UE rozpoczyna nową operację, by kontrolować embargo ONZ na broń dla Libii

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
31 marca 2020, 13:40
Unia Europejska rozpoczyna nową operację wojskową Irini, której głównym celem będzie kontrola embarga ONZ na dostawy broni do Libii. Okręty, które uratują na morzu migrantów, mają ich odstawiać do Grecji, skąd będą rozdzielani do innych krajów.

"Celem Irini (gr. pokój) jest egzekwowanie embarga nałożonego na dostawy broni, tak by nie trafiała ona do Libii i tym samym przyczynianie się do faktycznego zawieszenia broni w tym kraju" - powiedział na wtorkowej konferencji prasowej w Brukseli szef unijnej dyplomacji Josep Borrell. Mimo wielu apeli w Libii cały czas toczą się walki.

Zgodnie z porozumieniem wypracowanym przez państwa członkowskie UE uratowani przy okazji patrolowania wód Morza Śródziemnego migranci będą trafiali do Grecji. Sprawa ta była najbardziej problematyczną kwestią podczas negocjacji. Z tego też powodu swoją działalność jeszcze w 2019 roku de facto zakończyła operacja Sophia, w ramach której unijne okręty prowadziły patrole, pilnując przestrzegania embarga, ale też ratując migrantów, którzy na pontonach i niewielkich łodziach próbowali przebijać się z Afryki do krajów UE. Włosi uznali, że nie będą przyjmować statków z rozbitkami i ostatecznie zmusili UE do tego, by nie wysyłała więcej patroli.

"Ta operacja jest zupełnie inna niż operacja Sophia, która była uruchomiona w 2015 roku. Jej głównym celem była walka z przestępczością zorganizowaną związaną z przemytem ludzi" - przekonywał Borrell.

W ramach nowej operacji europejskie okręty będą interweniować we wschodniej części Morza Śródziemnego, w obszarach gdzie znajdują się trasy przemierzane przez przemytników broni. Irini zastępuje Sophię od 1 kwietnia na odnawialny okres jednego roku. Co cztery miesiące przedkładany ma być raport z postępów misji, aby sprawdzić, czy nie pociąga za sobą zwiększonej działalności przemytników migrantów. Prawo morza wymaga od europejskich statków ratowania rozbitków i odstawiania ich do portu, z czego korzystali przestępcy wysyłający uciekinierów z Afryki z niewielkim zapasem paliwa i w nieprzystosowanych do dalekich wypraw jednostkach. Niejednokrotnie kończyło się to tragicznie.

"Każdy na morzu (kto potrzebuje pomocy - PAP), nie tylko migranci, ma być ratowany. To jest prawo morza. Statki nie będą jednak patrolować wód w poszukiwaniu migrantów. To nie jest zadanie misji" - podkreślał szef unijnej dyplomacji.

Choć migranci mają być wyokrętowani w Grecji, wszelkie koszty związane z ich przyjęciem mają być pokrywane z budżetu UE. Jak poinformowało PAP źródło, potem mają oni być rozdzielani pomiędzy państwa członkowskie, które dobrowolnie się do tego zgłoszą. Irini ma korzystać nie tylko z okrętów, ale też samolotów i satelity, by śledzić przemytników. Na razie nie wiadomo, jakimi zasobami finansowymi będzie dysponować misja - państwa UE mają dopiero to ustalić.

Do dodatkowych zadań operacji będzie należało monitorowanie i gromadzenie informacji na temat nielegalnego wywozu z Libii ropy naftowej i rafinowanych produktów naftowych. W ramach Irini mają odbywać się szkolenia libijskiej straży przybrzeżnej i marynarki wojennej; ma być też burzony model biznesowy sieci przemytników ludzi przez zbieranie informacji i prowadzenie patroli lotniczych. Operacją będzie dowodził kontradmirał Fabio Agostini, a jej kwatera główna będzie mieścić się w Rzymie.

Z Brukseli Krzysztof Strzępka (PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj