Instytucja do ratowania bankrutujących państw i banków miała zacząć działać od początku lipca. Jednak zasady jej działania są niezgodne z konstytucjami co najmniej trzech państw strefy euro
Europejski Mechanizm Stabilności (ESM) miał zacząć działać od 1 lipca. W lutym uzgodnili tak przywódcy krajów strefy euro, co z entuzjazmem przyjęły rynki finansowe. Instytucja postrzegana jako lek na rozlewanie się bankructw państw na całe południe UE długo jednak pozostanie w zawieszeniu.
Warunkiem uruchomienia ESM jest zatwierdzenie jego statutu przez kraje Eurolandu, które wspólnie reprezentują przynajmniej 90 proc. kapitału ESM.
Jednak do tej pory dokument został ratyfikowany tylko przez 10 spośród 17 państw unii walutowej i poza Francją są to tylko kraje małe (Belgia, Cypr, Finlandia, Grecja, Luksemburg, Malta, Słowacja, Słowenia i Irlandia).
– Piątkowe porozumienie na szczycie w Brukseli, które przyznaje dodatkowe uprawnienia ESM, jeszcze bardziej komplikuje proces ratyfikacji – uważa Donald Donovan, profesor ekonomii w Trinity College w Dublinie.
Reklama
W piątek Angela Merkel wywalczyła zatwierdzenie traktatu o ESM przez Bundestag. Ale na tym nie kończy się proces ratyfikacji w Niemczech. Prezydent Joachim Gauck może podpisać dokument dopiero wtedy, gdy Trybunał Konstytucyjny w Karlsruhe uzna, iż jest on zgodny z ustawą zasadniczą Republiki Federalnej. Werdykt, który zapadnie najwcześniej za kilka tygodni, wcale nie jest pewny. Sędziowie już wcześniej zwracali bowiem uwagę, że kolejne reformy Unii wprowadzane w ostatnich latach lekceważą prawo Bundestagu do decydowania o przeznaczeniu pieniędzy publicznych. Mimo początkowych wątpliwości Bundesrat także ratyfikował traktat o ESM 29 czerwca przytłaczającą większością 65 głosów i 4 przeciw.
Porozumienie na szczycie w Brukseli w minionym tygodniu zakłada, że ESM będzie mógł bezpośrednio wspierać banki państw strefy euro, a także kupować obligacje zadłużonych krajów.
Kolejną kontrowersję ujawnił wczoraj tygodnik „Focus”. Zdaniem pisma, Merkel przeforsowała na szczycie UE poprawkę, zgodnie z którą pomoc otrzymają tylko te banki, których kraje wprowadziły wcześniej podatek od transakcji finansowych zasilający sam ESM. Bez zgody Niemiec ESM nie zacznie działać, bo Berlin ma w nim przeszło 27 proc. udziałów.
Jeszcze poważniejsze zastrzeżenia zgłosił wczoraj rząd Holandii, której senat również do tej pory nie zatwierdził traktatu. Władze w Hadze zapowiedziały, że zablokują zakup przez ESM obligacji zadłużonych krajów. Obawiają się, że doprowadzi to do finansowania przez holenderskich podatników krajów południa Europy.
Takie samo zastrzeżenie zgłosił rząd fiński. Groźby obu państw nie są bezpodstawne: każdorazowy zakup obligacji przez ESM będzie wymagał jednomyślnego poparcia rządów 17 państw strefy euro.
Stanowisko Hagi i Helsinek może utrudnić ratyfikację umowy przez dwa kraje, które potencjalnie powinny najbardziej skorzystać z możliwości bezpośredniej interwencji ESM na rynkach finansowych: Włochy i Hiszpanię. Na ostatnim szczycie UE premier Monti zagroził, że zawetuje wszelkie porozumienie, jeśli fundusz nie otrzyma takiej możliwości.
Kolejne zastrzeżenie zgłosiła Estonia. Tallin uznał, że zasady działania ESM są sprzeczne z estońską konstytucją, bo zakładają wydatkowanie pieniędzy podatników bez formalnej zgody parlamentu.

Immunitety, prawo do milczenia i specjalne podatki, czyli nietykalni z ESM

Zarząd Europejskiego Mechanizmu Stabilności może praktycznie działać poza prawem. Art. 32 traktatu ustanawiającego tę instytucję przyznaje pełny immunitet jej pracownikom na terenie wszystkich krajów, w których działają „w trakcie wykonywania obowiązków zawodowych”.
Policja nie będzie mogła wejść ani do centrali w Luksemburgu, ani do biur zajmowanych przez oddziały ESM. Jego pracownicy mają prawo do nieudzielania informacji na temat prowadzonej działalności („right of silence”). Zarząd ESM nie będzie odpowiadał za błędy przy udzielaniu wsparcia bankom, a w szczególności bankructwo instytucji finansowej. Takie przywileje nie przysługują kierownictwu Europejskiego Instrumentu Stabilności Finansowej (EFSF). Strategiczne decyzje będzie podejmowała Rada Gubernatorów, w skład której wejdzie po jednym przedstawicielu każdego z krajów uczestniczących w finansowaniu ESM. Na jego czele stanie szef Eurogrupy, czyli spotkań ministrów finansów Eurolandu. Niemcom nie udało się przeforsować swojego kandydata Wolfganga Schaeublego na szefa Eurogrupy. Francja nie zdołała mianować własnego ministra Pierre’a Moscovici. Na razie funkcję tę sprawuje premier Luksemburga Jean-Claude Juncker.
Wraz z ukonstytuowaniem się ESM Rada Gubernatorów ma samodzielnie ustalić nie tylko siatkę płac w kierowanej przez siebie instancji, lecz także wysokość podatku, który pracownicy ESM zapłacą od zarobionych pieniędzy.