Rząd pożyczy o 11 mld zł więcej

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
8 lipca 2009, 05:34
Finansowanie potrzeb pożyczkowych netto
Finansowanie potrzeb pożyczkowych netto/DGP
Ministerstwo Finansów nie powinno mieć problemu ze sfinansowaniem zwiększonego deficytu na rynku długu. Potrzeby netto – czyli nowy dług, niesłużący rolowaniu starego – mają wzrosnąć jeszcze w tym roku o niemal 11 mld zł. W sumie będą więc wynosić 48,6 mld zł. To efekt wzrostu deficytu do 27,2 mld zł z 18,2 mld zł, jak również tzw. większego rozdysponowania przychodów z prywatyzacji.

To rozdysponowanie od kilku lat jest większe niż same przychody prywatyzacyjne i ta różnica finansowana jest najczęściej nowym długiem. Nowelizacja budżetu powiększyła tę różnicę w stosunku do planu z ustawy, bo trzeba było wpisać dodatkowy odpis na Fundusz Rezerwy Demograficznej.

Informację o większych potrzebach pożyczkowych budżetu rynek zupełnie zignorował.

– Rynek już wcześniej dyskontował fakt, że mamy duże problemy z budżetem, więc informacje o większych potrzebach nie były dla niego niespodzianką. Poza tym inwestorzy sądzą, że do końca roku MF nie będzie już miało problemów z plasowaniem emisji – mówi Marek Stypułkowski, diler rynku długu w Raiffeisen Banku.

Według Marka Kaczora z PKO BP informacja o większych potrzebach budżetu nie odbiła się szerokim echem, bo resort finansów już wcześniej częściowo zwiększył sprzedaż obligacji.

– MF w I półroczu wyemitowało więcej, niż zakładał plan. Sprzedaż obligacji skarbowych była większa niż bieżące potrzeby. Nie ma więc takiego niebezpieczeństwa, że teraz, do końca roku miesięcznie podaż będzie musiała być o 2 mld zł większa – mówi diler PKO BP.

MF zaplanowało, że większość potrzeb pożyczkowych netto sfinansuje w kraju. Z niespełna 11 mld zł około 7,7 mld zł mają pożyczyć krajowi inwestorzy. Kto? Najprawdopodobniej banki, to one grają pierwsze skrzypce na rynku długu. Według ostatnich danych wartość papierów skarbowych w ich portfelach wynosiła 142,6 mld zł.

– Akcja kredytowa się zacieśniła, więc zrobiło się miejsce na kupowanie obligacji. Banki muszą gdzieś przecież inwestować środki. Papiery skarbowe są atrakcyjne, bo oferują względnie wysokie rentowności – mówi Marek Stypułkowski z Raiffeisen Banku.

Według Marka Kaczora dużą rolę odegrają też fundusze emerytalne. Obecnie mają papiery o wartości ponad 106 mld zł.

– Rola funduszy inwestycyjnych na rynku długu też już się nie zmniejsza. Falę umorzeń jednostek uczestnictwa mamy już chyba za sobą i można spodziewać się poprawy nastrojów. Portfele tych funduszy powinny się zwiększać – dodaje Kaczor.

Według analityków nie ma co liczyć na powrót inwestorów zagranicznych na rynek krajowy. Ci raczej będą wybierać papiery denominowane w walutach – jak sprzedawane właśnie papiery w dolarach. GP jako pierwsza – już w lutym – informowała o dolarowych planach resortu. Według źródeł rynkowych MF – ze względu na duży popyt – wystawiło na sprzedać obligacje o wartości 2 mld dol.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: GP/forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj