Droga w stronę mniej uzbrojonego świata

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
20 maja 2012, 09:59
Muzułmanka na tle flagi Iranu, fot. Edw
Muzułmanka na tle flagi Iranu, fot. Edw/ShutterStock
W przyszłym tygodniu Iran spotka się z przedstawicielami UE i sześciu największych państw na świecie w celu omówienia swojego programu jądrowego. Trzeba mieć nadzieję, że wyłoni się z tego porozumienie, które uśmierzy obawy o to, że Teheran próbuje zbudować bombę atomową.

To wciąż największe zagrożenie dla globalnego bezpieczeństwa – rodzące ryzyko, że Iran, Izrael oraz USA popadną w nowy konflikt regionalny.

Konfrontacja z Iranem i Koreą Północną to niejedyne wyzwanie, z jakim muszą się zmierzyć USA i ich sojusznicy, którzy borykają się z potencjalnym rozprzestrzenieniem broni jądrowej. Muszą też przyjąć bardziej moralizatorski ton, argumentując, że nie powinno się wpuszczać innych krajów do klubu państw mających taką broń. Jednym z czołowych osiągnięć polityki zagranicznej prezydenta Baracka Obamy jest zainicjowanie redukcji ilości broni jądrowej posiadanej przez USA i Rosję, które łącznie mają 95 procent światowych zasobów. Ogłosił on też całkowite wycofanie tej broni jako dalekosiężny cel polityki USA.

Jeśli Obama wygra drugą kadencję, powinien popchnąć naprzód dalszą redukcję. Obecnie Global Zero, międzynarodowy ruch popierany przez amerykańskiego prezydenta, objaśnia szczegółowo, jaki powinien być następny krok. Generał James Cartwright, były szef amerykańskiego Dowództwa Sił Strategicznych, argumentuje, iż USA oraz Rosja powinny w ciągu najbliższych 10 lat zredukować ilość posiadanej broni nuklearnej z obecnego poziomu 5 tys. sztuk po obu stronach (zarówno tych rozmieszczonych w terenie, jak i składowanych w arsenałach) do około 900.

Global Zero ma mocny argument na poparcie tak daleko idącej redukcji. Arsenał 900 sztuk broni w zupełności wystarczyłby do wzajemnego powstrzymywania i znacznie przekraczałby poziom, który jest potrzebny Waszyngtonowi i Moskwie do odstraszania państw trzecich.

Co ważniejsze, pomogłoby to w osiągnięciu drugiego istotnego celu kontroli zbrojeń – zaangażowania innych potęg nuklearnych, takich jak Chiny, Indie, Pakistan i Izrael. Podczas gdy USA i Rosja składują tak ogromne ilości broni, pozostałe państwa nie poczuwają się do obowiązku uznawania jakichkolwiek ograniczeń. Trzeba jednak je zachęcić, by przyłączyły się do negocjacji, które mogłyby skłonić je do zmniejszenia swoich arsenałów. Dotyczy to zwłaszcza takich przypadków, gdy niektóre kraje – jak Pakistan i Indie – wciąż powiększają swoje zasoby.

Osiągnięcie postępu będzie trudne. Pentagon nie przejawia specjalnej chęci do nuklearnych redukcji. Rosja tymczasem pozostaje nieufna – częściowo z powodu planowanej przez NATO budowy tarczy antyrakietowej, której się sprzeciwia. Niemniej cel powinien zostać osiągnięty. Kontrola zbrojeń musi się stać multilateralnym przedsięwzięciem.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: FT
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj