Udany test na północy Norwegii. Rakieta przeleciała 300 km
Kosmodrom Andøya znajduje się ponad 1000 km na północ od Oslo, stolicy Norwegii. Zazwyczaj startują stamtąd rakiety, które wynoszą komercyjne satelity na orbitę okołoziemską.
Jednak 3 lutego przeprowadzono tam test, który – jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem – może okazać się historyczny. Wystrzelono prototyp rakiety hipersonicznej HS-1.
Próba zakończyła się sukcesem. Jak podała w krótkim komunikacie firma Hypersonica, pocisk osiągnął prędkość przekraczającą Mach 6 (ok. 7400 km/h) i pokonał dystans ponad 300 kilometrów.
"Kamień milowy dla Europy". Co wiemy o HS-1?
Na razie ujawniono niewiele szczegółów dotyczących konstrukcji HS-1. Wiadomo, że pocisk waży niewiele ponad tonę, mierzy niespełna 10 metrów długości i wykorzystuje paliwo stałe.
Prezesi Hypersoniki – dr Philipp Kerth (CEO) oraz dr Marc Ewenz (CTO) – oświadczyli po teście, że lot dostarczył bezcennych danych potrzebnych do dalszych prac nad systemem.
Podkreślili, że jest to "ważny moment dla europejskich innowacji w sektorze obronnym". Zdradzili, że mimo iż firma jest prywatnie finansowanym start-upem, udało się przejść od fazy projektowania do testu w zaledwie dziewięć miesięcy.
Zapowiedziano już kolejne testy. Kluczowe będą próby weryfikujące działanie systemu sterowania i manewrowania po osiągnięciu prędkości hipersonicznej. Według specjalistów to właśnie ten etap będzie największym wyzwaniem dla inżynierów.
Firma poinformowała ponadto, że rakieta została zaprojektowana w architekturze modułowej. Oznacza to możliwość szybkiej modernizacji poprzez wymianę poszczególnych komponentów, co ma skrócić cykl rozwojowy i znacząco obniżyć koszty. Według szacunków Hypersoniki może to oznaczać redukcję wydatków nawet o 80 proc. w porównaniu z tradycyjnymi metodami modernizacji uzbrojenia.
Co istotne, spółka deklaruje, że chce wprowadzić swój system na wyposażenie państw NATO jeszcze przed 2030 rokiem.
Start-up działa dopiero od 2023 roku
Hypersonica to młody europejski start-up zbrojeniowy, założony w grudniu 2023 roku (pełną operacyjność osiągnął na początku 2024 r.). Firmę stworzyli dwaj niemieccy doktoranci z Uniwersytetu Oksfordzkiego – dr Philipp Kerth oraz dr Marc Ewenz. Główna siedziba spółki mieści się pod Monachium (Weßling, w pobliżu TUM Venture Labs), a kluczowa spółka zależna działa w Londynie.
Hypersonica może wyprzedzić inne europejskie projekty
Jeśli firmie uda się dotrzymać ambitnego harmonogramu, jej rakieta może wyprzedzić dwa inne europejskie przedsięwzięcia: francuski program V-MAX oraz projekt HYROGLIVE realizowany w ramach Europejskiego Funduszu Obronnego.
Znaczenie niemieckiej inicjatywy nie sprowadza się jednak wyłącznie do samego faktu jej uruchomienia czy udanych prób. Technologie hipersoniczne należą dziś do najbardziej strategicznych zdolności wojskowych – umożliwiają wykonywanie bardzo szybkich i precyzyjnych uderzeń, które są wyjątkowo trudne do przechwycenia przez systemy obrony przeciwrakietowej.
Dotychczas Europa nie dysponowała własnymi zdolnościami tego typu i w wielu obszarach precyzyjnego rażenia pozostawała uzależniona od amerykańskich rozwiązań. Skala tej zależności jest znacząca: w latach 2015–2024 udział Europy w amerykańskim eksporcie uzbrojenia wzrósł z 13 do 35 proc.
Norweski test ma zatem wymiar nie tylko technologiczny, lecz także polityczny. Pokazuje, że Europa zaczyna traktować rozwój broni hipersonicznej – dotąd zdominowany przez USA, Rosję i Chiny – jako jeden ze swoich kluczowych priorytetów.