Zgodnie z założeniami polityki cyfrowej UE na kolejnych pięć lat, Europa musi stać się niezależna i tworzyć własne rozwiązania cyfrowe; zakłada się też, że Europejczycy podniosą swoje kompetencje cyfrowe, a państwa członkowskie wypracują wspólne podejście do tematu sztucznej inteligencji. Przekonuje pana ta wizja?

Jesteśmy na etapie założeń. Na ten moment trudno się do nich przyczepić – są zbieżne z naszymi długofalowymi celami. Podstawą są dane, swoboda ich przepływu i regulacje ich dotyczące. Sztuczna inteligencja (AI) jest rzeczywiście szansą, pod warunkiem że stworzymy mechanizmy dla jej rozwoju. Dlatego wszelkie regulacje muszą być w duchu likwidacji barier, które mogą ograniczać zastosowanie AI. Tych barier jest dziś bardzo dużo.

Na przykład?

Po pierwsze, to bariera związana z kompetencjami. Głównie dotyczy to przedsiębiorców, którzy powinni zrozumieć, że to szansa. Pod tym kątem jesteśmy daleko w tyle za takimi krajami jak Stany Zjednoczone czy Chiny. Po drugie, to dostęp do danych. Mamy dziś otwarte dane publiczne, ale z komercyjnymi jest już gorzej. Dziś AI jest obecna przecież w Google czy na Facebooku i, co więcej, karmi się naszymi europejskimi danymi. Europa generuje całe mnóstwo danych i oddaje je za bezcen wielkim, nieeuropejskim korporacjom.

>>> CAŁY WYWIAD W CZWARTKOWYM WYDANIU DGP