Zmiana kolejarza na finansistę doprowadzi do cudu w PKP?

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
23 maja 2012, 12:00
Zmodernizowane lokomotywy PKP Cargo. Fot. materiały prasowe
Zmodernizowane lokomotywy PKP Cargo. Fot. materiały prasowe/Forsal.pl
Ludzie ze świata ekonomii i finansów mają szybciej i lepiej poradzić sobie z likwidacją zadłużenia PKP, ale ze znalezieniem dobrego rozwiązania i Salomon miałby kłopot. 4,5 mld zł długu wciąż rośnie.

PKP zmarnowały wiele świetnych okazji, by zarobić na tym, co miały w stanie posiadania, ale nie wszystkie okazje są bezpowrotnie stracone. Zarząd musi jednak pamiętać, że to, co wybaczano kolejarzom ekonomistom wybaczone nie zostanie.

Na początku kwietnia walne zgromadzenie akcjonariuszy PKP SA powołało na jej szefa Jakuba Karnowskiego, ekonomistę, poprzednio prezesa PKO TFI i doradcę ministra finansów. Wiceprezesami zostali dr nauk ekonomicznych Piotr Ciżkowicz, ostatnio główny ekonomista w Ernst & Young, a w latach 2003-2008 naczelnik Wydziału Międzynarodowych Studiów Porównawczych Departamentu Zagranicznego NBP oraz dotychczasowa prezes spółki Maria Wasiak. Od kilkunastu lat jest związana wpierw z resortem transportu, później z koleją. Prezesem grupy PKP stała się w końcu 2010 roku w trybie awaryjnym, kiedy to z powodu bałaganu przy wprowadzaniu nowego rocznego rozkładu jazdy pociągów, ale jeszcze bardziej zaniedbań w remontach wagonów pasażerskich, których zabrakło w mroźne święta, stanowisko stracił Andrzej Wach.

Prezentując nowy zarząd minister transportu Sławomir Nowak mówił, że będzie go rozliczał m.in. z przywrócenia porządku korporacyjnego oraz rekomendacji i ocen pozostałych zarządów spółek. Użył też sporo zdań które miały uzasadnić obsadę zarządu fachowcami od finansów, bo tego wymagają nowe czasy zmian na kolei.

Sam Karnowski obejmując stanowisko powiedział, że stawia sobie cztery priorytety:

  • Dobre zarządzanie długiem PKP, który sięga 4,5 mld zł,
  • Lepsze zagospodarowanie nieruchomości kolejowych,
  • Poprawa bezpieczeństwa i komfortu przewozów,
  • Dokończenie rozpoczętej prywatyzacji spółek z grupy PKP.

To całkiem spora lista zadań. Ale ponieważ niewiele dodano w nich nowych, których by nie stawiali poprzednicy, należy zakładać, że obecny zarząd będzie robił to „inaczej”. Taniej może, na przykład, pozyskiwać środki finansowe.

Zarazem nic nie słychać np. o uaktualnieniu strategii dla kluczowych spółek z grupy PKP, których forma prywatyzacji (a może jej wstrzymanie?) – wpłynie na cały polski rynek kolejowy. Chodzi o:

- PKP Intercity – głównego przewoźnika pasażerów w ruchu dalekobieżnym, który ma podpisaną na 10 lat umowę z resortem transportu świadczenia tych usług publicznych,

- PKP Cargo – dominującego na rynku przewoźnika towarów,

- PKP Polskie Linie Kolejowe – zarządcę ok. 98 proc. sieci infrastruktury kolejowej. To on odpowiada za stawki dostępu do torów i bocznic, a co wpływa na (nie)konkurencyjność kolei wobec przewozów samochodowych.

Czytaj cały artykuł na:

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: obserwatorfinansowy.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj