Grenlandzki cierń w oku NATO. Dania rozważa opcje konfrontacji z USA

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
7 stycznia 2026, 15:50
[aktualizacja 8 stycznia 2026, 07:50]
Coalition of the Willing meeting in Paris
Grenlandzki cierń w oku NATO. Dania rozważa opcje konfrontacji z USA/PAP/EPA
Duński dziennik "Politiken" uważa, że deklaracja europejskich przywódców w sprawie Grenlandii to mocne przesłanie dla prezydenta Donalda Trumpa. Wskazał też, że Kopenhaga ma trzy opcje konfrontacji z USA w tej sprawie.

Mocna deklaracja bez dyplomatycznych sformułowań

We wtorek przywódcy siedmiu państw europejskich – Niemiec, Francji, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Włoch, Polski i Danii – podkreślili we wspólnej deklaracji, że tylko Dania i Grenlandia mogą podejmować decyzje dotyczące swojej przyszłości.   

"Politiken" zaznaczył, że dokument "nie zawiera typowych dyplomatycznych sformułowań". Przypomniał też, że liczba ludności USA wynosi około 345 mln mieszkańców, a łączna populacja wspomnianych siedmiu krajów europejskich to około 365 mln.

Według źródeł gazety uwzględnienie znacznie większej liczby krajów-sygnatariuszy dokumentu nie stanowiłoby problemu, ale celem przygotowywanej w pośpiechu deklaracji było zgromadzenie głównych państw europejskich. Chciano również uniknąć rozwodnienia tekstu, do czego mogłoby dojść, gdyby skonsultowano się ze wszystkimi krajami członkowskimi UE.

Dania rozważa trzy opcje konfrontacji z USA. Ale boi się Trumpa

Gazeta spekuluje, że rząd w Kopenhadze rozważa kolejne opcje konfrontacji z USA, lecz obawia się też eskalacji konfliktu z Waszyngtonem. Według dziennika strona duńska bierze pod uwagę uruchomienie artykułu 4. NATO, dającego każdemu państwu członkowskiemu prawo do zwołania posiedzenia, jeśli zagrożona jest integralność terytorialna wnioskodawcy. Od 1949 r. w historii NATO stało się tak dziewięć razy.

Inną opcją mogłoby być wykorzystanie niestałego (tymczasowego) członkostwa Danii w Radzie Bezpieczeństwa Narodów Zjednoczonych i poruszenie na tym forum sprawy gróźb Trumpa.

Trzecią możliwością jest natomiast powtórzenie przez duńską premierkę Mette Frederiksen ubiegłorocznej podróży po stolicach europejskich w celu uzyskania poparcia.

Jesienią 2025 r. na Grenlandii zorganizowano duże ćwiczenia wojsk państw europejskich, a duńskie siły zbrojne zacieśniły współpracę z marynarkami wojennymi Francji i Niemiec.

"Debata na temat Grenlandii nie toczy się w próżni"

Z kolei cytowany przez duńską gazetę „Boersen” Mujtaba Rahman, ekspert londyńskiego think tanku Eurasia Group, zwrócił uwagę na słabość Europy, mimo złożenia mocnej deklaracji przez przywódców siedmiu czołowych państw. 

"Istnieje znaczna niepewność co do tego, co mogą faktycznie zrobić Dania i jej europejscy sojusznicy, jeśli Trump poważnie myśli o zajęciu Grenlandii" – zauważył Rahman. Dodał, że w Europie wciąż istnieją kraje i rządy, które nie chcą zaakceptować tego, iż Stany Zjednoczone mogą być rywalem lub jawnym wrogiem. Wspomniał w tym kontekście o wsparciu administracji Trumpa dla partii prawicowych w kilku europejskich krajach.

Zdaniem Rahmana można sobie wyobrazić, że spór o Grenlandię będzie powiązany z kwestią dalszej pomocy USA dla Ukrainy, europejskimi regulacjami dotyczącymi amerykańskich firm technologicznych i wsparciem Waszyngtonu dla partii prawicowych. 

"Debata na temat Grenlandii nie toczy się w próżni. Odbywa się w kontekście, w którym istnienie Sojuszu jest już zagrożone" – skonkludował ekspert. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj