Związkowcy KGHM: 8,6 tys. pensji to mało. Atakujemy

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
6 maja 2011, 09:59
Związkowcy z KGHM nie zgadzają się na uzależnienie ich podwyżek od wyników pracy. Odmowa zarządu spowodowała wczoraj przed siedzibą spółki chuligańską awanturę.

Prawie tysiąc związkowców z KGHM postanowiło siłą wymóc na władzach spółki podwyżkę podstawowej pensji o 300 zł dla każdego pracownika. To w efekcie, w połączeniu z innymi świadczeniami, oznaczyłoby wzrost pensji o ok. 900 zł. Zarząd nie chce się na to zgodzić. Prezes Herbert Wirth przekonywał załogę, aby zgodziła się na motywacyjny system podwyżek, czyli premię za efektywność pracy. Do tego zaproponował dodatkowe świadczenia medyczne i emerytalne. – 300 zł dla każdego pracownika oznaczałoby średnią roczną podwyżkę o ok. 11 tys., co podniosłoby koszty spółki o ponad 200 mln zł – tłumaczy Dariusz Wyborski z dyrektor departamentu PR KGHM.

>>> Zobacz, jak rosną pensje w KGHM

W stronę prezesa, który po raz kolejny przedstawił swoją ofertę, poleciały jajka i puszki z piwem. Zarząd wycofał się do budynku. Wówczas Ryszard Zbrzyzny, poseł SLD i szef liczącego ponad 5 tys. członków Związku Zawodowego Pracowników Przemysłu Miedzowego zażądał wpuszczenia go do siedziby zarządu. – Chciał wejść jako poseł, a wtedy związkowcy odkrzyknęli, że zrobią mu drogę i zaczęli przepychać się z ochroniarzami budynku – relacjonuje Wyborski.

Doszło do szarpaniny. Jeden z ochroniarzy ma złamaną rękę, kilku zostały założone szwy. Zdemolowano wejście do budynku. Związkowców uspokoiła dopiero obecność policji.

Zdaniem Bogdana Orłowskiego z NSZZ Solidarność Zagłębia Miedziowego wydarzenia pod KGHM to skutek prowokacji zarządu. – Kilka tygodni temu zarząd przyznał sobie ogromną podwyżkę, a od 3 lat zwodzi pracowników sloganami – mówi Orłowski. Jego zdaniem ochroniarzy nie poturbowali związkowcy. – Podejrzewam, że to był ktoś spoza KGHM, kto przyszedł zrobić awanturę.

>>> Czytaj też: Tusk: Protestem związkowców w KGHM zajmie się prokuratura

Szefostwo spółki zwraca uwagę na inne podłoże konfliktu. – Za kilka dni do rady nadzorczej zostaną wybrani przedstawiciele załogi. Zarówno Zbrzyzny, jak i „S” chcą wprowadzić tam swoich członków – twierdzi osoba z władz KGHM.

Zbrzyzny odmówił wczoraj rozmowy. Ale szef komisji skarbu Tadeusz Aziewicz z PO przyznaje, że trzeba wyjaśnić jego zaangażowanie w protest. – Wygląda na to, że pomylił role posła i związkowca – mówi.

Liderzy związków zawodowych KGHM na związkowych etatach zarabiają nawet 22 tys. brutto. Do tego przysługują im służbowe auta, 13-tki czy deputaty węglowe. I choć są przedstawicielami np. górników to od lat nie pracowali pod ziemią.

PO już kilka razy zapowiadała walkę z rozdmuchanymi przywilejami związkowców. Ponad rok temu projekt zmian, który podnosił próg reprezentatywności do 33 proc. (z obecnych 10 proc.), zgłosił Jarosław Pięta z PO, ale nie zyskał on aprobaty z żadnej strony.

W sejmie utknęła ustawa o zasadach wykonywania niektórych uprawnień skarbu państwa. Zakłada ona m.in. wyłączenie związków zawodowych z rad nadzorczych spółek skarbu państwa. Ale projekt budzi ostre kontrowersje w samej PO. Zakłada bowiem odstąpienie od konkursów w spółkach skarbu państwa i zastąpienie ich Komitetem Nominacyjnym. Ta sprawa była podłożem sporu między Donaldem Tuskiem a Grzegorzem Schetyną, który jest przeciwny rezygnacji z konkursów. A to właśnie od niego zależy tempo prac nad ustawą.

>>> Polecamy: Piasecki: Tak się załatwia interesy w miedzi

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Tematy: pracagiełda
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj