Carstens wykłada karty w wyścigu o fotel prezesa MFW

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
13 czerwca 2011, 21:17
Augustin Carstens, prezes meksykańskiego Banku Centralnego, zaostrza walkę o fotel prezesa Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Zdaniem kandydata, funkcja ta powinna być sprawowana przez osobę, która najlepiej rozumie wyzwania stojące przed najszybciej rozwijającymi się gospodarkami.

Carstens, główny rywal Christine Lagarde, twierdzi, że wysokie kwalifikacje ekonomiczne kandydata są bardzo ważne, szczególnie gdy wysokie ceny surowców oraz niepewny napływ kapitału zagrażają wschodzącym gospodarkom takim jak Indie, Chiny czy Brazylia. Carstens ostrzegł też, że europejski polityk ma niewielkie doświadczenie w walce z ekonomicznymi zagrożeniami, których doświadczają najbiedniejsze kraje na świecie. W wyścigu o fotel dyrektora zarządzającego, Carstens podkreślał swoje doświadczenie zdobyte w Banku Centralnym czy ministerstwie finansów.

>>> Czytaj też: Chiny, czyli mocarstwo biedy

Christine Lagarde, faworytka na stanowisko szefa MFW, ma doświadczenie akademickie w naukach politycznych i jest powszechnie podziwiana za swoje zdolności dyplomatyczne. Wcześniej, jeszcze zanim zaczęła pracę w francuskim rządzie, była prezesem Baker & McKenzie, międzynarodowej kancelarii prawniczej.

Do wyścigu o fotel dyrektora MFW w trakcie weekendu stanął także Stanley Fischer, prezes Banku Centralnego Izraela.

>>> Czytaj też: ZEA i Egipt poparły Christine Lagarde jako kandydatkę na szefa MFW

Głównymi wyzwaniami ekonomicznymi według Carstensa są wahania cen towarów, w szczególności żywności i benzyny, na które konsumenci w krajach rozwijających się wydają więcej niż klienci na Zachodzie. Kolejnym problemem jest zarządzanie napływem kapitału w gospodarkach wschodzących, co pobudzane jest dodatkowo przez luźną politykę monetarną w Stanach Zjednoczonych oraz w Europie. Według niego, zdolność krajów rozwijających się do wchłaniania nadmiaru kapitału jest dużym problemem i być może konieczne będzie spowolnienie wzrostu kapitału na nierozwiniętych jeszcze rynkach. Największym wyzwaniem zdaniem a jest jednak lepsze zrozumienie jakości wzrostu na rynkach krajów wschodzących takich jak Indie czy Chiny, gdzie ogromna rzesza ludzi jest wciąż bardzo biedna.

Carstens uważa, że kraje rozwijające się nie mówią otwarcie o poparciu dla ich kandydata bo boją się porażki.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: FT
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj