Elektrownia Turów będzie pracować, ale w coraz trudniejszym otoczeniu

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
6 maja 2020, 06:01
Produkcja energii w Elektrowni Turów
Produkcja energii w Elektrowni Turów/Media
Pomimo protestów ekologów i zastrzeżeń czeskiego rządu, Minister Klimatu przedłużył koncesję na wydobycie węgla brunatnego w Turowie. Organizacje społeczne nie składają jednak broni, pomimo zapewnień PGE o ograniczaniu wpływu na środowisko, walczą o zamknięcie elektrowni. Może się jednak okazać, że kominy w Turowie szybciej przestaną dymić z powodu innych „zielonych”.

Minister Klimatu, Michał Kurtyka, 20 marca przedłużył o kolejne sześć lat koncesję na wydobycie węgla brunatnego w kopalni Turów. W ten sposób polski rząd, na razie, wybrnął z ekologiczno-dyplomatycznej pułapki w jaką wpadł m.in. po złożeniu przez czeski rząd zastrzeżeń w postępowaniu o wydanie nowej, 25-letniej, koncesji na wydobycie w tej kopalni. Pierwotnie teren koncesji miał zostać rozszerzony. Teraz Polska Grupa Energetyczna, właściciel kopalni i elektrowni, zastrzega jednak, ze chce pozostać przy obszarze wyznaczonym obowiązującą koncesją z 1994 roku, a faktyczny obszar wydobycia będzie nawet o połowę mniejszy.

Obszar działalności ma dla okolicznych mieszkańców podwójne znaczenie. Po pierwsze oznaczałby wysiedlenie osób mieszkających na terenie powiększanej kopalni, a po drugie mógłby zwiększyć tzw. lej depresyjny, a więc obszar wokół kopalni, w którym wody gruntowe znacznie opadają, bo spływają na dno wyrobiska, skąd górnicy muszą je odpompowywać.

Czeskie organizacje ekologiczne, w tym tamtejszy Greenpeace, wyliczyły, ze dalsze funkcjonowanie kopalni może pozbawić wody nawet 30 tys. osób po tamtejszej stronie granicy. Dlatego jeszcze jesienią spotkali się ze swoim ministrem środowiska, Richardem Brabcem, a ten wziął ich w obronę transgranicznym postępowaniu ws. oddziaływania inwestycji na środowisko.

Jednak i niemieckie opinie, zdaniem Kuby Gogolewski, z fundacji “Rozwój Tak - Odkrywki Nie”, sprzeciwiającej się funkcjonowaniu kopalni, nie zostały właściwie wzięte pod uwagę. Jak tłumaczy, Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska we Wrocławiu wydała decyzję środowiskową na rozbudowę odkrywki Turów zaledwie 16 godzin po zakończeniu procedury konsultacji społecznych w Niemczech, które miały być wzięte pod uwagę przy wydawaniu ostatecznej decyzji środowiskowej. − Sama decyzja liczy ponad 170 stron, naprawdę trudno jest uwierzyć, że wrocławski RDOŚ zapoznał się z uwagami niemieckimi i jeszcze tego samego dnia przygotował tak długi dokument – komentował Gogolewski.

Ile miejsc pracy w energetyce zostanie zachowanych? Czy zamknięcie kopalni mogłoby mieć wpływ na bezpieczeństwo energetyczne Polski? Jakie są koszty energii elektrycznej z węgla brunatnego? O tym w dalszej części artykułu na portalu WysokieNapiecie.pl

>>> Polecamy: Przemysł wkurzony na energetyków. Zapłaci znacznie więcej za prąd

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: wysokienapiecie
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj