Planowane działania rządu:

  • program "Inwestycje Polskie", których operatorem ma być Bank Gospodarki Krajowej (BGK); >>> czytaj więcej
  • rząd chce uzyskać możliwości inwestycyjne na poziomie 40 mld zł;
  • inwestycje w latach 2012-2015 na kwotę 43 mld zł w kontynuację programu budowy autostrad i dróg krajowych; >>> czytaj więcej
  • przetargi m.in. na dalszy odcinek A1, S19 Rzeszów-Lublin, S7 Warszawa-Kraków, obwodnicę Poznania, obwodnicę Marek;
Reklama
  • 30 mld zł na modernizację kolei latach 2013-2015;
  • przedłużenie urlopu macierzyńskiego do roku (100 proc. pensji przez pół roku, przez kolejne 6 miesięcy - 80 proc.); >>> czytaj więcej
  • inwestycje w bezpieczeństwo energetyczne Polski o wartości 60 mld złotych do 2020 roku;

Opinie ekspertów o expose premiera

  • Prof. Krzysztof Rybiński, rektor Akademii Finansów i Biznesu Vistula

Nie mogłem oglądać expose premiera Tuska bo byłem zajęty zwiększaniem polskiego PKB. Ale przeczytałem podsumowanie na serwisach Sami Wiecie Jakich i od razu zrozumiałem. Premier Tusk chce przyjąć chińską metodę walki ze spowolnieniem gospodarczym, czyli kontynuować program wielkich inwestycji publicznych.

Cel jest dobry, ale metoda ryzykowna. Po pierwsze utworzenie spółki wskazuje, że deficyt sektora finansów publicznych będzie schowany w specjalnych wehikułach inwestycyjnych, więc kreatywne budżetowanie się nasili. Ale do tego jesteśmy przyzwyczajeni, robią tak wszystkie kraje i około 80 procent spółek giełdowych, to się nawet ładnie nazywa po angielsku, window dressing.

Ale jest inny problem. Chiny mają patologicznie wysoką stopę oszczędności, więc u nich infrastrukturalne inwestycje publiczne są metodą na zagospodarowanie tych oszczędności, żeby kupować mniej obligacji rządu USA. Chiny są wierzycielem świata. Chiny eksportują oszczędności. A Polska ma niską stopę oszczędności i jest dłużnikiem świata, mamy bardzo silnie ujemną pozycję inwestycyjną kraju. Plan inwestycyjny, który zapowiedział premier Tusk będzie wymagał dalszego silnego powiększenia naszego zadłużenia netto wobec zagranicy. A to może być groźne. Pamiętajmy przy tym, że prywatyzacja aktywów przez sprzedaż inwestorom zagranicznym też pogłębia zadłużenie netto kraju, prowadzi do wypłat bardzo wysokich dywidend i opłat za użycie logo itp.

Po etapie masowego zadłużania w postaci emisji obligacji skarbowych rządu, dalej już nie można tego robić bo są limity konstytucyjne. Więc wymyślono jak kontynuować proces zadłużania kraju w taki sposób, żeby nie wykazywać tego w statystykach długu publicznego. Teraz faktycznie dług się nie pojawi w danych ministerstwa finansów, ale zobaczymy go w kwartalnych danych o zadłużeniu zagranicznym lub międzynarodowej pozycji inwestycyjnej, przygotowywanych przez NBP. Dobrze że jest niezależny bank centralny.

Powtórzę, chińska metoda generowania wzrostu jest niebezpieczna, jak się nie ma chińskiego poziomu oszczędności i chińskiej nadwyżki handlowej. Hiszpania próbowała tak się rozwijać przez dekadę i teraz widać tego efekty.

Pełna opinia na blogu Rybinski.ue

  • Prof. Andrzej Rychard, Socjolog z Uniwersytetu Warszawskiego:

Dzisiejsze zapowiedzi premiera mogły być rozłożone w czasie. Gdyby były tak rozłożone i pokazywane jako ważne zapowiedzi rządu, przykryłyby niedawne aktywności medialne opozycji. Niemniej dobrze się stało, że są.

W przemówieniu premiera widać było dwa główne cele: utrzymanie wzrostu, a z drugiej strony zapewnienie bezpieczeństwa - głównie w sensie socjalnego bezpieczeństwa rodzin i obywateli. Wzrost efektowności i dbałość o sferę socjalną to jednak zadania, które niekiedy tworzą napięcia i trudno jest je razem realizować.

Premier zaproponował pewne konkrety, z których chyba najbardziej uderzające jest przedłużenie urlopu macierzyńskiego do roku. To wygląda interesująco i jest obiecujące, ale chciałbym zobaczyć jeszcze kalkulacje finansowe leżące u podstaw tego planu.

Premier musiał zderzyć się w swoim drugim expose z oczekiwaniami, które w pewien sposób były wyolbrzymione przez budowę obrazu, że Polska jest w przededniu katastrofy. Rzeczywistość nie jest tak katastroficzna. Opinia publiczna stosunkowo mało jest karmiona informacjami, że rynki dobrze oceniają sytuację Polski: polskie obligacje mają wyjątkowo niskie oprocentowanie, złoty nie funkcjonuje źle. Z tego punktu widzenia to, co mówi premier, ma twarde podstawy.

