Pod koniec marca 2020 r. ukraiński parlament podjął decyzję, na którą czekało wielu zagranicznych inwestorów. Mowa o wprowadzeniu przepisów stopniowo znoszących moratorium na obrót ziemią rolną. O zniesieniu wspomnianego moratorium mówiło się już w 2001 roku, kiedy zostało ono wprowadzone jako tymczasowe rozwiązanie. Po dziesięciu przedłużeniach zakazu kupowania ziemi rolnej przez cudzoziemców, teraz może on zostać zniesiony. Wszystko jednak zależy od wyniku referendum. Dla wielu Ukraińców ważniejszy jest fakt, że nowe przepisy umożliwiły też stopniowe uruchomienie wewnętrznego obrotu ziemią rolną (pomiędzy ukraińskimi kontrahentami). Eksperci portalu RynekPierwotny.pl tłumaczą, dlaczego ten obrót został zablokowany na 20 lat. Przyczyny opisywanej sytuacji po części są historyczne.

Ukraińska reforma rolna trwa już od 30 lat

Warto zdawać sobie sprawę, że październikowa odwilż z 1956 roku zdeterminowała spore różnice pomiędzy polskim oraz ukraińskim rynkiem ziemi rolnej. Chodzi o to, że po 1956 roku władze PZPR definitywnie zrezygnowały z wprowadzenia przymusowej kolektywizacji. Ukraińscy rolnicy nie mieli tyle szczęścia. Przymusową kolektywizację przeprowadzono najpierw na przedwojennym terytorium Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej (z wyjątkowo tragicznym skutkiem), a później m.in. na obszarze zagarniętym II Rzeczpospolitej.

Po upadku Związku Radzieckiego, władze nowo powstałej Ukrainy podjęły decyzję o przeprowadzeniu reformy rolnej na ogromną skalę. Zakładała ona przenoszenie własności ziemi z państwa na spółdzielnie rolnicze, samorządy i osoby prywatne. Spółdzielnie rolnicze później przekazywały ziemię swoim członkom. W ten sposób, prawie 7 milionów Ukraińców otrzymało łącznie 27 mln ha ziemi rolnej.

Wprowadzenie w 2001 r. moratorium na obrót ukraińską ziemią rolną było różnie uzasadniane. Ten zakaz zakupu i sprzedaży gruntów obejmujący też ukraińskich obywateli ustanowiono m.in. w obawie przed koncentracją dużych areałów w rękach nielicznych właścicieli. Stworzenie nowego systemu latyfundiów w dość krótkim czasie po rozpoczęciu uwłaszczeniowej reformy rolnej byłoby bardzo źle widziane przez ukraińską opinię publiczną. Później zwolennicy opisywanego moratorium podawali również inne powody jego utrzymywania (takie jak np. konieczność utworzenia systemu katastralnego).

Reklama

Stanowisko MFW wpłynęło na polityków…

Trudno ukryć, że częściowe przełamanie oporu ukraińskich polityków związanego z gruntowym moratorium było efektem stanowiska MFW. Na kilka dni przed przyjęciem nowych przepisów, Międzynarodowy Fundusz Walutowy wydał ważne oświadczenie. Kristalina Georgiewa jako dyrektor zarządzający MFW pochwaliła planowane zniesienie moratorium oraz zmiany prawa bankowego. Szefowa Międzynarodowego Funduszu Walutowego zadeklarowała również, że przeprowadzane reformy przyspieszą podpisanie nowego porozumienia dotyczącego pomocy finansowej. Taki zastrzyk pieniędzy jest ważny dla ukraińskiej gospodarki w czasach kryzysu.

Przepisy przyjęte przez parlament Ukrainy pod koniec marca 2020 r. nie zadowolą do końca zagranicznych inwestorów zainteresowanych zakupem gruntów rolnych. W obecnych warunkach trudno było jednak spodziewać się innej sytuacji. Warto wspomnieć, że przepisy forsowane przez prezydenta Zełenskiego budziły sprzeciw nawet w jego własnej partii. Bez propozycji uzależniającej możliwość sprzedaży ziemi rolnej cudzoziemcom od wyniku referendum, przyjęcie nowych przepisów byłoby o wiele mniej prawdopodobne.

>>> Czytaj też: Wielka inwestycja w farmę fotowoltaiczną w Polsce: 82 mln zł kredytu na 66 elektrowni

Zagranicznym firmom pozostanie dzierżawa

Trudno oczywiście do końca przewidzieć wynik przyszłego referendum. Sondaże wskazują jednak, że około 80% Ukraińców jest nieprzychylnych zagranicznym inwestorom gruntowym. Mieszkańcy Ukrainy nieco lepiej oceniają umożliwienie obrotu gruntami rolnymi na rynku wewnętrznym. W tym kontekście warto dodać, że przez pierwsze dwa lata obowiązywania nowych przepisów (tzn. od 1 lipca 2021 r.) ukraiński obywatel będzie mógł posiadać co najwyżej 100 hektarów ziemi rolnej. Rodzime spółki zarejestrowane na Ukrainie dopiero w styczniu 2024 r. wejdą na rynek gruntów rolnych. Każda z nich nie będzie mogła jednak nabyć więcej niż 10 000 hektarów ziemi rolnej. Podobnie jak obecnie, firmy będą jednak mogły dzierżawić duże areały na korzystnych warunkach.

Tytułem podsumowania warto podkreślić, że niezależnie od wyniku referendum dotyczącego zakupu ziemi rolnej przez zagraniczne osoby fizyczne, transakcji nadal nie będą mogły dokonywać osoby posiadające rosyjskie obywatelstwo i spółki z kapitałem zagranicznym (nawet te zarejestrowane na Ukrainie). Nowe przepisy nie uniemożliwiają natomiast popularnej praktyki, jaką jest dzierżawa ukraińskiej ziemi przez zagraniczne spółki rolne.

Autor: Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl