Unijne euro ratują polski budżet

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
17 lipca 2009, 07:14
Zamiast na inwestycje i budowę autostrad, środki z Unii Europejskiej idą na pensje budżetówki, wypłatę rent, emerytur i innych świadczeń oraz zakupy i opłaty rachunków - akcentuje "Rzeczpospolita".

"To oszustwo" - twierdzi profesor Andrzej Wernik z Akademii Finansów. "Minister finansów manipuluje pieniędzmi z Unii Europejskiej i zapisuje w budżecie kwoty, jakich może się co najwyżej spodziewać" - mówi gazecie. Tylko w maju i czerwcu dochody budżetu państwa wzrosły z tego tytułu o 13 mld zł.

Zdaniem "Rz", gdyby minister finansów Jacek Rostowski nie zastosował takiego wybiegu, deficyt budżetowy już dawno przekroczyłby zapisany w obowiązującej wciąż ustawie budżetowej poziom 18,2 mld zł. "Zastosowanie przez ministra Jacka Rostowskiego unijnych standardów liczenia deficytu oznaczałoby, że dziura w kasie państwa już teraz przekracza 30 mld zł" - wylicza Mirosław Gronicki, były minister finansów i jednocześnie członek sztabu antykryzysowego "Rzeczpospolitej".

Ministerstwo Finansów nie udzieliło wczoraj gazecie komentarza w tej sprawie.

Więcej w "Rzeczpospolitej".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Media
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj