Hollande dzieli UE bardziej niż Sarkozy

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
2 lipca 2012, 05:01
Francja nie porzuciła pomysłu instytucjonalnego podziału Unii. Paryż chce integracji tylko w ramach strefy euro. Takie rozwiązanie nie jest korzystne dla Polski. Nowy prezydent Francji zawodzi nasze oczekiwania

Francois Hollande w polityce europejskiej jest w prostej linii kontynuatorem swojego poprzednika Nicolasa Sarkozy- ’ego. Odejście z Pałacu Elizejskiego Sarko dla państw takich jak Polska dawało nadzieję na zerwanie z praktyką funkcjonowania UE w dwóch trybach: strefy euro i reszty. Socjalista – mimo zabiegów Polski o pozostanie w głównym unijnym obiegu – stawia jednak sprawę jasno: najważniejsza jest unia walutowa. To jej powinny dotyczyć szczyty UE. Reszta Europy to dodatki. Druga, trzecia i czwarta prędkość. – Uważam, że integracja musi nastąpić w gronie 17 państw strefy euro. Jeślibyśmy czekali, aż 27 państw dojdzie do porozumienia, moglibyśmy czekać bardzo długo – powiedział francuski przywódca na zakończeniu ostatniego szczytu w Brukseli. Jego pogląd niedługo znajdzie odzwierciedlenie w systemie działania instytucji europejskich. – Musimy się zastanowić, w jaki sposób Parlament Europejski może ożywić współpracę państw unii walutowej – mówił Hollande.

Francuscy socjaliści rozwijają myśl prezydenta. Jak przypomina portal EU Observer, francuska socjalistyczna eurodeputowana Pervenche Beres zaproponowała, aby w sprawach dotyczących unii walutowej głosowali wyłącznie deputowani z krajów Eurolandu. W ten sposób powstałaby ekskluzywna izba parlamentu dla Europy pierwszej prędkości. Nicolas Sarkozy równie uparcie forsował pomysł instytucjonalizacji Europy dwóch prędkości. Za jego kadencji zrodził się pomysł regularnego organizowania odrębnych szczytów krajów, które dzielą wspólną walutę. Paryż lansował także ideę przyznania dodatkowych uprawnień Eurogrupie, czyli spotkaniom ministrów finansów państw unii walutowej. W efekcie pakt fiskalny przewiduje pulę szczytów UE tylko dla strefy euro. – Francja nigdy nie zaakceptowała poszerzenia Unii Europejskiej na wschód. Ograniczenie ściślejszej współpracy do krajów strefy euro to niejako powrót do starej, mniejszej Unii, w której dominują kraje śródziemnomorskie, a wpływy Paryża są znacznie większe – mówi DGP Aleksander Smolar, prezes Fundacji Batorego. Polscy dyplomaci mieli nadzieję, że po odejściu Sarkozy’ego ryzyko wyodrębnienia się za sprawą Francji Eurolandu z reszty Unii zostanie powstrzymane. Dlatego właśnie w trakcie francuskiej kampanii wyborczej prezydent Bronisław Komorowski zdecydował się spotkać z Hollande’em mimo jego izolacji w Europie.

– Teraz chcielibyśmy tę sytuację zdyskontować – mówił w rozmowie z DGP jeden z polskich urzędników, który był za zorganizowaniem spotkania Komorowski – Hollande. Problem w tym, że Hollande jest znacznie bardziej konkretny w promowaniu Europy wielu prędkości niż Sarkozy. Pomysły Sarkozy’ego były blokowane przez Angelę Merkel, która sojuszników w narzucaniu dyscypliny budżetowej miała przede wszystkim poza unią walutową: w Szwecji, Danii i Polsce. Ostatni szczyt pokazał zmianę układu sił. Kanclerz musiała przystać na taktyczne ustępstwa, bo stanęła przeciw bloku trzech największych, poza RFN, państw Eurolandu: Francji, Włoch i Hiszpanii.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj