Jak podkreślił Bodnar w radiu Zet, "ustawa o stanie klęski żywiołowej mówi o tym, że przyczyną wprowadzenia takiego stanu jest masowe występowanie choroby zakaźnej". "Każdy gołym okiem widzi, że koronawirus występuje w Polsce na skalę masową, skoro w taki sposób zmienił nasze codzienne funkcjonowanie" - zauważył. Dlatego - zdaniem RPO - w tych warunkach już dawno powinien być wprowadzony stan nadzwyczajny w postaci stanu klęski żywiołowej.

Ocenił jednocześnie, że zarządzenia rządowe, m.in. związane z wprowadzeniem kwarantanny, są "ograniczeniem praw i wolności obywatelskich, których moglibyśmy się spodziewać gdyby został wprowadzony ten stan nadzwyczajny".

"Problem polega na tym, że te ograniczenia są wprowadzane przez dwie ustawy - jedną ogólną o zagrożeniu epidemicznym i drugą - specustawę uchwaloną na początku marca oraz kolejne rozporządzenia ministra zdrowia" - mówił Bodnar. Zwrócił uwagę, że "to wszystko wywołuje wątpliwość, na ile to jest zgodne z prawem". "Dlatego napisałem do premiera Mateusza Morawieckiego pismo, że niektóre rozwiązania idą za daleko, że nie ma ku temu upoważnienia ustawowego i dlatego ten stan nadzwyczajny jest niezbędny" - podkreślił.

Reklama

Odnosząc się do faktu, że wybory prezydenckie, zaplanowane na 10 maja, wciąż nie zostały przełożone, rzecznik zauważył, że "wybory to nie jest tylko to, co stanie się 10 maja, to nie jest tylko ten moment, tylko całe przygotowanie do procesu wyborczego". Wskazywał tu m.in. na prowadzenie kampanii prezydenckiej, brak możliwości zbierania podpisów przez kandydatów oraz na przygotowania do przeprowadzenia wyborów m.in. przez Państwową Komisję Wyborczą.

>>> Czytaj też: Historycy: Epidemia koronawirusa nie jest zjawiskiem wyjątkowym

W związku z tym Bodnar przypomniał na antenie radia, że wystosował pismo do PKW. Zwracał w nim uwagę m.in., że "w tych warunkach po prostu nie można zorganizować wyborów, że zmuszamy ludzi do poświęcenia i do przedkładania uczestnictwa w wyborach nad własne zdrowie".

Bodnar skomentował również fakt, że w zapisach tzw. Tarczy antykryzysowej znalazła się propozycja PiS-u, polegająca na zmianie Kodeksu Wyborczego, umożliwiająca głosowanie korespondencyjne osobom na kwarantannie i ponad 60-letnim. W poniedziałek całą ustawą tarczy antykryzysowej, która maja wesprzeć służbę zdrowia w zwalczaniu epidemii koronawirusa, a także zniwelować negatywne skutki tej epidemii dla polskiej gospodarki zajmie się Senat.

Zdaniem rzecznika praw obywatelskich, Senat powinien tę zmianę Kodeksu Wyborczego odrzucić. "Widzimy wyraźnie, że to wprowadza chociażby sytuację dyskryminacyjną, nierównego traktowania poszczególnych kategorii wyborców" - zauważył. "To również skomplikowane do wykonania chociażby w kontekście dostarczenia pakietów wyborczych i przeprowadzenia całej procedury związanej z głosowaniem korespondencyjnym" - mówił Adam Bodnar.

Podkreślił również, że wszystkie te rzeczy związane z trybem wyborczym powinny być poprzedzone normalną debatą i trzema czytaniami w Sejmie.

Na tzw. tarczę antykryzysową, którą Sejm uchwalił w nocy z piątku na sobotę, składają się projekty specustawy, ustawy o pomocy publicznej oraz nowelizacji ustawy o systemie instytucji rozwoju. Projektowane regulacje zawierają m.in. zwolnienie ze składek na ZUS przez 3 miesiące dla pracujących w mikrofirmach i samozatrudnionych, świadczenie postojowe dla zleceniobiorców, świadczenie dla zatrudnionych na umowy zlecenia lub o dzieło, dofinansowanie wynagrodzeń pracowników i uelastycznienie czasu pracy.

Pakiet zawiera też rozwiązania finansowe jak np. umożliwienie gminom odstąpienia od pobierania podatku od nieruchomości, przedłużenie bankowych kredytów obrotowych, gwarancje de minimis i dopłaty do odsetek z BGK, fundusze płynnościowe.

>>> Czytaj też: Wystarczyło kilka dni epidemii, by państwo polskie przeszło na tryb ad hoc