W. Brytania: Tysiące osób uczestniczyły w proteście po śmierci George'a Floyda

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
6 czerwca 2020, 17:35
Mimo deszczowej pogody i apeli rządu o powstrzymanie się od demonstracji z powodu koronawirusa, tysiące osób uczestniczyły w sobotę w Londynie w proteście po śmierci George'a Floyda, Afroamerykanina, który zmarł w trakcie brutalnej interwencji policyjnej.

Brytyjski minister zdrowia Matt Hancock oraz minister spraw wewnętrznych Priti Patel przekonywali, że podzielają oburzenie po śmierci Floyda, wzywali jednak ludzi, by nie zapominali, że koronawirus pozostaje zagrożeniem, i by w imię wspólnego bezpieczeństwa powstrzymali się od protestów.

Nie zważając na te apele, tysiące osób zebrały się w sobotę na Parliament Square, gdzie często organizowane są rozmaite protesty, aby wyrazić swój sprzeciw wobec brutalności amerykańskiej policji i nierównościom rasowym. Wielu uczestników demonstracji miało transparenty z hasłami "Black Lives Matter", "Rasizm to pandemia" bądź z ostatnimi słowami Floyda przed śmiercią: "Nie mogę oddychać".

Zgodnie z rządowymi rozporządzeniami wprowadzonymi w celu powstrzymywania epidemii koronawirusa, w Anglii możliwe są obecnie zgromadzenia z udziałem do sześciu osób, pod warunkiem, że zachowują one odstęp dwóch metrów od siebie nawzajem. Policja podkreślała, że sobotni protest w Londynie jest nie tylko niezgodny z prawem, ale też naraża ludzi na zakażenie. Wielu z uczestników protestu miało zasłonięte twarze, co może ograniczać rozprzestrzenianie się wirusa, jednak zachowywanie bezpiecznego dystansu nie było możliwe.

To kolejny z serii protestów w Londynie po śmierci Floyda - w piątek podobny odbył się na Trafalgar Square, zaś na niedzielę zaplanowany jest kolejny, przed ambasadą amerykańską. Demonstracje odbyły się w sobotę także w innych brytyjskich miastach - m.in. w Manchesterze, Glasgow, Edynburgu i Cardiff. Demonstracje w Wielkiej Brytanii mają spokojny przebieg - w odróżnieniu od tych w USA, które szczególnie w pierwszych dniach po śmierci Floyda przeradzały się w gwałtowne zamieszki. (PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj