Tudor Smirna: Redukcja administracji pozwoliłaby Rumunii zmniejszyć deficyt bardziej niż podwyżka VAT

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
1 lipca 2010, 05:31
Cięcie przez Rumunię i tak niskich emerytur, czy podnoszenie VAT z 19 do 24 proc. to naśladowanie trendu oszczędnościowego w innych krajach UE. Działania te nie przyniosą pożądanych efektów gospodarczych. Sama tylko redukcja rozbuchanej administracji dałaby więcej niż podwyżka VAT - mówi Tudor Smirna, ekspert Instytutu Ludwiga von Misesa w Bukareszcie.

Obserwator Finansowy: Rumuński rząd chce w krótkim czasie zmniejszyć deficyt budżetowy (w 2009 r. wyniósł on nieco ponad 7 proc. PKB) i zadłużenie sektora publicznego (teraz to ok. 30 proc. PKB). Na pomysł obniżenia emerytur o 15 proc. nie zgodził się jednak Trybunał Konstytucyjny. Teraz rząd chce podwyższyć stawkę VAT z 19 proc. do 24 proc. Ta polityka już wywołuje protesty społeczne. Dlaczego rząd decyduje się na takie niepopularne działania?

Tudor Smirna: Z nieoficjalnych danych wynika, że aktualny poziom deficytu budżetowego jest jeszcze wyższy. Wśród ekspertów krążą nawet informacje, według których znalazł się on już na poziomie 10 proc. PKB i bez zmiany polityki nadal będzie rósł.

Jednak państwowe zadłużenie Rumunii nadal nie jest wielkie.

To prawda. Jest to wynik przede wszystkim polityki samowystarczalności prowadzonej do końca lat 80. Dlatego pewne działania rządu nie są zrozumiałe. Nawet gdyby ustawa o obniżce emerytur okazała się ostatecznie zgodna z konstytucją, to i tak związane z nią oszczędności nie byłyby wielkie. Nasze emerytury są przecież bardzo skromne i dopiero jakaś generalna reforma systemu i powiązanie świadczeń z prywatnymi inwestycjami mogłoby coś zmienić. Poza tym rząd nie tnie, tam gdzie powinien.

Na czym więc powinna oszczędzać Rumunia?

Nic nie uzasadnia skali wzrostu wydatków na administrację publiczną. Liczba agencji centralnych już dawno przekroczyła granicę rozsądku. Są one jednak utrzymywane, a co gorsza jeszcze rosną płace urzędników. I to w czasie, kiedy spadły zarobki w sektorze prywatnym. Plany podwyższenia VAT odbieram raczej jako retorykę niż realne działania. One nie rozwiążą naszych problemów.

Wracam do pytania: jakie Pańskim zdaniem są powody tych działań oszczędnościowych rządu?

Mam wrażenie, że Bukareszt chce naśladować to, co dzieje się w innych krajach Europy. Mówiąc nieco bardziej serio: sytuacja na rynkach międzynarodowych sprawiła, że zagraniczni inwestorzy z większą nieufnością traktują takie kraje jak Rumunia. Ostatnia emisja obligacji państwowych nie zakończyła się sukcesem, ponieważ nie ma chętnych, którzy finansowaliby rumuński dług publiczny. Rząd zrezygnował z emisji, bo musiałby płacić zbyt wysokie odsetki.

Jakich reform Pańskim zdaniem potrzebuje Rumunia?

Między innymi wprowadzenia prawa zakazującego nadmierne zadłużenie sektora publicznego – eksperci pomogliby określić, jaki to poziom. Konieczna jest również redukcja zatrudnienia w administracji państwowej. W tej sytuacji nie byłoby mowy o podwyższaniu stawki VAT, ale nawet możliwa byłoby zmniejszenie podatków. Dla Rumunii znacznie lepszym rozwiązaniem niż obecny system podatkowy byłoby wprowadzenie podatku liniowego. Dziś stawka podatkowa w naszym kraju należy do najwyższych w Europie, przez co koszty pracy są niepotrzebnie podwyższone.

Pełny wywiad z Tudorem Smirną: Rumunia potrzebuje prawdziwych reform

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: obserwatorfinansowy.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj