Polacy znów inwestują na giełdzie rezygnując z lokat w bankach

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
17 sierpnia 2009, 12:00
Wartość depozytów gospodarstw domowych
Wartość depozytów gospodarstw domowych/DGP
W polskich bankach topnieją lokaty. To efekt coraz trudniejszej sytuacji gospodarstw domowych i większej atrakcyjność innych form inwestowania - między innymi na giełdzie.

Lokaty po raz pierwszy od lat zmalały

Wartość środków zgromadzonych w bankach przez gospodarstwa domowe wynosiła w lipcu niewiele ponad 365 mld zł i była o 84 mln zł mniejsza niż miesiąc wcześniej. To niewielki spadek w porównaniu z lokatami firm, które skurczyły się o prawie 3 mld zł. Analityków taki wynik jednak zaskoczył, bo do tej pory lokaty osób fizycznych regularnie powiększały się co miesiąc o kilka miliardów.

– Poprzednie wzrosty można uzasadnić tym, że były atrakcyjne ze względu na wysokie i dekoniunkturę giełdową. Teraz coś się zaczęło zmieniać, choćby w przypadku proponowanej wysokości odsetek – mówi Marta Petka-Zagajewska z Raiffeisen Banku.

Inwestorzy znowu patrzą na giełdę i fundusze

Według ekonomistów duża poprawa sytuacji na giełdzie może być jednym z głównych powodów uszczuplania depozytów. Z lokatami wygrywają m.in. .

– Przy dobrej koniunkturze zwiększa się skłonność do lokowania środków na giełdzie i w funduszach – mówi Grzegorz Maliszewski, ekonomista Millennium.

Podobnie uważa Ernest Pytlarczyk z .

– Spora część depozytów odpłynęła w tym kierunku. Do funduszy trafiło dodatkowo około 700 mln zł – mówi.

Mniejszy wzrost płac, wzrost bezrobocia i na rachunkach ubywa pieniędzy

Według części ekonomistów drugim powodem jest sytuacja na rynku pracy, a konkretnie malejący tzw. fundusz płac w przedsiębiorstwach. Spadek zatrudnienia i coraz wolniejsza dynamika wynagrodzeń powodują, że na rachunki bankowe trafia coraz mniej pieniędzy z bieżących rozliczeń pracodawców z pracownikami.

– Szczególnie dotyczy to wartości wypłacanych bonusów. W poprzednich latach w lipcu depozyty rosły, bo były bonusy, które w większości trafiały na lokaty. Jeśli ich nie ma, to mniejszy jest wolumen dostępnych środków, które mogą być przeznaczone na oszczędności w bankach – mówi Grzegorz Maliszewski.

Według Marty Petki-Zagajewskiej fundusz płac w najbliższych miesiącach będzie spadał.

– Już w czerwcu wzrósł on nominalnie o 0,1 proc., ale realnie spadł o 3,4 proc. w skali roku. Spadki funduszu płac mogą się jeszcze pogłębiać, bo roczna dynamika zatrudnienia będzie ujemna, a dynamika wynagrodzeń będzie w okolicach zera – mówi ekonomistka Raiffeisen Banku.

Grzegorz Maliszewski dodaje, że można oczekiwać nawet nominalnego, a nie tylko realnego spadku funduszu płac w przedsiębiorstwach.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: GP/forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj