Kradzione auta płyną z Europy do Rosji. Kluczową rolę odgrywa okupowany Donbas

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
21 listopada 2025, 14:12
[aktualizacja 21 listopada 2025, 14:15]
asdasdasd
Kradzione auta płyną z Europy do Rosji. Kluczową rolę odgrywa okupowany Donbas/shutterstock
W Rosji stworzono mechanizm legalizacji samochodów kradzionych w Europie. Przez Ukrainę auta trafiają do okupowanego Donbasu, skąd wyjeżdżają już "zalegalizowane". Proceder opisał jedna z rosyjskich gazet. 

Kradzione samochody legalizuje się w okupowanej Ukrainie

Dziennik "Izwiestia", który opisał proceder, twierdzi – opierając się na relacji anonimowego rosyjskiego eksperta rynku motoryzacyjnego – że cały szlak przerzutowy jest dobrze ugruntowany. 

Samochody skradzione na terenie Unii Europejskiej najpierw trafiają na Ukrainę. Następnie przestępcy – często zajmujący się również przemytem narkotyków – transportują je na teren okupowanych przez Rosję obwodów ługańskiego i donieckiego. A tam obowiązują uproszczone procedury rejestracji pojazdów.

– Ponieważ można tam bez żadnych formalności celnych przepisać samochód z ukraińskimi papierami na siebie i wprowadzić go do rosyjskiego rejestru, przemytnicy zazwyczaj nie mają z tym żadnych problemów – mówi dziennikowi ekspert. Dodaje, że rejestracji dokonuje się najczęściej na tzw. "słupa", czyli osobę z "czystą kartoteką". 

Gdy auto widnieje już w rosyjskim systemie, przewozi się je do Rostowa nad Donem i ponownie rejestruje – tym razem na "prawdziwego" obywatela Rosji. – W papierach będzie to wyglądało jak pierwsza rejestracja i jeden właściciel. Po zagranicznej historii auta nie będzie śladu – podkreślił rozmówca "Izwiestii".

Właściciele kradzionych aut mogą spać spokojnie. "Współpraca z Interpolem nie istnieje"

Ekspert stwierdził, że kradzione auta formalnie nie mają przerabianych numerów i bez problemu przechodzą wszystkie coroczne przeglądy techniczne. Zapewniał, że Rosjanie mogą nimi jeździć "bez problemów" tak długo, jak pojazd nie trafi do międzynarodowej bazy poszukiwanych aut. Jeśli Interpol wskaże, że został skradziony, to do rosyjskich służb trafi stosowne zawiadomienie i będą musiały zareagować. Samochód zostanie wówczas zarekwirowany i odstawiony na parking policyjny. Ryzyko pojawia się też przy wyjeździe takim pojazdem za granicę – tam może zostać po prostu skonfiskowany.

Jednak – na szczęście dla rosyjskich posiadaczy kradzionych aut – od początku inwazji na Ukrainę w 2022 r. współpraca Rosji z Interpolem jest mocno ograniczona. – W praktyce niemal nie istnieje – mówi wprost "Izwiestii' emerytowany oficer policji Walentin Stanowow, ekspert od przestępczości zorganizowanej. 

– Teraz rosyjska baza skradzionych samochodów z Europy jest aktualizowana nieregularnie i nie spływają do niej dane ze wszystkich państw UE. Na przykład Polska, Estonia, Łotwa i Litwa faktycznie zerwały współpracę z rosyjskimi organami ścigania – tłumaczył.

Dodał, że ogromna liczba kradzionych aut zacznie "świecić w systemie" dopiero wtedy, gdy Rosji uda się odbudować kontakty z zagranicą poprzez Interpol. – To oznacza, że setki osób, które kupiły samochody z szemraną przeszłością, mogą zostać zarówno bez pojazdu, jak i bez pieniędzy oddanych oszustom – ostrzegł Stanowow.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj