"FT" przypominając słowa Christine Lagarde, prezes Europejskiego Banku Centralnego, że użyje on wszelkich narzędzi do obrony euro, podkreśla, że "w związku z niepomocnym orzeczeniem niemieckiego trybunału konstytucyjnego" w sprawie wcześniejszego skupu przez bank aktywów, EBC, wspierany przez wszystkie 19 rządów państw strefy euro, powinien bardziej niż kiedykolwiek bronić nadzwyczajnych działań określonych przez Lagarde.

"Od orzeczenia w sprawie traktatu lizbońskiego UE z 2009 r. do ostatniego orzeczenia w sprawie niekonwencjonalnych środków polityki pieniężnej EBC, niemiecki sąd prześcignął wszystkich swoich kolegów ze strefy euro, domagając się prawa do interpretacji prawa europejskiego według własnego uznania. We wtorkowym orzeczeniu sędziowie z Karlsruhe posunęli się do stwierdzenia, że Europejski Trybunał Sprawiedliwości, najwyższy sąd UE, popełnił tak poważne błędy w orzeczeniu z 2018 roku w sprawie zakupu aktywów przez EBC, że niemiecki sąd nie uważa się za związany orzeczeniem ETS" - pisze "FT".

Jak wyjaśnia gazeta, orzeczenie trybunału nie ma zastosowania do uruchomionego przez EBC 26 marca programu nadzwyczajnego skupu aktywów w ramach reakcji na pandemię, ale orzeczenie, że wcześniejszy program EBC częściowo narusza niemiecką konstytucję, nieuchronnie będzie prowadzić do tego, iż niemieccy krytycy EBC będą kwestionować zakupy obligacji dokonane w ramach nowej inicjatywy pandemicznej. "FT" zaznacza też, grozi to poważnym ograniczeniem wysiłków EBC i rządów strefy euro na rzecz zarządzania fazą wychodzenia z kryzysu.

"FT" kwestionuje argumentację, na której opiera się wtorkowe orzeczenie, jakoby EBC nie uwzględnił w wystarczającym stopniu gospodarczych skutków swoich działań, przekonując, że w rzeczywistości Rada Gubernatorów EBC dołożyła wszelkich starań, aby ocenić ich wpływ.

Według "FT" orzeczenie sądu rzuca światło na jedną z głównych słabości strefy euro - to, że EBC okazał się jedyną instytucją UE zdolną do szybkiego i zdecydowanego działania na rzecz ochrony europejskiej unii walutowej, podczas gdy rządy państw, podzielone między sobą i nękane przez wewnętrzne spory polityczne, unikały zbiorowych działań.

"Obarczając bank centralny nieproporcjonalnie dużym ciężarem działania w roli wybawcy strefy euro, przywódcy polityczni regionu uchylają się od odpowiedzialności. Czyniąc to, robią z EBC zakładnika niewłaściwych, ale nieustających nacisków prawnych ze strony Niemiec, a potencjalnie także innych państw" - konkluduje "FT".

>>> Czytaj też: Unijny komisarz: Prawo unijne ma prymat nad prawem krajowym