyć metan w ilościach przemysłowych. Tym razem jednak gaz będzie pochodzić z pokładu, w którym w przyszłości będą pracować górnicy. Na ile zastosowanie metody PGNiG poprawi  bezpieczeństwo pracy górników? – to okaże się w 2028 roku, gdy zostaną przeanalizowane dane na temat metanowości ścian pokładu 405/2wg zebrane już po rozpoczęciu wydobycia węgla przez Polską Grupę Górniczą. – Perspektywa ośmiu lat wydaje się odległa, zwłaszcza, jeśli porównać to z Gilowicami, gdzie o efektach mogliśmy mówić już roku od rozpoczęcia prac. Ale w przypadku Bielszowic spotykają się dwa do tej pory odległe światy – górnictwa węgla i wydobycia gazu. Wierzę, że na tym spotkaniu skorzystają oba – podkreśla prezes PGNiG.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Artykuł sponsorowany
Tematy: węgielmetan
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj