Do tego na rynek powracają obawy związane z krajami PIIGS. We wtorek rano wspólna waluta podeszła pod opór na 1,425 USD po czym nastąpiło odreagowanie. Kurs EUR/USD pod koniec sesji europejskiej oscylował już w okolicach 1,4175. We wcześniejszych raportach zwracaliśmy uwagę, że sytuacja taka może mieć miejsce i zanim euro/dolar przetestuje szczyt z ubiegłego listopada na 1,428 możemy być światkami konsolidacji bądź nawet korekty.

Wtorek był dniem pozbawionym publikacji makroekonomicznych stąd fundamentalnie brakował impulsu, który nadałby kierunek zmian. Na rynek nie napłynęły też nowe informacje mogące prowadzić do zwiększenia awersji do ryzyka. Co więcej można sądzić, że inwestorzy dostrzegli szansę na rozwiązanie konfliktu w Libii dzięki interwencji sił NATO. Wzrastają też szanse na opanowanie sytuacji w elektrowniach atomowych w Japonii. W rezultacie indeksy giełdowe kolejny dzień z rzędu przez większą część dnia „zieleniły się”. To wszystko powoduje, iż perspektywy dla wspólnej waluty nadal wydają się pozytywne i kwestią czasu jest wzrost powyżej 1,4250 USD i marsz w kierunku szczytu na 1,4280 USD. Ponadto należy pamiętać, iż rynek w najbliższych dniach zapewne nasili grę pod podwyżki stóp procentowych podczas kwietniowego posiedzenia EBC. Posiedzenie zaplanowane jest na 7 kwietnia. Prezes Jean-Claude Trichet w ostatniej swojej wypowiedzi ponownie dał jasny przekaz, iż gotowy jest walczyć z inflacją nawet w sytuacji obecnego wzrostu niepewności na rynkach.
Niemniej zanim zobaczymy euro/dolara w okolicach 1,428 pod uwagę trzeba brać korektę. Dzisiaj uwagę inwestorów ponownie przyciągać będzie Portugalia, gdzie na środę zaplanowane jest głosowanie nad planami cięć wydatków lansowanymi przez tamtejszy rząd. Pomyślny wynik głosowania zapewne dałby silny impuls do wzrostu euro/dolara i odsunął na jakiś czas obawy o finanse Lizbony. Tymczasem, po ostatnich informacjach napływających na rynek tak łatwo może nie być. Rząd José Sócratesa nie ma większości w parlamencie, a przeciętni obywatele coraz gorzej reagują na kolejne pomysły ciąć wydatków. W poniedziałek premier Portugalii zapowiedział, że przegrane głosowanie dotyczące zwiększenia cięć wydatków budżetowych, będzie dla niego sygnałem do dymisji całego gabinetu. Gdyby musiało dojść do zmiany rządu i zostały rozpisane wcześniejsze wybory Lizbona ponownie zmuszana byłaby zapewne do poproszenia o zagraniczne wsparcie finansowe. Taki rozwój wydarzeń dałby pretekst do silniejszej wyprzedaży euro. Techniczne wsparcie na 1,40 USD za euro mogłoby okazać się wówczas zbyt słabe.

W środę na rynek dotrze też kilka ważnych informacji. Ich znaczenie dla notowań euro/dolara w kontekście wydarzeń w Portugalii może być jednak niewielkie. Niemniej warto wspomnieć, iż na dzisiaj zaplanowana jest publikacja protokołu z posiedzenia Banku Anglii, dane o sprzedaży nowych domów w USA oraz wystąpienie szefa Fed, Bena Bernanke.

Tymczasem, ogólna poprawa sentymentu inwestycyjnego na rynkach globalnych wspiera naszą walutę. Wczoraj kurs EUR/PLN testował strefę 4,02-4,01 która jednak zdołała się wybronić. Nastroje wobec złotego mogła pogorszyć poranna publikacja wywiadu z szefem NBP, w którym chłodził on oczekiwania rynkowe, jeśli chodzi o skale łącznych szacowanych przez analityków i ekonomistów podwyżek stóp procentowych. Zdaniem Marka Belki rynki finansowe mogą obecnie przeszacowywać swoje prognozy w kwestii podwyżek stóp procentowych na przestrzeni roku w skali 100 pb. Niemniej zaznaczył, że wcześniejsza podwyżka stóp procentowych przez EBC, mogłaby skłonić RPP do przyspieszenia działań. Posiedzenie Rady zaplanowane jest na dzień przed decyzyjnym spotkaniem EBC. Do tego przewodniczący RPP ocenił, iż trudno jest liczyć na znaczną aprecjację naszej waluty w najbliższym czasie. Opublikowana, niższa od spodziewanej inflacja bazowa za luty (1,7% r/r wobec szacowanego 2,1%) też zapewne „zrobiła” swoje.

W rezultacie te lekko „gołębie” w tonie opinie Marka Belki w połączeniu z publikacją NBP i korektą na rynku euro/dolara spowodowały, że pod koniec sesji europejskiej para euro/złoty zaczęła lekko podnosić notowania, wciąż jednak pozostając poniżej technicznego poziomu oporu na 4,05. Jeśli na euro/dolarze dojdzie do silniejszej korekty należy brać pod uwagę nawet test 4,10 PLN za euro. W przeciwnym razie „idziemy” na 4,00 PLN.

Reklama



Niniejszy materiał ma charakter wyłącznie informacyjny oraz nie stanowi oferty w rozumieniu ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. Kodeks Cywilny. Informacje zawarte w niniejszym materiale nie mogą być traktowane, jako propozycja nabycia jakichkolwiek instrumentów finansowych, usługa doradztwa inwestycyjnego, podatkowego lub jako forma świadczenia pomocy prawnej. PKO BP SA dołożył wszelkich starań, aby zamieszczone w niniejszym materiale informacje były rzetelne oraz oparte na wiarygodnych źródłach. PKO BP SA nie ponosi odpowiedzialności za skutki decyzji podjętych na podstawie informacji zawartych w niniejszym materiale.