Robinson: Dolar odbija się od dna: czy to tylko efekt realizowania zysków?

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
18 października 2010, 12:47
Andrew Robinson
Andrew Robinson/Forsal.pl
W piątek wszyscy skupili swoją uwagę na wystąpieniu szefa Fedu Bernanke, a dolar po raz pierwszy od jakiegoś czasu znalazł i chętnych sprzedawców i kupców. Wystąpienie nie wniosło właściwie nic nowego – Bernanke przedstawił po kilka argumentów obu stron sporu.

Z jednej strony szef Fedu zauważył, że dalsze działania tej instytucji są konieczne, z drugiej jednak przyznał, że takie rozwiązanie niesie za sobą ryzyka i koszty. Według Bernanke inflacja znajduje się obecnie na zbyt niskim poziomie, ale druga runda QE może skutkować niezbyt mile widzianym wzrostem oczekiwań względem inflacji. Bernanke dodał również, że Fed może zmodyfikować swoją politykę pieniężną tak, by oprocentowanie pozostało na niskim poziomie przez dłuższy okres. Po wystąpieniu szefa Fedu Rosengren z Bostonu i Evans z Chicago dorzucili swoje dość gołębie trzy grosze. Rosengren nawoływał do szybkiego i agresywnego działania zamiast preferowanego stopniowego podejścia. Evans również jest zdecydowanym zwolennikiem znacznie większego pakietu stymulującego.

Po krótkim okresie realizowania zysków podczas piątkowej sesji azjatyckiej, wraz z początkiem przemówienia Bernanke do głosu powróciły niedźwiedzie dolarowe, dzięki czemu euro zwyżkowało do najwyższego poziomu tego cyklu, czyli 1,4150, a dolar australijski na chwilę osiągnął parytet (po raz pierwszy odkąd waluta ta została wprowadzona na rynek w 1983). Te ruchy okazały się jednak tymczasowe, a komentarze Bernanke wsparły dalsze realizowanie zysków/kasowanie stop lossów pod koniec sesji, dzięki czemu dolar dość dramatycznie odbił się w górę. W rezultacie niższych kursów obligacji (wyższa rentowność długu amerykańskiego) euro zakończyło tydzień tuż powyżej 1,40, a AUD powrócił do 0,99. USDCAD nie zagościła długo poniżej parytetu i zakończyła tydzień na poziomie 1,0116.

Piątkowe publikacje danych w USA w dużej mierze zostały przesłonięte wystąpieniem Bernanke, lecz ogólnie wypadły lepiej niż oczekiwano. Inflacja CPI wzrosła we wrześniu o 0,1% m/m – nieco poniżej oczekiwanych +0,2% oraz poprzednich +0,3%, podczas gdy bazowe CPI osiągnęło najniższy poziom od 1961 (bez zmian w skali m/m oraz +0,8% r/r). Z bardziej pozytywnych wiadomości, dynamika sprzedaży detalicznej wzrosła o 0,6%, a wskaźnik aktywności przemysłu w rejonie nowojorskim wyniósł solidne 15,73 wobec poprzednich 4,14. Wskaźnik zaufania konsumentów Uniwersytetu Michigan wypadł zgodnie z oczekiwaniami (67,9 wobec 68,9), podczas gdy poziom zapasów w przedsiębiorstwach zwyżkował o 0,6%.

Piątkowe zachowanie dolara nie wróżyło dobrego kierunku dzisiejszej sesji azjatyckiej, ale kasowanie stop lossów na rynkach metali szlachetnych przełożyło się na wzrosty amerykańskiej waluty. Na froncie danych nie mieliśmy zbyt wiele ciekawych publikacji, więc stop lossy weszły na pierwszy plan do momentu, w którym księgi zamówień nie zostały wyczyszczone.

Również w Europie brak dzisiaj praktycznie jakichkolwiek istotnych danych, a sesja w USA to poziom przepływów kapitałowych, produkcja w przemyśle/poziom wykorzystania mocy produkcyjnych oraz dane o międzynarodowych transakcjach na kanadyjskich papierach wartościowych. Być może obecnie w obliczu zbliżającego się końca miesiąca i istotnej daty 3 listopada sytuacja dolara będzie bardziej zrównoważona. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Saxo Bank
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj