Turcja, Pakistan i Arabia Saudyjska podpisały sojusz. Jest jak NATO
Na miejsce podpisania porozumienia wybrano Mekkę, jedno z najważniejszych świętych miast islamu. Arabskie media szybko zaczęły określać dokument mianem "Porozumienia z Mekki". Jego najważniejszy zapis przypomina zasadę wzajemnej obrony obowiązującą w NATO.
"Zgodnie z prawem do samoobrony zawartym w artykule 51 Karty Narodów Zjednoczonych, zbrojny atak na którekolwiek z trzech państw sygnatariuszy będzie uznawany za atak na wszystkie z nich" – czytamy w informacji podsumowującej podpisanie nowego paktu wojskowego.
Przedstawiciele państw sygnatariuszy podkreślają przy tym, że porozumienie ma charakter obronny i nie jest wymierzone w konkretny kraj. Turecki minister spraw zagranicznych Hakan Fidan zaznaczył, że dokument nie wskazuje żadnego przeciwnika, a reakcja na zagrożenie może obejmować różne formy pomocy – od wymiany informacji po wsparcie wojskowe.
Nowy pakt obronny potęg. Razem mają 1,4 mln żołnierzy i 6 tys. czołgów
Połączenie potencjału wojskowego Turcji, Arabii Saudyjskiej i Pakistanu tworzy jeden z najważniejszych układów obronnych w świecie muzułmańskim. Łącznie trzy państwa dysponują około 1,4 mln żołnierzy. Ich siły zbrojne mają również około 6 tys. czołgów. Ich marynarki wojenne mają razem około 21 okrętów podwodnych, 38 fregat i 15 korwet. Lotnictwo trzech państw dysponuje natomiast około 1 tys. samolotów bojowych.
Powstanie porozumienia ma znaczenie dla całego Bliskiego Wschodu i Azji Południowej. Każde z trzech państw ma własne punkty zapalne. Pakistan od lat pozostaje w konflikcie strategicznym z Indiami, a Turcja mierzy się między innymi z napięciami w relacjach z Grecją i innymi państwami regionu.
Dla Arabii Saudyjskiej kluczowym problemem pozostaje natomiast bezpieczeństwo Zatoki Perskiej i rywalizacja z Iranem. W ostatnich miesiącach irańskie ataki rakietowe i dronowe na państwa Zatoki dodatkowo zwiększyły znaczenie współpracy obronnej Rijadu z partnerami zagranicznymi.
Iran odpowiada na nowy sojusz. Chce stworzyć własny blok z Turcją i Arabią Saudyjską
Nowy sojusz nie pozostało bez reakcji Iranu. Dwa dni przed podpisaniem "Porozumienia z Mekki” irański minister obrony Seyed Majid Ibn Reza zaproponował Turcji stworzenie szerszego sojuszu wojskowego. W jego skład miałyby wejść Iran, Turcja, Arabia Saudyjska, Pakistan i Egipt. Jak informował "Pakistan Observer", irańska propozycja zakładała przede wszystkim ograniczenie zależności państw regionu od zewnętrznych sił wojskowych.
Realizacja irańskiej koncepcji byłaby jednak znacznie trudniejsza. Grzegorz Dziemidowicz, były ambasador RP w Egipcie i Sudanie, w rozmowie z "Dziennikiem Gazetą Prawną" zwraca uwagę na istniejące zależności między potencjalnymi przedstawicielami takiego sojuszu.
– W tej chwili nie wydaje się to możliwe, szczególnie w obliczu konfliktu ze Stanami Zjednoczonymi, które są przecież najbliższym sojusznikiem Egiptu, Pakistanu czy Arabii Saudyjskiej. Ten obecny, podpisany w piątek sojusz jest bardziej w interesie Stanów Zjednoczonych i pokrywa się z ambicjami dwóch krajów go podpisujących. Z jednej strony jest Arabia Saudyjska, która chce się wybijać na lokalne mocarstwo, a z drugiej Turcja, której ambicje wykraczają poza region Bliskiego Wschodu – mówi DGP Grzegorz Dziemidowicz.
Rijad wzmacnia relacje z Pakistanem. 13 tys. żołnierzy już stacjonuje w Arabii Saudyjskiej
Istotne znaczenie ma również dotychczasowa współpraca Arabii Saudyjskiej z Pakistanem. Traktat uzupełnia zawarte w 2025 roku saudyjsko-pakistańskie porozumienie obronne. Na jego podstawie w Arabii Saudyjskiej stacjonuje obecnie około 13 tys. pakistańskich żołnierzy.
Rijad pozostaje też ważnym partnerem gospodarczym Islamabadu. Arabia Saudyjska pomaga Pakistanowi w spłacie zadłużenia wobec Zjednoczonych Emiratów Arabskich i Chin. Tylko w 2025 roku Chiny i ZEA pożyczyły Pakistanowi łącznie 3,4 mld dol.
Absolwent Uniwersytetu w Białymstoku. W swojej pracy analizuje globalną geopolitykę, modernizację armii oraz rozwój przemysłu zbrojeniowego.
Bogate doświadczenie w mediach zdobywał krok po kroku. Pracę w zawodzie rozpoczynał w Polska Press, a następnie rozwijał warsztat jako copywriter, dziennikarz i wydawca w ogólnopolskich portalach Interia oraz Wirtualna Polska.
