W manewrach Hedgehog 2025 wzięli udział ukraińscy operatorzy z frontu

Ćwiczenia o kryptonimie Hedgehog 2025 odbyły się w maju 2025 roku i trwały trzy tygodnie. Wzięło w nich udział ponad 16 tys. żołnierzy z państw NATO, w tym m.in. z USA, Polski, Wielkiej Brytanii i Finlandii.

Do udziału w manewrach zaproszono również zespoły ukraińskich operatorów dronów, oddelegowanych bezpośrednio z linii frontu. W czwartek amerykański dziennik „The Wall Street Journal” ujawnił, że dla oddziałów Sojuszu była to bardzo bolesna lekcja.

Pogrom wojsk NATO. Rozwalali jeden pojazd za drugim

Scenariusz ćwiczeń zakładał trening działań w polu walki nasyconym dronami. Chodziło o to, by – jak mówił ppłk Arbo Probal z estońskich sił zbrojnych – możliwie szybko wytworzyć tarcie operacyjne, presję na pododdziały oraz przeciążenie decyzyjne i w ten sposób sprawdzić zdolność żołnierzy do adaptacji pod ogniem.

Nie chodziło o pełne odtworzenie obecnych warunków wojny w Ukrainie, która ma w dużej mierze charakter pozycyjny. Założono bowiem, że wojska pancerne i zmechanizowane wciąż mogą manewrować.

Jak relacjonował amerykański dziennik, w jednym z wariantów ćwiczeń zgrupowanie bojowe liczące kilka tysięcy żołnierzy – w tym brygada brytyjska i estońska dywizja – miało przeprowadzić natarcie. Jednak, jak wskazują uczestnicy, natowscy wojskowi nie uwzględnili, jak bardzo drony zwiększyły przejrzystość pola walki – i szybko ponieśli tego konsekwencje.

Jeden z żołnierzy odgrywających rolę przeciwnika wspominał, że zgrupowanie Sojuszu przemieszczało się bez odpowiedniego maskowania, nie próbując nawet zmylić przeciwnika. Żołnierze rozstawiali namioty i parkowali pojazdy opancerzone, jakby nie byli obserwowani. – Wszystko zostało zniszczone – podkreślił.

Ukraińscy operatorzy korzystali podczas ćwiczeń z systemu Delta – zaawansowanej platformy zarządzania polem walki. "System ten gromadzi dane wywiadowcze w czasie rzeczywistym, wykorzystuje sztuczną inteligencję do analizy dużych zbiorów informacji, wskazuje cele i koordynuje uderzenia między dowództwem a pododdziałami. ‘Łańcuch rażenia’ działa bardzo sprawnie – pozwala wykryć cel, przekazać informacje i uderzyć w niego w ciągu minut, a czasem nawet szybciej" – czytamy w artykule "WSJ".

Dzięki temu jedna dziesięcioosobowa grupa ukraińskich operatorów, działająca jako strona przeciwna, przeprowadziła kontratak dronowy na siły NATO. W ciągu około pół dnia ćwiczeń "zniszczyła" 17 pojazdów opancerzonych i przeprowadziła 30 symulowanych uderzeń na inne cele.

Było łatwiej niż na prawdziwym froncie. I tak nie dawali rady

Aivar Hanniotti – koordynator systemów bezzałogowych w Estońskiej Lidze Obrony – dowodził około stuosobową grupą odgrywającą przeciwnika wojsk Sojuszu. W jej skład wchodzili Estończycy i Ukraińcy.

Z jego relacji wynika, że na obszarze mniejszym niż 10 km kw. wykorzystano ponad 30 dronów – czyli około połowę zagęszczenia obserwowanego obecnie na froncie w Ukrainie.

Jak podkreśla ppłk Probal, sędziowie ćwiczeń częściowo rekompensowali tę różnicę, uznając skutki trafień za dwu- lub nawet kilkukrotnie większe.

Hanniotti zaznacza jednak, że nawet przy mniejszym nasyceniu pola walki dronami rozpoznawczymi żołnierze Sojuszu nie mieli realnych możliwości ukrycia się. – Bez większego trudu wykrywaliśmy pojazdy i pododdziały zmechanizowane, a następnie szybko je eliminowaliśmy przy użyciu dronów uderzeniowych – relacjonował.

"Jesteśmy w czarnej d…". Oficerowie NATO w szoku

Estońscy oficerowie podkreślają, że w trakcie manewrów "wrogie siły" zdołały wyeliminować dwa bataliony wojsk NATO w ciągu jednego dnia, co w realiach ćwiczeń oznaczało utratę ich zdolności do dalszej walki. Co więcej, jak podaje Hanniotti, oddziały Sojuszu nie zdołały nawet skutecznie zaatakować zespołów dronowych przeciwnika.

Nic dziwnego, że dla wielu oficerów i żołnierzy NATO wyniki manewrów były szokiem. – Jesteśmy w czarnej d… – miał skomentować jeden z obserwujących ćwiczenia dowódców.

Eksperci są zgodni – kraje Sojuszu muszą jak najszybciej zaktualizować szkolenie, taktykę i doktrynę wojskową pod kątem epoki dronów.

Maria Lemberg z ukraińskiej organizacji pozarządowej Aerorozwidka, która m.in. wspierała rozwój systemu Delta, wyraziła nadzieję, że przebieg ćwiczeń Hedgehog stanie się sygnałem ostrzegawczym i impulsem do szerszej wymiany doświadczeń między Kijowem a jego partnerami z NATO.