Wersja specjalna filmu "Avatar" okazała się finansową klapą

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
1 września 2010, 13:28
To miał być hit. Okazało się jednak, że jest klapa. James Cameron po zaledwie ośmiu miesiącach od premiery postanowił raz jeszcze wpuścić na ekrany „Avatara”. Jeśli liczył na znaczące wpływy z dystrybucji filmu, bardzo się pomylił.

Kanadyjski reżyser sumiennie pracuje na miano najbardziej pazernego twórcy w Hollywood. „Avatar” jest najbardziej dochodową produkcją w historii kina, z ponad 2,7 mld dol. na koncie (zdetronizował wcześniejszy film Camerona „Titanic”, który zarobił 1,8 mld dol). Wpływy ze sprzedaży gadżetów oraz płyt DVD i Blu-ray powiększają tę kwotę do ponad trzech miliardów.

Cameronowi to jednak nie wystarczało. W ubiegły piątek wprowadził „Avatara: wersję specjalną” do kin na całym świecie. Specjalność tej wersji polega na dodaniu niespełna dziesięciu minut ujęć, które wcześniej do filmu nie weszły. „Avatar” po ponownej premierze zarobił zaledwie 4 mln dol., lądując na 12. miejscu weekendowego box office’u. To i tak sporo jak na film dostępny w każdej wypożyczalni, ale znacznie mniej, niż spodziewali się producenci.

Także w polskich kinach nie było problemu z kupieniem biletu na weekendowe pokazy specjalnej wersji „Avatara”, choć polscy widzowie wciąż chętnie chodzą na filmy trójwymiarowe.

>>> Czytaj też: Trójwymiarowe filmy porno będą kołem zamachowym sprzedaży telewizorów 3D

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj