Jak powiedział PAP rzecznik KW, Zbigniew Madej, Enea może teraz złożyć ofertę wiążącą dotyczącą "Silesii" - na jej podstawie będą prowadzone dalsze rokowania. Rzecznik nie podał terminu, w jakim powinno to nastąpić. Nie sprecyzował też, czy i kiedy potencjalny inwestor zapozna się z przedmiotem przetargu, wykonując tzw. due diligence.

W poniedziałek komisja przetargowa otwarła dwie wstępne oferty, złożone przed końcem marca w przetargu. W jawnej części posiedzenia obie oferty uznano za złożone prawidłowo, ale w części niejawnej, gdy rozpoczęła się szczegółowa analiza, ofertę szwajcarskiej firmy Mincomes odrzucono z powodu - jak podał rzecznik - niespełnienia warunków formalnych.

Zaproszenie do składania ofert na "Silesię" zostało ogłoszone w połowie lutego. Memoranda informacyjne w tej sprawie kupiło 10 podmiotów. KW zapowiadała najpierw, że spośród złożonych ofert wybrana będzie tzw. "krótka lista". Jednak w sytuacji, gdy oferty były tylko dwie, a jedną z nich odrzucono, w procedurze przetargowej została jedynie Enea.

Przedstawiciele Enei nie ujawniają na razie szczegółów swojej oferty. Podkreślają, że jej złożenie to jeden z elementów realizacji strategii firmy, zmierzającej do budowy "łańcucha wartości" - od pozyskania paliwa po sprzedaż energii klientom końcowym.

"Jednym z naszych celów jest stworzenie łańcucha wartości, rozpoczynającego się od kopalni, poprzez elektrownie, po dystrybucję i sprzedaż energii. Dostęp do paliwa to ważny czynnik, wpływający na stabilność i bezpieczeństwo dostaw" - powiedział PAP Piotr Ludwiczak z biura prasowego Enei.

Obecny przetarg jest drugim w tej sprawie. Poprzedni ogłoszono jesienią 2007 r., a unieważniono w lipcu 2008 r. z powodu niedopełnienia formalności przez jedynego oferenta - szkocką grupę Gibson. Oferowała ona za kopalnię ok. 250 mln zł (z VAT-em), wobec ceny wywoławczej w wysokości 111 mln zł. Tym razem ceny wywoławczej nie określono.

W nowym przetargu przedstawiciele KW mówili, że jego formuła - zaproszenia inwestorów do rokowań - jest bardziej swobodna niż przy poprzedniej próbie sprzedaży "Silesii". Tym razem możliwa jest nie tylko sprzedaż, ale i inne formy współpracy z inwestorem, np. wspólna spółka KW i inwestora.

Przedmiotem oferty jest zorganizowana część przedsiębiorstwa. Formalnie nie jest to więc prywatyzacja, ale zbycie części majątku. Kompania zakłada, że jeżeli wszystkie procedury przebiegną zgodnie z planem, wynegocjowanie umowy sprzedaży (lub innej formy pozyskania partnera) powinno nastąpić nie później niż do końca tego roku.

Zgodnie z opublikowanym w lutym zaproszeniem do rokowań, ich przedmiotem będą w szczególności warunki umowy sprzedaży "Silesii", w tym cena netto za sprzedawane przedsiębiorstwo, plany inwestycyjne iászacunkowa wysokość nakładów planowanych doáponiesienia przez oferenta, ochrona miejsc pracy, a także inne postanowienia związane z działalnością kopalni.

Według wcześniejszych informacji KW, "Silesia" przynosi rocznie ponad 36 mln zł strat, a nakłady potrzebne na udostępnienie tam nowych złóż to ok. 1,3 mld zł. Kompania nie ma takich środków. Poszukiwanie inwestora popierają działające w kopalni związki zawodowe. "Silesia" to najmniejsza kopalnia KW, o niewielkim wydobyciu.

Enea należy do największych polskich grup energetycznych. Firma jest w trakcie prywatyzacji - przedstawiciele resortu skarbu informowali niedawno, że jej drugi etap jest planowany w czwartym kwartale 2009 r. W wyniku ubiegłorocznej emisji szwedzki koncern energetyczny Vattenfall objął 18,7 proc. udziałów w Enei. W sumie prywatni inwestorzy objęli ok. 23,5 proc. kapitału zakładowego spółki. Skarb Państwa posiada 76,5 proc. akcji Enei.

Druga firma, biorąca udział w przetargu na "Silesię" - spółka Mincomes - zarejestrowana jest w Genewie. Zajmuje się finansowaniem w wielu dziedzinach gospodarki, m.in. w branży metalowej, a także importem i eksportem paliw i produktów masowych.