Od 6 kwietnia nie wpuszczano do Bułgarii obywateli 12 krajów unijnych, w których epidemia miała szeroki zasięg, oraz wszystkich nienależących do Unii Europejskiej. Polski nie było wśród nich.

Nowym rozporządzeniem ministra wprowadza się zakaz „dla wszystkich osób, niezależnie od ich obywatelstwa, przez wszystkie punkty graniczne transportu powietrznego, lądowego, kolejowego i morskiego”.

Wyjątki to dyplomaci i pracownicy organizacji międzynarodowych, zatrudnieni w branży turystycznej oraz zajmujący się handlem leków i materiałów sanitarnych. Zezwolone także na podróże sezonowych pracowników w rolnictwie oraz przejeżdżających tranzytem.

Obywatele Bułgarii mogą wrócić do kraju. Wszyscy powracający muszą poddać się 14-dniowej kwarantannie. Wyjątkiem są kierowcy tirów i załogi samolotów na międzynarodowych lotach.

Jednocześnie minister zarządził, że wszyscy zakażeni w wieku powyżej 60 lat i chorujący przewlekle muszą być hospitalizowani, a po wyjściu ze szpitala powinni przebywać w kwarantannie przez 28 dni.

Tymczasem nowe restrykcje wprowadzone przez ministra Ananiewa spowodowały protesty w Sofii. Około 100-osobowa grupa, demonstrująca w południe przez parlamentem, rozrosła się w popołudniowych godzinach do kilku tysięcy. Ludzie przeszli do siedziby rządu i resortu zdrowia, domagając się dymisji gabinetu. Potem wrócili pod parlament, blokując ruch w centrum. Zatrzymano osiem osób.

Ewgenia Manołowa (PAP)