  • Przemysław Kwiecień, główny ekonomista X-Trade Brokers

Największy nacisk położony został na inwestycje. Premier mówił o energetyce, drogach i kolei. Nie należy spodziewać się wzrostu nakładów inwestycyjnych, ale wolniejszego ich spadku, co oczywiście jest i tak dobrą informacją. Wątpliwości jawią się po stronie finansowania tych inwestycji. Premier podkreślał, iż nie będą one powiększać deficytu, gdyż wykorzystane zostaną rezerwy spółek Skarbu Państwa. Powstaje zatem pytanie, czy te dodatkowe inwestycje nie będą kłócić się z właściwym nadzorem właścicielskim. Można mieć także obawy, iż wzorem KFD powstaną kolejne wyjątki w klasyfikacji długu publicznego, które prowadzą do zmniejszenia przejrzystości finansów publicznych. W najbliższym czasie powinniśmy poznać więcej szczegółów w tym obszarze.

Drugą istotną poruszoną kwestią jest demografia. Zasadniczą zmianą jest wydłużenie urlopu macierzyńskiego z 6 miesięcy do roku, przy czym takie wydłużenie będzie dla osoby korzystającej opcją za cenę zmniejszenia świadczenia (6 miesięcy płatnych w 100% lub rok płatny w 80%). Jednocześnie budżet centralny będzie ponosił większą część kosztów inwestycji w żłobki i przedszkola. To potrzebne zmiany, które są istotne dla perspektyw finansów publicznych w długim okresie.

Pozytywnie należy ocenić zmiany prowadzące do uelastycznienia rynku pracy, takie jak dłuższy okres rozliczeniowy czasu pracy i ruchomy czas pracy. Premier zapowiedział uszczelnienie systemu emerytalnego, zarówno w kwestii składek od przedsiębiorców, jak i dalszego eliminowania przywilejów w zakresie świadczeń. Niestety, szczególnie w tej drugiej kwestii zdecydowanie brakuje konkretów, mimo, iż temat ten wraca po raz kolejny.

Jedną z zapowiedzi jest zwiększenie nakładów na naukę, co miałoby prowadzić do wzrostu innowacyjności. Niestety wymierne efekty w tym obszarze można osiągnąć poprzez urynkowienie szkolnictwa wyższego, o czym na razie nie ma mowy.

W wystąpieniu pojawiło się kilka dobrych propozycji i jeśli ten akt polityczny przyspieszy ich realizację, należy ocenić go pozytywnie. W obszarze finansowania inwestycji oraz przywilejów socjalnych potrzebnych jest jednak więcej szczegółów. Na ten moment expose należy ocenić jako neutralne dla rynku złotego, czy polskich obligacji.

  • Aleksander Smolar, prezes Fundacji Batorego

To na pewno nie było wielkie wystąpienie, bo nie takie były intencje premiera. Było pragmatyczne, może poza samym zakończeniem, w którym znalazło się krótkie wyznanie wiary: co znaczy dobrze służyć Polsce. Premier skoncentrował się - przypominając pod tym względem prawdziwe, zeszłoroczne expose - na dwóch bardzo istotnych wymiarach życia Polaków. Zresztą cały czas podkreślał, że myśli o życiu codziennym zwykłych ludzi, że to jest jego punkt odniesienia.

Jednym z tych wymiarów jest problem wzrostu gospodarczego i zatrudnienia, przede wszystkim z perspektyw zatrudnienia, które jest głównym źródłem niepokoju dużej części Polaków. Tutaj padła jedna interesująca idea, która jest w pewnym sensie zaprzeczeniem dotychczasowej filozofii gospodarczej rządu. Mam na myśli zapowiedź silnej interwencji w gospodarce, jeżeli chodzi o inwestycje. Rząd będzie wspomagał program inwestycyjny po to, żeby zapewnić rozwój i zatrudnienie. Można powiedzieć, że był to najsilniejszy punkt wystąpienia w części dotyczącej gospodarki.

W drugiej, odnoszącej się do bezpieczeństwa rodziny, niewątpliwie najsilniejszym punktem była zapowiedź przedłużenia urlopu macierzyńskiego do roku, przy zagwarantowaniu 80 proc. dochodu. Jest to, jak sam premier podkreślił, bez precedensu w Europie.

Po wysłuchaniu wystąpienia nasuwa mi się jedna uwaga. W odróżnieniu od ubiegłorocznego expose nie było prawie w ogóle mowy o finansach publicznych i redukowaniu długu. Wręcz przeciwnie odnoszę wrażenie, że nastąpiła istotna zmiana stanowiska polskiego rządu. Sprawa zatrudnienia i wzrostu dominuje nad problemem zaciskania pasa dla naprawienia finansów publicznych. Mamy do czynienia z wyraźnym wyborem drogi, charakterystycznym dla wielu rządów w Europie.

W tym wystąpieniu nie było zbyt wielu obietnic. Natomiast pozostaje pytanie, gdzie premier znajdzie pieniądze na planowane wydatki. Dzisiaj właściwie nie wypowiedział się na ten temat.