Zawieszenie pozostanie w mocy do czasu ustalenia przez sąd dalszych działań. Federalny sąd apelacyjny stołecznego Dystryktu Kolumbia orzekł w marcu, że materiały te należy ujawnić komisji wymiaru sprawiedliwości Izby Reprezentantów i odmówił zawieszenia wykonania swej decyzji. Zgodnie z nią, materiały miały zostać przekazane komisji 11 maja, gdyby nie nastąpiła interwencja Sądu Najwyższego.

Roberts dał czas prawnikom komisji do 18 maja, by przedstawili swą odpowiedź na wysunięte przez ministerstwo sprawiedliwości żądanie zablokowania natychmiastowego wydania materiałów.

W najbliższy wtorek Sąd Najwyższy ma się zająć żądaniami komisji, by ujawniono dotyczące prezydenta Donalda Trumpa dokumenty finansowe, jakimi dysponują obsługująca go firma księgowa oraz dwa banki. Tego samego dnia ma rozpatrywać wniosek nowojorskiej ławy przysięgłych o uzyskanie dokumentacji zwrotów podatkowych na rzecz Trumpa i związanych z nią materiałów.

W sprawie odnoszącej się do raportu Muellera federalny sąd apelacyjny podtrzymał wydaną 25 października przez prezes sądu okręgowego Beryl Howell decyzję, podważającą wysiłki administracji Trumpa na rzecz utrzymania tajności zredagowanych na potrzeby ławy przysięgłych materiałów. Decyzja ta nakazywała administracji przyjęcie wniosku komisji wymiaru sprawiedliwości o ujawnienie treści zaczernionych fragmentów raportu Muellera. Sąd apelacyjny zgodził się z opinią Howell, że prowadząc w ubiegłym roku śledztwo mające umożliwić impeachment Trumpa, Izba Reprezentantów była stroną postępowania, w którym dopuszcza się wyjątki od zasad tajności, chroniących zwykle materiały ławy przysięgłych przed ujawnieniem.

Jak przypomina Reuters, w trakcie walki władzy wykonawczej z władzą ustawodawczą o uzyskanie przewagi obecna administracja potraktowała odmownie różne wnioski Izby Reprezentantów o udostępnienie dokumentów bądź złożenie zeznań. W Sądzie Najwyższym przewaga konserwatystów, w tym dwóch nominatów Trumpa, wynosi teraz 5 do 4. (PAP)