Autorzy listu, złożonego dziś w Kancelarii Premiera przez liderów Europejskiego Instytutu Mobilności Pracy (ELMI), ostrzegają, że w wyniku nieprawidłowej interpretacji przepisów przez polskie urzędy - polskie firmy z wielu branż tracą możliwość wysyłania pracowników do realizacji kontraktów w innych państwach Unii. Kontrakty te przejmują firmy z innych krajów. Często... wraz z pracownikami. To może mieć katastrofalne skutki dla polskiej gospodarki.
Polskie urzędy blokują eksport usług wart 32 mld zł
„(…) Kierując się troską o praworządność oraz gospodarkę naszego kraju, (…) zwracamy się do Pana z apelem o doprowadzenie do respektowania przez urzędników polskiej administracji publicznej art. 56 Traktatu o Funkcjonowaniu UE w związku z upowszechnieniem się praktyki administracyjnej, która narusza podstawowe zasady europejskiego ładu prawnego, sabotuje konkurencyjność polskiej gospodarki, grozi znacznym uszczupleniem wpływów do budżetu i podważa wiarygodność Polski jako praworządnego państwa członkowskiego UE” – piszą do premiera Donalda Tuska profesorowie prawa z Uniwersytetu Jagiellońskiego, Uniwersytetu Łódzkiego, Uniwersytetu Gdańskiego, Uniwersytetu Opolskiego i Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie, a także eksperci rynku pracy i mobilności usług.
Za sprawą blokady administracyjnej skala działalności polskich firm usługowych w Unii zaczyna się zmniejszać. Wedle danych ZUS, w 2025 r. liczba unikalnych pracowników delegowanych do innych krajów UE spadła rok do roku o 13 procent, czyli o około 100 tys. osób. Jednocześnie zmniejszyła się skala samych delegowań mierzona liczbą wydanych zaświadczeń A1. To (poza okresem pandemii) pierwszy od wejścia Polski do UE tak wyraźny sygnał odwrócenia wieloletniego trendu wzrostowego.
- Dotąd polski eksport usług na rynku unijnym rósł praktycznie co roku. Teraz widzimy odwrócenie trendu. Jeśli problem nie zostanie szybko rozwiązany, konsekwencją będą miliardowe straty dla polskiej gospodarki – ostrzega Stefan Schwarz, prezes ELMI.
- Polska wydaje 200 miliardów złotych na obronność — więcej niż którykolwiek kraj UE w proporcji do PKB. Skąd weźmiemy pieniądze, jeśli jednocześnie będziemy blokować eksport usług wart 32 miliardy rocznie? – pyta retorycznie dr Marcin Kiełbasa z Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie, związany z ELMI specjalista od prawa europejskiego.
Stefan Schwarz zauważa, że wszyscy w Polsce i Europie boją się ceł Donalda Trumpa, a prawie nikt nie mówi o tym, że Europa już dawno nałożyła cła sama na siebie. - Według Międzynarodowego Funduszu Walutowego, bariery w usługach na jednolitym rynku UE odpowiadają cłom na poziomie 110 procent. Polscy urzędnicy mają tu dziś swoje „zasługi” w obszarze delegowania pracowników – komentuje Stefan Schwartz przypominając, że Komisja Europejska zaliczyła przeszkody w delegowaniu do „Straszliwej Dziesiątki” barier, które w największym stopniu przyczyniły się do utraty konkurencyjności europejskiej gospodarki wobec USA i Chin.
- Za naszą wschodnią granicą toczy się wojna. Donald Trump redefiniuje sojusze. A polscy urzędnicy w tym czasie blokują polskim firmom możliwość realizacji kontraktów w Unii, bo podejrzewają, że delegowanie pracownika to nadużycie. To na pewno nie jest dobry czas na wznoszenie nowych barier – podkreśla Joanna Robaszkiewicz z Koalicji Polskich Eksporterów Usług (KPEU). Przypomina, że Ursula von der Leyen ogłosiła mapę drogową jednolitego rynku do 2028 roku - mamy do tego czasu naprawić to, czego nie naprawiliśmy w ciągu trzydziestu. Naprawić – a nie psuć.
- Minister finansów mówi, że musimy przestawiać gospodarkę na potrzeby obronne. Ma rację. Ale żeby to zrobić, trzeba najpierw pozwolić jej zarabiać. A polskie urzędy właśnie odcinają jedną z najważniejszych żył złota: eksport usług – kwituje Stefan Schwarz.
Dlaczego polski eksport usług hamuje pierwszy raz od lat?
Ile to jest 32 mld zł? Porównajmy: w ubiegłym roku GDDKiA wydała połowę tej kwoty na wybudowanie 400 km nowych dróg. Cały budżet polskiego szkolnictwa wyższego i nauki, czyli sektora decydującego de facto o rozwoju i innowacyjności, to ok. 44 mld zł. Żeby zrobić te 32 mld zł i zasadniczo podbić polski wzrost, polscy przedsiębiorcy wypełniają:
- 850 000 formularzy A1 rocznie
- Setki tysięcy deklaracji
Mimo całej tej biurokracji zmagają się z nieprzewidywalnymi i często wręcz absurdalnymi kontrolami oraz skutkami protekcjonizmu piętrzącego bariery na – formalnie – jednolitym rynku (Single Market).
Wedle autorów apelu do Donalda Tuska, polskie firmy mają coraz większe problemy z eksportem usług z tego powodu, że rodzimi urzędnicy błędnie interpretują krajowe przepisy obowiązujące od czerwca 2025 roku: odmawiają wiz i zezwoleń na pracę pracownikom zatrudnianym przez polskie firmy, jeżeli istnieje przypuszczenie, że pracownicy ci będą wykonywać pracę przy kontraktach realizowanych w innych państwach UE. Podstawą odmów jest przepis mówiący o wykonywaniu pracy „na terytorium RP”.
- To błąd interpretacyjny. W praktyce nowe przepisy zacierają różnicę między dwoma różnymi pojęciami: dostęp do rynku pracy i wykonywanie pracy na terytorium RP. Tymczasem zgodnie z prawem unijnym pracownik delegowany przez polskiego pracodawcę pozostaje uczestnikiem polskiego rynku pracy, nawet jeśli czasowo wykonuje usługę w innym państwie UE, a więc w terminologii ustawy pracuje na terytorium RP – wyjaśnia dr Marcin Kiełbasa.
Eksperci podkreślają, że postępowanie urzędów jest sprzeczne z utrwalonym orzecznictwem Trybunału Sprawiedliwości UE dotyczącym delegowania pracowników oraz z zasadą pierwszeństwa prawa europejskiego.
Polskie firmy tracą kontrakty, co uderzy w całą gospodarkę
Masowe odmawianie przez polskich urzędników wiz i zezwoleń na pracę pracownikom zatrudnianym przez polskie firmy wywołuje fatalne skutki m.in. w branży budowlanej, transporcie, relokacji zakładów przemysłowych, usługach montażowych czy sektorze opieki domowej. - Nie możemy zapewnić ciągłości kontraktów, tracimy klientów i kolejne zlecenia, nasza przyszłość na rynkach unijnych stanęła pod znakiem zapytania – alarmuje Tomasz Rajski, założyciel firmy Job-Job Services świadczącej specjalistyczne usługi dla hoteli w wielu krajach UE. Przedsiębiorca ma fundamentalne problemy z pozyskaniem odpowiednich dokumentów dla pracowników, którzy nie są obywatelami Unii – a alternatywnych w Polsce nie ma.
- Projekty i naszych pracowników przejmuje konkurencja z zagranicy, która nie natrafia na takie bariery. Podatki i składki trafiają do innych krajów – mówi z goryczą Tomasz Rajski.
Ogromny problem powstał w branży opiekuńczej, w której pracownicy polskich firm nie będący obywatelami UE stanowili dotąd lwią część, a nawet większość zatrudnionych. - W Polsce nie ma dużo osób chętnych do bycia opiekunem osób starszych – zarówno do pracy w kraju, jak i za granicą. Jak więc mamy zapewnić ciągłość opieki naszym pacjentom, jeśli w związku z blokadą wiz i zezwoleń na pracę stracimy dostęp do prawie połowy naszych kadr? – pyta Ada Zaorska, prezes Polskiego Stowarzyszenia Opieki Domowej.
Apel naukowców o rozwiązanie: pilne rządowe wytyczne do przepisów
Autorzy listu do premiera podkreślają, że sytuację polskich firm eksportujących usługi można rozwiązać szybko – bez zmiany ustawy: wystarczy wydanie pisemnych wytycznych, które przypomną urzędom o obowiązku interpretowania przepisów krajowych w sposób zgodny z prawem UE. Eksperci wskazują, że tak się stało w 2022 r. w tzw. specustawie ukraińskiej, gdy doprecyzowano, że wyjazd za granicę w celu wykonywania pracy nie przerywa legalnego pobytu w Polsce.
Sygnatariusze apelu alarmują, że problem narasta i – bez interwencji - będzie narastał w szczególnie trudnym momencie dla polskiej gospodarki: przy rosnącej presji na finanse publiczne i potrzebie pozyskania dodatkowych środków na modernizację naszej armii.
Przypomnijmy, że raport przygotowany pod kierunkiem Mario Draghiego zalicza przeregulowanie i bariery administracyjne do najważniejszych przyczyn utraty konkurencyjności gospodarki Unii Europejskiej wobec USA i Chin. Wśród najbardziej dotkliwych przeszkód wymienia utrudnienia w delegowaniu pracowników, zaliczając je do tzw. „czarnej dziesiątki” barier najmocniej hamujących rozwój europejskiej gospodarki.
- Dlaczego Polska, zamiast usuwać bariery, zaczyna tworzyć nowe, uderzające w naszych własnych eksporterów?” – pyta Stefan Schwarz.