Jak czytamy, domy pod miastem nierzadko kosztują mniej niż czteropokojowe lokale w peryferyjnej miejskiej dzielnicy – wynika z raportu Cenatorium, który „Rzeczpospolita” publikuje pierwsza (dane z rynku pierwotnego i wtórnego).

"Trawiąca rynek nieruchomości gorączka – jak na razie – oszczędziła domy, choć i te drożeją. Nie tak jednak jak mieszkania. Analitycy Cenatorium wskazują, że na niektórych rynkach ceny lokali poszły w górę nawet o kilkanaście procent. Szybki wzrost cen mieszkań napędza rozwój rynku domów, co widać zarówno w liczbie transakcji, jak i wydawanych pozwoleń na budowę. Np. w Warszawie w 2016 r. sprzedano 2980 domów, w 2019 – 3810. W Poznaniu było to odpowiednio 1500 i 1710, a w Krakowie – 1431 i 1947" - napisano.

Dziennik podał, że w aglomeracji warszawskiej transakcyjne ceny domów w latach 2016–2019 wzrosły od 5 do ponad 35 proc. Największą zwyżkę, o 36 proc., odnotowano w stołecznych Włochach, gdzie ceny na koniec 2019 r. osiągnęły poziom porównywalny z Wilanowem i Bielanami, czyli 7,7 tys. zł za m kw. W Śródmieściu, na Pradze-Północ, Woli, Żoliborzu i Ochocie średnie ceny transakcyjne wynoszą ok. 11 tys. zł za m kw., na Mokotowie – ok. 10 tys. zł - dodano.

Reklama

Według gazety popyt na domy rośnie też np. w aglomeracji poznańskiej. "W latach 2016–2019 w samym Poznaniu sprzedano ich 6,5 tys. Transakcyjne ceny w aglomeracji wzrosły w tym czasie od 5 do 25 proc. Największą zwyżkę, o 23 proc., analitycy Cenatorium odnotowali na poznańskich Jeżycach" - napisano.

Jak podała "Rz", najlepiej sprzedają się szeregowce i bliźniaki do 120 m kw. na niedużej działce na przedmieściach.

>>> Czytaj też: Fiskus ma szybciej sprawdzać. Kontrola u przedsiębiorcy nie może trwać przez rok