Verhofstadt: Rynki finansowe federują Unię

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
12 grudnia 2011, 04:54
Europa Fot. Shutterstock
Europa Fot. Shutterstock/Forsal.pl
Rynki finansowe siłą wrzuciły projekt Europy federalnej z powrotem na agendę. Paradoksalnie zrobiły o wiele więcej dla integracji europejskiej niż ktokolwiek i cokolwiek wcześniej - mówi Guy Verhofstadt, przewodniczący grupy liberalnej w Parlamencie Europejskim.

Jaką Europę budujemy: wielu prędkości, znaków zapytania, federalną, niemiecko-francuską?

Trudno ją nazwać. Nie jest to ani Europa niemiecka, ani francuska, ani grecka. Każdy wciąż ma coś do zrobienia. Grecy np. muszą wykazać się większą dyscypliną budżetową, Niemcy natomiast muszą pokazać więcej solidarności.

>>> Czytaj też: Ekspert AEI: Decyzje szczytu UE uspokoją rynki tylko na chwilę

Na końcu tej drogi są stany zjednoczone Europy?

Rynki finansowe siłą wrzuciły projekt Europy federalnej z powrotem na agendę. Paradoksalnie zrobiły o wiele więcej dla integracji europejskiej niż ktokolwiek i cokolwiek wcześniej. Stało się to możliwe dzięki brutalnemu pokazaniu słabości europejskiej unii monetarnej, która nie jest oparta na prawdziwej wspólnocie ekonomicznej. Kryzys musi doprowadzić do wzmocnienia integracji.

Europę lepiej zmieniać traktatami czy umowami międzyrządowymi? Tę zaproponowaną nam unię międzyrządową mamy traktować jako zapowiedź nowego sposobu podejmowania strategicznych decyzji w UE?

Zmiany w traktatach to ryzykowna koncepcja. Mamy bazę prawną, która pozwala wymuszać dyscyplinę budżetową. Została ona zapisana w przyjętym niedawno sześciopaku, czyli ustawach dotyczących zarządzania gospodarczego Unią. Umowami międzyrządowymi prościej zmieniać Europę.

Gdzie po szczycie przebiega granica między lepszymi a gorszymi w Europie? Jakie są linie podziału między pierwszą, drugą i kolejnymi prędkościami?

Tych kilku prędkości nie należy się obawiać, bo wszystkie kraje członkowskie i tak zmierzają w tym samym kierunku. Co do kierunku mają wątpliwości jedynie Brytyjczycy. 

>>> Czytaj też: Podsumowanie szczytu UE: Euroland się zacieśnia, ale przy otwartych drzwiach

Kto po szczycie rządzi Europą? Komisja, Berlin, Paryż? Może rynki finansowe?

Mamy do czynienia z wymuszoną hegemonią Berlina i Paryża. Docelowo powinna zostać rozszerzona o inne państwa: kraje Beneluksu, Włochy i Polskę. Komisja Europejska powinna być natomiast dalej gwarantem interesu Wspólnoty. Równocześnie politycy powinni zacząć tłumaczyć obywatelom, czym ta nowa Unia jest. Powinni wykazać się większym zaufaniem do ludzi, wiarą w to, że obywatele zrozumieją korzyści płynące z decyzji podejmowanych na szczytach.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj