Rosja radykalnie podniesie cła

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
11 maja 2009, 14:14
Jeszcze w maju Rosja przymierza się do drastycznego podniesienia ceł na importowane towary. Jak wynika z informacji, do których dotarł „WSJ Polska”, podwyżki mogłyby sięgnąć nawet kilkudziesięciu procent. Rosyjski rząd myśli także o wprowadzeniu ilościowych limitów na niektóre ze sprowadzanych towarów. Jeśli te ograniczenia handlowe wejdą w życie, uderzą w wielu unijnych – w tym także polskich – producentów, eksportujących swoje wyroby na rosyjski rynek.

"Sygnały, które do nas dochodzą, są bardzo niepokojące. Na część produktów żywnościowych mogą zostać nałożone cła przekraczające 40 procent. Podobnie sprawa wygląda z samochodami, maszynami, surowcami budowlanymi, obuwiem, lekami, chemią gospodarczą i odzieżą" - twierdzi, proszący o zachowanie anonimowości, wysoki rangą urzędnik Komisji Europejskiej. Jego zdaniem w ekstremalnych przypadkach cła mogą sięgnąć nawet 100 proc.

Eksperci nie mają wątpliwości, że odbije się to na cenach towarów w rosyjskich sklepach, w których dominują towary importowane. Już teraz przyprawiają one o zawrót łowy. Przeciętna para butów potrafi kosztować nawet 200 euro. Z kolei importowane wędliny, w tak zwanych przystępnych sieciach, jak Pierekrostek, są w stanie osiągać cenę1000 rubli (czyli 100 zł) za kilogram. Za tyle samo jabłek można zapłacić nawet 140 rubli (niemal 14 zł).

Jednak dla Władimira Putina, stojącego na czele rosyjskiego rządu, ważniejsza od wzrostu cen jest ochrona własnego przemysłu i ograniczenie bezrobocia, które od kilku miesięcy gwałtownie rośnie. Według Międzynarodowej Organizacji Pracy wynosi ono już 10 procent i jest dwukrotnie wyższe niż przed rokiem. Szczególnie trudna jest sytuacja w tzw. monomiastach, czyli ośrodkach, gdzie niemal wszyscy mieszkańcy pracują w jednym pobliskim zakładzie.

Putin obawia się, że jeśli tego typu fabryki padną, ich zdesperowani pracownicy wraz z utratą pracy staną się zagrożeniem dla stabilności władzy. Tym bardziej że osłony socjalne w Rosji są minimalne. "Dla Putina absolutnym priorytetem jest zapobieżenie wybuchowi socjalnemu" - twierdzą nasi brukselscy rozmówcy.

Dodają, że z tego powodu dla Kremla na drugi plan schodzą również wszelkie uwarunkowania międzynarodowe. Co prawda Komisja Europejska w imieniu państw członkowskich zamierza naciskać na Moskwę, aby utrzymała dotychczasowe zasady wymiany handlowej, jednak jej możliwości oddziaływania są bardzo ograniczone. Rosja nie należy bowiem do Światowej Organizacji Handlu (WTO) i nie musi stosować się do międzynarodowych przepisów w sprawie wysokości ceł. Unia mogłaby co prawda nałożyć cła importowe na rosyjski eksport. Jednak składa się on w przytłaczającej większości z gazu i ropy, z zakupu których Europa zrezygnować nie może.

Jędrzej Bielecki, Janusz K. Kowalski

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj