Premier poinformował, że oprócz dwóch zakażonych irańskich studentów na Węgrzech 24 osoby przebywają na kwarantannie i trwa proces analizowania 230 pobranych testów.

Jak podkreślił, koronawirus może wyrządzić szkody zarówno ludziom, jak i gospodarce, ale najważniejsze jest życie ludzkie. Od rządu sytuacja wymaga, by zapewnił niezbędne środki na ochronę ludności, i „nie będzie materialnych trudności ani przeszkód w walce z wirusem” – zapewnił.

Zwrócił uwagę, że obrona przed wirusem na terenie Węgier koncentruje się obecnie na jednostkowych przypadkach i celem jest to, by nie doszło do powstania ognisk na terenie kraju. Zastrzegł, że przedstawicieli władz czekają dość trudne tygodnie, a może nawet miesiące. Do ludności zaapelował zaś, by nie bagatelizować sytuacji, ale też nie siać paniki.

Dodał, że najpóźniej we wtorek zostanie podjęta decyzja, czy zostaną odwołane uroczystości związane z obchodami święta narodowego Węgier 15 marca. Jak powiedział, dojdzie do tego, jeśli pogorszy się sytuacja w Europie. W przypadku innych imprez decyzje co do tego, czy mają się one odbyć, spoczywają na razie na organizatorach.

W czwartek poinformowano o wykryciu dwóch pierwszych przypadków koronawirusa na Węgrzech – u dwóch irańskich studentów. Są to – jak poinformowały władze – przypadki niezwiązane ze sobą.

Zarażeni, którzy się nie znali, polecieli do Iranu na obchody irańskiego Nowego Roku i wrócili na Węgry 22 oraz 28 lutego. Obaj mają łagodne objawy. Przy tym – jak podkreślił w komunikacie Uniwersytet Semmelweisa, gdzie studiuje jeden z zarażonych – chory nie zastosował się do zalecenia uczelni, by pozostać w domu przez 2 tygodnie po powrocie z kraju będącego ogniskiem choroby.

Z Budapesztu Małgorzata Wyrzykowska (PAP)